Dzielne miasteczko Klippan
Przy wjeździe od strony północnej, tuż przy samym rondzie, znajduje się duża tablica, która wita przyjezdnych postacią ślicznego, błękitno-żółtego ptaszka, powiększoną tutaj do ogromnych rozmiarów. To Zimorodek, po szwedzku: Kungsfiskare, stał się iście królewskim, panującym w Klippan.
Podobno pierwszy raz, żywy i w całej swej krasie, ukazał się, kiedyś w tutejszych okolicach, gdzie nie brakuje jezior, strumyków i rzek. Opisując moją wizytę w Gråmmanstorp wspomniałam tylko o Klippan, ale po bliższym poznaniu odkryłam, ciekawe fakty, które czynią miasteczko godnym większej uwagi. Jak i tereny będące w zasięgu tej gminy. Nie sposób poznając losy Gråmmanstorp, pominąć dawne Åby – obecnie Klippan. Przez wieki blisko sąsiadują ze sobą, położone na dwóch wzgórzach, przedzielonych doliną, gdzie płynie rzeka Bäljaneå. Nie tylko jej nazwa jest niezwykła, bo na całej 5 km długości miasteczka, wije się ona szaleńczymi meandrami, wyznaczając północną granicę Klippan. Domki sięgają granicy rzeki i ani rusz dalej, np. na drugą stronę, o nie, więc i granica jest poszarpana kaprysami meandrów. Dużo spokojniej i stateczniej rysuje się bieg drugiej rzeki, obejmującej, bardziej rozległą południową granicę Klippan. To jest już dużo większa rzeka, która, po drodze do wód zatoki Skälderviken, koło Ängelholmu, zabiera ze sobą mniejsze dopływy, jak również Bäljane, w okolicach doliny Gråmanstorp. Ta duża rzeka to Rönneå. Bardzo zaskoczyły mnie dane o ważnych transportach wodnych po Bäljane i Rönneå. Było to dawno temu, gdy rzeki te były głębsze i szersze, czyli posiadały dużo więcej wody. To dowód, że natura, ma też swoje projekty osuszania rzek, bez ludzkiej „pomocy”.
Atrakcją Rönneå jest wodospad przy Forsmälledammen po drugiej stronie szosy nr. 21. Tam też jest skała (szw. klippa), od której nazwę przyjęła fabryka papieru: Klippan. Fabryka ta powstała na krańcach wioski Aby już w 1573 roku i miała duży wpływ na jej rozwój. Przez wiele lat, w cieniu dumnego Gramanstorp, powoli i systematycznie wioska rozwijała się i budowała swoją niezależność. Prawdziwy rozwój nastąpił dopiero w latach 1800, po zniesieniu zakazu prowadzenia działalności handlowych. Powstawało miasteczko-köping Åby. Dzielni mieszkańcy, których nie pokonały najazdy wojsk szwedzkich, ani duńskich podczas wojen o Skanię (1676-78), ani bitwy prowadzone między partyzantką Snapphanar, a wojskami króla szwedzkiego Karola XI, potrafili otrząsnąć się z ogromnych strat, cierpień i tragedii, jakie odegrały się na ich terenie i powrócić do kontynuacji swoich planów rozbudowy rodzimej miejscowości. Powoli powstawały ośrodki użyteczności publicznej, przybywały nowe sklepy, rada gminna przeniosła się do Åby z Gråmanstorp.
W latach 1800 Åby posiadała browar i cegielnię, oczywiście fabryka papieru królowała od dawna (nawet przetrwała do naszych czasów). Stacja kolejowa wybudowana w latach 1873-74, z cegieł produkowanych we własnej cegielni, służy do dziś linii kolejowej: Kristianstad – Hässleholm – Åstorp – Helsingborg. Chociaż na początku zasięg tej linii był ograniczony to już od chwili swego powstania budziła ona duże zainteresowanie. W 1875 roku odwiedził ją ówczesny król Szwecji – Oskar II. Powoli przybywały nowe połączenia: Klippan-Röstangå a nawet Klippan-Ängelholm . Ta ostania to tzw. „pyttebanan”, czyli po polsku „ciuchcia”. Taka sama jak np. z Gdańska do Błotnika, kursująca na Żuławach, gdy motorniczy zwalniał szybkość „na żądanie”, aby pasażer mógł wyskoczyć w dowolnym miejscu, lub zatrzymywał ciuchcię aby przegonić krowy z torów. Do dzisiaj pozostaje w mej pamięci wspaniały zapach wędzonych szprotek i szelest rozwijanych gazet ucztujących pasażerów. Nigdy już potem nie jadłam podobnie pysznie przyrządzonych ryb. Opisy młodzieńczych lat kolei Klippan, wprowadzają w ten sam czarodziejski świat „ciuchci”, wspólny miejscom, nawet bardzo oddalonym od siebie. Wspólny pasażerom dla których przepływ (bieg) czasu nie odgrywał większej roli i nie stanowił przyczyny stresu. To był czas bez pośpiechu a właściwie dwa czasy, które mogły egzystować obok siebie, bezkonfliktowo. Na przykład: czas wyznaczony na przejazd z Klippan do Helsingborgu wynosił 26 minut. W rzeczywistości przejazd trwał, często, dłużej. Pasażerowie, mogli spokojnie ugasić pragnienie, kupując pyszne piwo (wyrób miejscowego browaru) w kiosku zawiadowcy stacji. Odjazd pociągu opóźniał się bo nieraz zawiadowca, konduktor i maszynista lokomotywy musieli dokończyć swoją partyjkę w karty. Widocznie króla Oskara II też pragnienie suszyło, bo już w 1898 roku pojawił się znów na stacji kolejowej Klippan, co było okazją, dla mieszkańców Aby, do wielkiej pompy i oficjalnego otwarcia tejże stacji…
Tak to powoli utrwalała się nowa nazwa starej miejscowości, której popularność nie malała lecz rosła w miarę rozbudowy i usamodzielniania się a raczej jeszcze większego usamodzielniania, bo właśnie mieszkańcy Klippan słynęli z wielkiej samodzielności. Budowali i urządzali swą egzystencję według swoich planów. Nawet wtedy gdy w 1912 roku królewska instancja wystąpiła z nowymi planami rozbudowy architektonicznej dzielnicy przyległej do dworca kolejowego. Odparli królewskie zalecenia jako głupie i niepotrzebne, tłumacząc, że nie będą budować nowych ulic, biegnących w formie wachlarza bo te, które istnieją, są wystarczające i nie ma pieniędzy na tak poważne zmiany. Odrzucili też projekt budowy nowego parku, wyjaśniając, że mieszkańcy mają już dużo możliwości na odpoczynek w lesie i nad wodą, np. w Bjersgård, Elfdalen czy w okolicy Rönneå . Jak widać królowie mieli duże plany związane z Klippan, może upiększyły by one i podniosły status miasteczka. Może było by ono ładniejsze, bo nie grzeszy zbytnią urodą, ale jest tak pięknie usytuowane na podgórzu Söderåsen, że zawierzyło naturze rozsiewanie uroków. Natomiast nie ustawało w rozwoju.
Powstawały różne projekty, jedne upadały inne przyjmowano entuzjastycznie i realizowano. Już od 1894 roku dzielnice w Aby, na wzór otaczających okolicznych osiedli, prezentowały swoje międzynarodowe sympatie za pomocą takich nazw jak np. Tyskland, Irland, Skottland, Belgien, Polen, Norge, Finland. Wybuch I Wojny Światowej wywołał animozje wśród ludności więc wiele z tych nazw zamieniono na inne. Teraz zaczęły górować różne nazwy części ciała , lub kwiatów, planet, bogów, różnych zawodów i zwierząt, np. Antylopen, Gazelen, czy Pantern. Jedną z ulic nazwano Drogą króla Karola XI, na pamiątkę roku 1677, gdy Karol XI obozował w Aby ze swoją armią. Wywołało to ogólne oburzenie, gdyż powszechnie, w Skanii uważano go za „folkmördare” – mordercę ludu. Król ten słynął z okrucieństwa, mordował ludzi, niszczył i palił wioski i niezwykle bezlitośnie obchodził się z członkami ludowej partyzantki. W Herrevadkloster, opuszczonym przez zakonników, stacjonowało wojsko królewskie i rezydował tam wojowniczy król, który wieszał pojmanych Snapphan’ów na gałęzi starego dębu. W 1927 roku, zniesiono nazwę ulicy imienia Karola XI, która kompromitowała mieszkańców Klippan i zastąpiono ją dużo piękniejszym symbolem nowych czasów a mianowicie „Fredsgatan” (ulica pokoju). Podobnie królewską Oskargatan (na wszelki wypadek) nazwano neutralnie „Vallgatan”. Nie wszystkie ”międzynarodowe” nazwy znikły z okolic wokół Klippan. Na wzgórzu Lyckas, blisko Bjärsgård widnieją nadal Japan i Delhi, w regionie koło Stridsvig – Kina i Holland. Na południe od Klippan, blisko Ljungbyhed znajduje się Algier, którego strzeże przed zburzeniem i odnawia pieczołowicie Bo Andersson, następnie Marocko, Spaa i Dobra, nawet Riga, Hamburg i Port Arthur. Bo Andersson. nie jest jedynym entuzjastą i miłośnikiem starych budynków, zagród wiejskich, które od dawien nosiły tak egzotyczne nazwy i nie utraciły ich nawet do dzisiaj. Lista takich nazw jest bardzo długa i tajemnicza. Dotychczas nie udało wyjaśnić co było źródłem inspiracji i dlaczego takie obce Skandynawii nazwy, tak gremialnie i zgodnie zaakceptowano. Nie było to łatwe w tamtych czasach bo gospodarstwa (torpar, stugor) były i są nadal luźno rozsiane po okolicy a system komunikacji był ograniczony, jak to bywało w średniowieczu.
Zastanawiam się: jak Oni to zrobili? Wszystko wskazuje na to, że do wybuchu pierwszej wojny światowej, nie znany im był nacjonalizm czy faszyzm. Wręcz przeciwnie , od wieków „przyjaźnili” się z całym światem narodów a może mieli z nim coś wspólnego, o czym dzisiaj nie wiemy. Nawet „Kamienna Baba”- „Stengumman” w Elfdalen, swą figurą i twarzą nie przypomina nordyckiej kobiety. W Rösa, na wzgórzu Lyckas, znaleziono w latach 1870, zakopane w ziemi części kamiennej figury, które poskładano i zlepiono w całość. Można by ją nazwać kupą kamieni, gdyż taką ma figurę, gdyby nie twarz. Grube rysy, wykute niesprawnym dłutem podobne są do twarzy Indianki albo do jakiegoś pogańskiego bożka. Na pewno jest bardzo stara i może dlatego nie udało się wyjaśnić jej pochodzenia. Teraz mieszka w Skansenie w Elfdalen, przy czerwonych domkach, zgromadzonych tu w celach muzealnych, przy kempingu zapełnianym co roku przyczepami kempingowymi i samochodami turystycznymi. To miejsce, pełne życia i uroku, nie zawsze miało tak dobre imię. W Elfdalen znajdowała się szubienica i wykonywano tam wyroki śmierci. Aby posiada swoje własne sądownictwo „Tingsrätt” od 1682 roku. Ostatnią karę śmierci wykonano w 1841 i starano się od tego czasu unikać aż tak strasznych wyroków, czyniono starania aby znale*ć sposób na karę bardziej humanitarną. W tym zakresie Åby-Klippan wyprzedziło całą Szwecję o 70 lat.
Im bliżej poznaję to miasteczko tym więcej budzi ono mojej sympatii a nawet szacunku. Wiele jest podstaw ku temu. Na przykład skuteczna walka z pijaństwem, które opanowało Szwecję w latach 1800, dom opieki nad biednymi i starcami przeniesiony z Gråmanstorp (czynny już w latach1700) do Aby w 1865, poczta założona już w 1831 a następnie telegraf plus telefoniczne połączenie przy dworcu kolejowym w 1875 roku, biblioteka, która egzystuje od 1859 roku, otrzymała w 1973 piękny i nowoczesny budynek; podkreśla się z dumą, że frekwencja czytelników jest równa bibliotece w Lund. Lista osiągnięć tego niewielkiego społeczeństwa jest długa i godna podziwu, chociaż nie rozrosło się ono do rozmiarów np. Hamburga,… (tego położonego w Niemczech). Stacja kolejowa została trochę zapomniana, nie budzi już takich sensacji i królewskiego zainteresowania, stała się jedną z wielu pomniejszych, chociaż w dalszym ciągu umożliwia mieszkańcom podróżowanie. Szkoły podstawowe i gimnazjum wychowują nowe pokolenie Klippanów, oby potrafili naśladować swych poprzedników, urząd gminy pracuje sprawnie i z wielką uprzejmością traktuje swych interesantów, ośrodki zdrowia otaczają opieką pacjentów i starają się ulżyć im w cierpieniu, dwa kościoły spełniają swój duszpasterski obowiązek w iście przyjazny i nieprzymuszający sposób. Nawet marzenie królewskie zostało wreszcie spełnione: przy nowoczesnym St. Petri kościele powstał w 1930 roku ambitnie zaplanowany park w formie wachlarza, z sadzawką. Tam można odpocząć a jeśli to nie wystarczy to w Bjärsgården czeka gaj dębowy i opodal dzikie jezioro Vasa…
Teresa Järnström Kurowska
