Praca coacha jest bardzo indywidualna
Rozmowa z Heleną Kupczyńską.
Helena Kupczyńska (44 lata) mieszka w Sztokholmie. Zawodowo zajmuje się coachingiem, prowadząc sesje rozwoju osobistego i zawodowego. Wspiera także osoby przybywające do Szwecji, pomagając im w integracji na rynku pracy poprzez indywidualnie dostosowane strategie. Pracuje z ludźmi zmagającymi się z trudami emigracji, wypaleniem zawodowym oraz kryzysami psychicznymi, co pozwala jej być blisko palących problemów współczesnego świata. Z wykształcenia jest behawiorystką (beteendevetare) – ukończyła studia na Uniwersytecie Sztokholmskim. Od wielu lat pracuje jako coach w firmach współpracujących z urzędem pracy oraz instytucjami publicznymi. Life coaching polega na uruchamianiu w danej osobie jej potencjału, określaniu celów oraz koncentracji przede wszystkim na zasobach, czyli mocnych stronach, oraz na przyszłości. Fundamentem jej pracy są profesjonalizm, zaangażowanie oraz relacje oparte na otwartości i zaufaniu. Zaprasza do umawiania się na indywidualne sesje coachingowe – również w formie online.
Co to jest coaching?
Coaching to swego rodzaju proces uruchamiania potencjału. Polega na budowaniu relacji z klientem i wzajemnym zaangażowaniu. Gdy ktoś zgłasza się do mnie na coaching, z reguły ma już jakiś cel. Ewentualnie wspólnie go określamy. W procesie coachingowym rozwijamy potencjał danej osoby, ustalamy obszary zainteresowań i określamy konkretny plan działań.
Jak trafiają do Ciebie klienci?
Pracuję jako tzw. „arbetscoach”, współpracując z Urzędem Pośrednictwa Pracy. Głównie zajmuję się tym, aby klient wrócił na rynek pracy lub znalazł dla siebie sposób na dokształcanie się. Na ogół praca odbywa się według indywidualnego planu i z regularną ewaluacją postępów.
Ktoś powiedział, że coaching polega na zasadzie 30/70 – 30% to udział coacha a 70% klienta…
To trafne określenie. Moim celem jest doprowadzić do sytuacji, w której klient sam dochodzi do określonych wniosków. Wspieram jego sprawczość i decyzje, zamiast decydować za niego.
Czyli coaching wymaga dużo zrozumienia i pracy?
Mam sporo własnego doświadczenia życiowego. Przyjechałam do Szwecji w młodym wieku i kilka razy zmieniałam pracę. Pracowałam z młodymi ludźmi, podjęłam naukę na uniwersytecie… Uważam więc, że jestem dobrym coachem. Coaching wymaga współpracy z klientem – jeśli osoba naprawdę chce zmiany w swoim życiu, łatwiej znaleźć rozwiązania. Podkreślę jeszcze raz: to wymaga wspólnego zaangażowania i refleksji klienta.
Rozumiem, że Twoja praca polega również na psychologii.
Oczywiście, psychologia pomaga. Studiowałam nauki behawioralne (Behavioral Science) na uniwersytecie i miałam wykłady z psychologii, pedagogiki oraz socjologii. To wszystko wspiera mnie w identyfikowaniu potrzeb i celów klienta.
Czyli wszystko zależy od klienta?
Tak, to tzw. praca relacyjna. Wzajemne zaufanie jest kluczowe. Zazwyczaj wierzę, że klient ma potencjał do zmiany swojego życia i że istnieją możliwości, by tak się stało. Osoby, które do mnie trafiają, często nie są do końca zadowolone ze swojego życia zawodowego i chcą rozwijać się w innym kierunku.
Mówimy o Twojej pracy zawodowej, ale teraz szukasz osób wśród Polaków, którzy chcieliby skorzystać z Twojej pomocy…
Chodzi głównie o osoby, które mają marzenia, ale brakuje im odwagi, by je realizować. Także o tych, którzy pracują, ale nie są do końca zadowoleni z pracy, chcieliby robić coś innego i szukają wsparcia. Moją rolą jest naprowadzenie takiej osoby na właściwy trop i pomoc w zdefiniowaniu celów. Ważne jest też, aby uświadomić jej, jakie ma umiejętności i kompetencje oraz jak je wykorzystać. W coachingu koncentrujemy się na zasobach i przyszłości. Często klienci mają już plan czy cel, lecz brakuje im motywacji, by w tym kierunku pójść – cały proces jest więc bardzo indywidualny.
Każdy coaching jest inny?
Oczywiście. Wiele zależy od osobowości klienta lub klientki. Proces może być dynamiczny i szybki, a u innych wymaga długiego przygotowania psychicznego.
Urodziłaś się w Sztokholmie, ale później mieszkałaś w Polsce. Uczęszczałaś do Aktorskiego Liceum oraz studiowałaś w Aktorskim Lart studio w Krakowie. Wcześniej wspominałaś o swojej drugiej pasji – pisaniu. Wydałaś dwa lata temu debiutancki tomik „Magdalenki”…
Urodziłam się w Szwecji, ale mając 8 lat wyjechałam do Polski. Piszę rzeczywiście od dziecka. Cały czas pisałam: w szkole podstawowej, liceum, a później, po powrocie do Szwecji. W 2024 roku wydałam debiutancki tomik „Magdalenki”. Wiersze mówią o życiu, dojrzewaniu, relacjach międzyludzkich i rozstaniach. Piszę także dramaty.
Ooo, o czym?
Dramaty o tematyce rodzinnej – rodzinne traumy.
Jak czytałem w recenzji Joli Janiczak: „Poezja Heleny Kupczyńskiej łączy poczucie siły z bezbronnością oraz doświadczeniem stawania się. Jej utwory są pełne namiętnej pracy języka, nieoczywistych kontrastów i zaskakujących metafor. Autorka nie domyka sensów, nie dopowiada – zaprasza czytelnika do twórczej lektury.”
Coś w tym jest… Teraz przygotowuję się do wydania drugiego tomiku. Trochę będzie o moim powrocie do Szwecji, o „nowej” kulturze, z którą się zetknęłam, czyli o odnajdywaniu się w nowej rzeczywistości. Także językowej. Coś w sensie konfrontacji z nowym życiem i nowym krajem.
Rozmawiał: Tadeusz Nowakowski
Reklama Heleny Kupczyńskiej na stronie www.strefa.se
