Tyle w tej kwestii
Mocarna myśl ewangeliczna od samego rana mnie naszła: królestwo moje nie jest z tego świata. Oraz druga, że dobrze być samemu. Zaś co do królestwa, ewentualnie jakieś małe Monaczko bym chętnie przyswoił. I w tej kwestii tyle.
Poza tym mam moją biedę i nigdy z niej nie wyjdę. Na całe szczęście lubię ją, a są nią złudzenia. Piszę „na szczęście”, bo złudzenia są ogromnie ważne, jakie by nie były. Złudzenie jest nieuświadomioną dostatecznie nagrodą, gdyż dopuszcza żeby było przyjemnie. Tu oczywiście sceptyk klaśnie w dłonie i głośno zaprotestuje: Wszystko jest złudzeniem!
Nie będę się spierał, ale mi nie chodzi o duże, tylko te codzienne maleńkie złudzonka, które łatwo zdemaskować, a daje to tyle satysfakcję. O moich przyjemnościach powiem krótko: moje przyjemnością jest brak nieprzyjemności. We know too much, and are convinced of too little – T.S.Eliot (Wiemy za dużo, ale pewni jesteśmy niewielu spraw).
Końcówka życia, grande finale. Końcowe dramatyczne sceny, break i delikwent, czyli dusza, musi zacząć zeznawać. Stąd, ze strachu, bierze się znana i kłopotliwa upierdliwość starych ludzi. Boją się, bo sporo za kołnierzem. W tej kwestii tyle.
W scenach moich życiowych pierwszych i środkowych aktów, miałem jeszcze siły i ochotę, aby barwie i pięknie zmyślać. Ale dziś? Cóż dziś, oto ja, laboratoryjnie czysty przykład na wycofywanie się z samego siebie.
Nie trzeba się niczego dorabiać i niczego gromadzić. To niebezpieczne doświadczenie, bo przychodzi chwila, kiedy trzeba zaczynać wszystko od początku. Zresztą do kogo ja to mówię, kogo pouczam? Brać emigrancką, fachowców w kwestii zaczynania wszystkiego od początku?
No dobrze, więc tylko o mnie. Po pierwsze nie potrafię wyrokować: wtedy byłem głupi, a wtedy mądry, wtedy nie miałem racji, a teraz ją mam. Ale jedno jest zawsze niedobre i to należy do moich najcenniejszych życiowych doświadczeń: popadanie w rezygnację. Jednocześnie trudno być stale zachwyconym i urzeczonym, co zatem pozostaje? Pozostaje udawanie.
Kończąc, jakie jest moje finalne rozwiązanie, jaka końcowa ekstaza? Sędziwy, omszały, nudno rozsądny starzec? Oh God, no! Podskakujący i młodzieńczo hałaśliwy starzec? Apage!
Czuję przez skórę, że dzieje się ze mną coś niepokojącego. Otóż osuwam się i zanużam w gładką, niczym nie oznaczoną nudę. I to by było wszystko w tej kwestii.
Andrzej Szmilichowski
UWAGA: Znajomy, będący apologetą partii PiS, w rozmowie o pożyczce SAFE, podniósł jako główną przeszkodę tę straszną „warunkowość”, którą Unia i Niemcy chcę Polskę omotać. Sprawdziłem i doczytałem. Warunkowość owa polega tylko na jednym, żeby wydawać pieniądze na to, na co zostały przyznane. Aby pieniądze na czołgi, samoloty, drony – nie wydawać na cokolwiek innego, nie związanego z uzbrojeniem.
