gidlark01-sparrow-8937767

Starożytni astronomowie twierdzili, że kosmos wypełnia muzyka. Wierzyli, iż krążące planety wydają nie tylko dźwięczne tony, ale wręcz całe muzyczne frazy i nazwali to muzyką sfer. Podoba mi się. Jeżeli jest tylko wymysłem i fantazją, podoba mi się tym bardziej.

Byliśmy kiedyś, dawno temu w gronie przyjaciół, na łyżwiarskiej wycieczce od wyspy do wyspy sztokholmskiego archipelagu. Pamiętam jakby to było dziś. Po godzinie łyżwowania przysiedliśmy odpocząć i poprzyglądać się ściętej zimą naturze. Wokół wynurzały się ze śnieżnej bieli kropy wysp, przypominające przyczajone, onieśmielone jasnością dnia smoki. Towarzyszyła nam skuta mrozem, iskrząca się w słońcu idealną bielą, nieomal fizycznie dotykalna cisza.

Pomyślałem sobie wtedy, że cisza potrafi mieć taką osobowość, że nieomal można ją dotknąć. Wspaniała, monumentalna, intensywna cisza. Taki rodzaj ciszy przychodzi na świat rzadko i żyje krótko. Podobnie jest z ciszą przed burzą, przed pierwszym podmuchem wiatru, pierwszą kroplą deszczu, pierwszym grzmotem, kiedy listek ani drgnie a jezioro przypomina  gładki stół. Tak jak krótka chwila w samo południe, kiedy słońce stoi pionowo, nie daje cienia, czas zatrzymuje się i jest trochę nieswojo. Jak przy oddychaniu, gdy zrobisz głęboki wydech i odczekasz krótką chwilę, dając duszy dojść do głosu. Wtedy znika czas. Jest niepotrzebny.

Czy to nie Einstein powiedział, że jeżeli w pobliżu nie ma ucha, upadające drzewo nie wydaje dźwięku? Rzadko kto słyszy muzykę sfer, ale czy to oznacza, że nie istnieje? O nie! Znaczy tylko, że ludzkie uszy przestały słyszeć to, co kiedyś słyszały a nadal słyszą zwierzęta.

Stwórca światła i świata litując się nad nami, nakazał nocy zamilknąć nam zmysł wzroku, słuch pozostawiając i tak rozpływamy się szmerach absolutu. Odpoczywamy czerpiąc siły by podołać zadaniom, które przyniesie następny dzień. Brzask budzi nas i podaje nowy, zupełnie świeży akord dnia.

Ciała niebieskie wirują, wirują… Im dalej przebiegają ich trajektorie tym muzyka sfer staje się cichsza. Najbardziej oddalone odpowiadają basowymi registrami. Ziemia leży bliżej centrum i mieści się w środkowym registrze. Słońce i planety harmonicznie dźwięczą. Gdybyśmy mieli do dyspozycji specjalne ucho i wysłali je w przestrzeń kosmiczną, usłyszelibyśmy muzykę, której piękno by nas zachwyciło i oczarowało. Pisał Kepler.

Na zlodowaciałej śnieżnej zaspie przysiadła muzyka sfer przebrana za muzykanta. Kręciła rytmicznie korbką katarynki i śpiewała cichym głosem wtórując cymbałom, starą skandynawską piosenkę o kukułce. Było tak pięknie, że przymknąłem oczy i odpłynąłem.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer