Dziennikarka. Wspomnienie o Bożenie Szal-Truszkowskiej

0
truszkowska

Dziennikarstwo było jej pasją, więc pisała ostrym piórem i bez koniunkturalnych zaciemnień. A do tego odważnie i prawdę. I to zarówno w czasach PRL-u jak i po jego upadku. Co z każdym dniem umacniania się systemu LEPSZEGO, było praktycznie trudniejsze i trudniejsze. Wrogów jej więc nie brakowało. Przyjaciół miała jednak trochę więcej. Podczas jednej z naszych rozmów powiedziała, że pisze przede wszystkim dla siebie, bo inaczej nie byłyby to teksty pisane przez nią. Przytaknąłem jej wtedy.

Znałem jej męża Marka Truszkowskiego herbu Trzaska. Jak i ona dziennikarza. Też pochodził z dobrej rodziny, a do tego szlacheckiej. Jedna z jego krewnych to Błogosławiona Siostra Angela Truszkowska, którą na ołtarze wyniósł Jan Paweł II. Mieszkał na głównej ulicy miasta w kamienicy Ulrychów, którą po tej rodzinie odziedziczył.

Innym krewnym dziennikarza kaliskiego był generał Juliusz Ulrych, legionista, adiutant Józefa Piłsudskiego i minister komunikacji aż do pamiętnego września roku trzydziestego dziewiątego. Zachowały się z tego czasu jego zdjęcia z marszałkiem, jak te z dworca kolejowego w Wilnie, czy z posiedzeń ówczesnych rad ministrów. Są one po dzień dzisiejszy w posiadaniu jego córek, mieszkających w kamienicy Ulrychów w Kaliszu. Legionista, adiutant komendanta, minister komunikacji i najbardziej wpływowy kaliszanin przed trzydziestym dziewiątym rokiem, po wojnie pędził skromny los emigranta na londyńskim bruku.

Wygrałem jeden konkurs na sztukę teatralną, po roku drugi, po jakimś czasie trzeci, niedługo potem konkurs na słuchowisko, następny na słuchowisko, wiele na opowiadania i wiersze i… dostałem praktycznie ZAKAZ wstępu do teatrów. PRL już wtedy upadł, Polska Kultura upadła jeszcze bardziej i… Jednak moja znajoma dziennikarka Bożena Szal-Truszkowska nie poszła w chwilowy koniunkturalizm, nie poszła w AntyPolskość jak wielu filmowców czy literatów, ze szczególnym uwzględnieniu średniej pisarki, która w Sztokholmie… Tylko nadal była uczciwa i kontynuowała starania o wystawienie którejś z moich nagrodzonych sztuk w teatrze w Kaliszu. Ja tam mieszkałem i ona tam mieszkała.

I w końcu… prawie sukces. Sztukę Kto kogo?, nagrodzoną w konkursie w Teatrze Ateneum w Warszawie, gdzie nagrodę wręczał mi Janusz Warmiński i przepowiadał sukcesy, szybko przyjął do realizacji teatr w Kaliszu. Jednak wycofał się z jej wystawienia jeszcze szybciej. Powód nieznany, a raczej dobrze znany, kilka tekstów opublikowanych przeze mnie w prasie emigracyjnej o Wymiarze SSprawiedliwości.

Przyjąłem to z rozgoryczeniem. Redaktorka Ziemi Kaliskiej Bożena Szal-Truszkowska nie z mniejszą goryczą, bo zabiegała o wystawienie tej sztuki. I w końcu, drugim z kolei… prawie drugi sukces. Podpisałem umowę z teatrem w Kaliszu na napisanie sztuki dla dzieci. Powstało więc dzieło „Znachor i księżyc”, napisane wierszem rymowanym. Formą trudną, ale wdzięczną, gdzie prawie każda litera potrafi się uśmiechać. Sztukę miała reżyserować Agata Duda-Gracz, ja miałem przyjechać ze Szwecji do Kalisza i … jak zapewniał dyrektor Robert Czechowski; przywitają mnie afisze z moim nazwiskiem.

Po miesiącu się wycofał, honorarium za napisany tekst nie wypłacił, WYRAZY dawał na mnie, że… A to wszystko dlatego, że tekst ukazał się na Białorusi w Magazynie Polskim wychodzącym w Grodnie, gdzie nawiasem mówiąc, wychowała się moja mama.

Redaktorem naczelnym Magazynu Polskiego był mój kolega Eugeniusz Skrobocki. Niestety, zaliczany już przez „Prześladowanych” Oligarchów Finansowych z Grodna vel Niezłomnych „Opo.zycjonistów”, biorących NIEZŁOMNE SREBRNIKI z zagranicy na ORGANIZOWANIE ZADYM… Zaliczany do Reżimowców Łukaszenki. I mający nowo wydany ZAKAZ wjazdu do Polski, mimo iż jeszcze kilka miesięcy wcześniej był zapraszany przez Uniwersytety na Sesje Naukowe do Warszawy czy Krakowa. A przy okazji i mnie do Reżimowców Łukaszenki zaliczono.
Eugeniusz Skrobocki, dziennikarz, tłumacz i pisarz zajmujący się represjami stalinowskimi przeciwko Polakom na Białorusi, jak i mój dobry kolega, zmarł w sile wieku vel został de facto ZASZCZUTY przez… Strach podać nazwiska, bo to jest z jednej strony Honorowa vel CHonorowa obywatelka Dolnośląska, Honorowa vel CHonorowa obywatelka Poznania, czy nawet całej Wielkopolski, która ostatnio bardzo WYCHWALA ZŁEGO DYKTATORA i która w ramach wcześniejszych prześladowań przez DYKTATORA Białorusi jeździła szeroko i bogato po Europie, gdzie szastała SREBRNIKAMI, na których niedobór nigdy nie cierpiała. A do tego jeszcze drugie nazwisko, ni mniej ni więcej, tylko… kawaler Orła Białego i Europejskiej Nagrody Sacharowa… de facto i w dużej mierze chyba za owocną współpracę z oficer KGB Białorusi Anżeliką Mielnikawa – Przewodniczącą Parlamentu Białoruskiego na obczyźnie, czy za owocną współpracę z oficerem KGB, aktualną gwiazdą Telewizji Białoruskiej Romanem Protasewiczem… W czasie pobytu w Grodnie rozmawiałem z dzisiejszym kawalerem Orła Białego, ale… strach coś tu dodać czy odjąć, bo i tak kłopotów mam co niemiara.

Dziennikarka Bożena Szal-Truszkowska, moja dobra koleżanka, nie poddawała się, mimo iż czas na uczciwość i pisanie prawdy stawał się gorszy i gorszy niemalże z każdym dniem. A opowiadanie się za twórcą, na którego szła NAGONKA ze strony władz, to było więcej niż Harakiri. Jej mąż Marek Truszkowski, uczciwy jak i jego krewna Błogosławiona Angela Truszkowska, pisał wcześniej o moich NAGRODACH w konkursach na sztuki teatralne.

Pisała o mnie w miejscowych gazetach, pisała do dyrektora teatru, do dyrektorki teatru, potem do następnej dyrektorki teatru, żeby teatr wystawił którąś z moich nagrodzonych w konkursach sztuk, ale… ale na drodze stanął marszałek Wielkopolski Marek W. z Platformy Obywatelskiej. Z szeroko rozstawionymi nogami, bo na sumieniu miał to i owo oraz owo i to, więc grunt nie był do końca stabilny dla niego. Wspomagali go w nagonce na mnie dwaj bracia, niezłomni opozycjoniści. Jeden był politykiem, a drugi Wybitnym Poetą o Wybitnie Niewybitnych Zdolnościach Twórczych. Bracia głośno KRYTYKOWALI wszystko co było związane z PRL-em. Szczególnie nie podobała im się teatralna rzeczywistość PRL-u, bo poziom przedstawień był dużo wyższy niż w nowej, lepszej rzeczywistości. Głośno KRZYCZELI na PRL mimo iż, przed jego upadkiem po cichu, jak większość Opozycjonistów w Polsce czy na Białorusi, SZEPTU SZEPTU ze Służbami Bezpieczeństwa.

Marszałek Wielkopolski Marek W. oraz jego Wielka Zwolenniczka vel Popleczniczka, jak i Wybitni Opozycjoniści od Szeptu, Szeptu, to… Mój kolega ze studiów prawniczych był oficerem Służby Bezpieczeństwa, nadzorował m.in. naukowców od styropianu w Stoczni Gdańskiej, to jak mi mówił Kto jest Kto, to włos mi się jeżył na głowie, mimo iż już wtedy miałem mocno przerzedzoną fryzurę. Marszałek Wielkopolski, Popleczniczka z Sejmiku czy Opozycjoniści to Intelektualiści Nowej Ery, Jak ja dostawałem NAGRODY za sztuki teatralne, a wystawiani w teatrach mieli ZERO na tym koncie, chociaż też na konkursy wysyłali, to zdaniem Intelektualistów Nowej Ery, gwarantowało to WYSOKI Poziom Przedstawień.

Filmy mojego syna, reprezentujące Szwecję, były na Festiwalach w Los Angeles, czy Toronto, a seriale na jego scenariuszach w Genewie, Barcelonie czy Sztokholmie, to świadczyło o Małych Zdolnościach, a jak dyrektorzy teatrów mieli po kilkanaście widzów na przestawieniach, to świadczyło o Dużych Zdolnościach.

W jednym z maili napisała mi między innymi:

Szanowny Panie Jerzy, bardzo dziękuję za kolejną ciekawą książkę… Mnie też marszałek ostatnio bardzo wkur…ł… Dyrektorka teatru boi się marszałka i robi wszystko, co on sobie zażyczy… Serdecznie Pana pozdrawiam.

W Historii Literatury Polskiej, licząc od Jana z Czarnolasu aż po dzień dzisiejszy, w którym Kulturę Polską wywieziono na ściółkę do lasu, jest tylko jeden jedyny PISARZ, który drukował SZTUKI TEATRALNE, słuchowiska, opowiadania i wiersze w przeszło 90. TYTUŁACH CZASOPISM. Tym pisarzem jest piszący te słowa. Nie ma też aktualnie drugiego polskiego twórcy literatury, który WYGRAŁ tyle konkursów na SZTUKI TEATRALNE, słuchowiska, opowiadania i wiersze co autor tego tekstu. W każdym normalnym kraju ja i moje EGO byśmy byli szanowani i w teatrach wystawiani. W Polsce po upadku PRL-u… przemilczę. Ma się jedną matkę i jedną Ojczyznę i jak mówi stara prawda, oboje należy szanować.

Moja rodzina raczej nie jest ZŁA, bo jest na pewno jedną z NAJLEPIEJ WYKSZTAŁCONYCH RODZIN WIELKOPOLSKI, a może i Polski. Ukończyłem studia prawnicze w Polsce oraz podyplomowe Studium Reklamy i Marketingu w Szwecji. Była żona jest absolwentką polonistyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Podyplomowych Studiów Logopedycznych na Uniwersytecie Warszawskim, starszy syn jest profesorem Dalarna University, scenarzystą i reżyserem. Młodszy syn prawnikiem. Brat ukończył medycynę i studia podyplomowe z anglistyki w Poznaniu, jest LEKARZEM w Toronto, 3. kadencję President of Polish – Canadian Medical Assotiation i był wielokrotnie NAGRADZANY przez Parlament Kanady, jego żona jest lekarzem, a córka prawnikiem w Londynie.

Siostrzenica jest prawnikiem w Niemczech, bratanek adwokatem we Wrocławiu, jego żona prokuratorem w Kamiennej Górze, jej ojciec Sędzią w Wieruszowie, kuzyn jest adwokatem w Bolesławcu, jego córka stomatologiem w Australii, a zięć też adwokatem w Bolesławcu Systemy Stalinowskie, Postalinowskie, Totalitarne, Nachalne czy Analne mają to do siebie, że kroczą w zbrodnie, represje, krwią broczą i kroczą, kroczą… Demon Wojny marszałek Tuchaczewski podpadł Józefowi Stalinowi, więc dla przykładu kazał wymordować z połowę jego rodziny. Po upadku PRL-u kontynuacja tej słusznej stalinowskiej myśli dotarła do Wielkopolski i ma się dobrze.

Nagonka poszła i nadal idzie NIE tylko na mnie, ale i na… przemilczę.

Dziennikarka Bożena Szal-Truszkowska i jej mąż Marek Truszkowski herbu Trzaska, byli trochę inni niż większość dziennikarzy po upadku PRL-u. Mieli odwagę być UCZCIWYMI.
Cześć ich pamięci!

Jerzy Marciniak (Lund)

Foto: MBP Kalisz

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer