standard_compressed_SAAM-1985.66.218_1

Znowu wiosna i znowu zdumienie. Zmęczone zdumienie. Dawniej tego nie było, nadejście wiosny i lata, jak i jesieni z zimą, odbierałem spokojnie, jak coś co mi się po prostu należy, więc normalnie jest.

Idę spacerem wzdłuż rzędu willi, skręcam w dół nad wodę i rozglądam się wokół podejrzliwie, jakbym odkrył jakieś oszustwo, ale to własne małe grzeszki mi towarzyszą. Nic już nie może wpłynąć na moje życie, nic w ogóle. Nawet gdyby mi się coś stało i raptem napisałbym jakiś genialny kawałek, też nie. Boli mnie żołądek.

Dziś poniedziałek. Wchodzę na pomost i spoglądam w dół na wodę. Też poniedziałkowa. Nie mogę się wyzwolić z poczucia strachu, choć po prawdzie nie mam ku temu powodów. Prócz starości naturalnie, ale starość to nie powód, to wyzwanie. Czuję się jak kosmonauta, gdy pomyślał, że mógłby uwięziony w kapsule zostać w kosmosie na zawsze.

Mój wiek czasami mnie niepokoi i daje do myślenia, a czasem napawa dumą. Coś się jednak stworzyło, coś wybudowało i jest. Do czego mam jeszcze służyć, dokąd zmierzać, gdy konsumowanie życia nie jest już niestety możliwe tak, jak w tamtych czasach? Ogarnął mnie jakiś rodzaj rzewności. Ulegać rzewności w moim wieku to już lekka przesada, po prostu nie wypada.

Życie, to jeden wielki sentyment. Tak mi się pomyślało, ale niech zostanie. Świat stał się zbyt twardy, by starczyło mu czasu, cierpliwości i ochoty, na sentymenty. Chyba, że w młodości. Ja w młodości to proszę uprzejmie, sentymentów ci we mnie w bród było!

Co się stało, że humaniści – a za nimi humanizm, coraz bardziej wymięka i kapcanieje? Poezja wyschła, literatura zakałapućkała się w nudę, a film w futurologiczne makabry. Co się dzieje? Gdzie ulotniły się, gdzie uleciały talenty sztuk wszelakich? Czyżby sztuka stała się odpowiednikiem mierności czasów? Włączyć mi tu natychmiast źródła polotu, rubieże natchnienia, panoramy rozmachu i patosu, wdzięku dodać! Rzekł Den sista Mohikanen.

Za kilka dni lecę do Polski i wiem, co mam robić. Doskonale wiem, co mam tam robić. Żegnać się! Co by tu jeszcze napisać. Wieczorowa pora nudna się zrobiła. Może jutrzejsza wieczorowa nuda będzie w lepszym gatunku? Może, na razie muszę się jakoś wygrzebać z dzisiejszej otchłani niczego.

Wstyd mi się zrobiło, bo mam potęgujące wrażenie, że powtarzam stale to samo. Może jutro? Znowu jutro. Znowu wiosna.

Andrzej Szmilichowski

31 marzec 2026

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer