hpgruesen-oresund-bridge-3222130

Budujemy mosty dla pana starosty – wiele osób pamięta z dzieciństwa zabawę z taką wyliczanką. Mosty, od tych najmniejszych w postaci kładek, mostków, mosteczków, do olbrzymów rozpostartych nad rzekami, kanałami, cieśninami i nad przepaściami towarzyszą ludziom od najmłodszych lat i są dziełem pracy, myśli i fantazji człowieka. Jedne z nielicznych dzieł posiadających w swej treści ogromną symbolikę, przede wszystkim w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Są wyrazem odwiecznych marzeń związanych z pragnieniem „łączenia”, komunikacji i pokonywania przeszkód. Nawet okrutni najeźdźcy, budując mosty w celu podboju innych narodów, nie mogli wykluczyć, iż te mosty będą służyć, w przyszłości, wolnym narodom.

Rozsiane na obszarach południowej Europy koronkowe budowle wiaduktów, stanowiły ważny element szybkiej ekspansji państwa rzymskiego na nowo podbite kraje. Cesarstwo upadło, wiadukty pozostały i służyły ludziom przez wiele lat. W dzisiejszych czasach, ogromnego rozwoju nauk i technologii, są one już przeżytkiem ale nadal budzą podziw swoją konstrukcją, wytrzymałością i piękną architekturą. Największą ilość mostów buduje się w okresach pokoju. Podczas wojen niszczy się wiele mostów, lecz ta destruktywna działalność nie jest adekwatna do odwiecznego dążenia człowieka ku tworzeniu, budowaniu lepszego świata. Już od małego śpiewamy: „budujemy mosty”, a nie: „niszczymy mosty”. W uświadomieniu tego faktu tkwi ogromna doza optymizmu i wiary w człowieka. Tak oczywistej, że nawet nie zdajemy sobie z niej sprawy. Ta wiara potęguje się, gdy mamy możność podziwiania nowych idei, nowych rozwiązań, nowych konstrukcji mostów. Skandynawia lubuje się w mostach i ich budowa dobrze im wychodzi.

Na wschodniej linii morskich brzegów Szwecji, czyli od strony Bałtyku, znajdują się dwa duże mosty, łączące stały ląd Szwecji z bliskimi wyspami. Pięciokilometrowy most Kalmar-Öland i na północy, długi na 1800 metrów, Högakusten-Sandö (most, który łączy „Wysoki Brzeg” z wyspą „piaskową”). Połączenie Szwecji (Geteborga) z Norwegią i Oslo ułatwia wspaniały most „Svinesundbro” o długości 700 metrów i wysoko zawieszony nad zatoką Svinesund. Ostatnio wybudowano przy nim nowy, odciążający staruszka z nadmiernego ruchu samochodów na tej trasie. Dania słynie, nie tylko z dużej ilości mniejszych mostów, ale ze swojego ogromnego mostu nad Wielkim Bełtem i mniejszego nad Małym Bełtem. Najnowszym obiektem, godnym najwyższego podziwu, jest most nad cieśniną Öresund jako jeden z trzech elementów nowej trasy łączącej Szwecję z Danią, a dokładniej Malmö, z lotniskiem w Kastrup na przedmieściu Kopenhagi. Z punktu obserwacyjnego w Lernacken w Malmö widoczny jest piękny łuk samego mostu, ciągnący się na przestrzeni 7.845 metrów. Reszta trasy, niewidoczna ze szwedzkiej strony, wtapia się w pasemko duńskiego lądu, chmury i masy wody. Ta reszta to dwa ważne odcinki: część naziemna, położona na sztucznej wyspie o długości 4,055 km, a następnie 3,51 kilometrowy tunel, idący pod wodą i wyłaniający się na powierzchnię sztucznego półwyspu tuż przy lotnisku Kastrup. W ten sposób trasę 15,410 km urozmaicono wykorzystując naturalne warunki cieśniny.

Społeczeństwo Malmö śledziło pilnie budowę trasy od strony szwedzkiej. Budowniczowie zatroszczyli się o to aby dostarczyć wyczerpujących informacji i ułatwić obserwowanie przebiegu budowy. Na nabrzeżu, tam gdzie most bierze swój początek, wybudowano centrum informacyjne. Jest to betonowy kompleks składający się z trzech kondygnacji. Rozległy taras jest najwyższym punktem budowli i stanowi świetny punkt obserwacyjny na świeżym powietrzu. Dla ułatwienia obserwacji umieszczono tam lunetę. Z tarasu prowadzą w dół schody, można też zjechać windą, do poziomu gdzie znajduje się kawiarnia, kiosk z broszurami i pamiątkami, gdzie można zakupić bilety wstępu na wystawę budowy i gdzie można skorzystać z toalety (o wszystkim pomyślano). Tutaj gromadzą się tłumy przybyszów, tu właśnie znajduje się wyjście na teren obszernego parkingu. Stąd też prowadzą schody w dół, do sal wystawowych, położonych o jedno piętro niżej. Nie sposób, w ciągu jednej wizyty, opanować ogromu zgromadzonego tutaj materiału. Choć wystawa jest przygotowana niezwykle przejrzyście, obrazowo i z rozmachem. Można na niej śledzić każdy etap prac, zastosowane metody, rodzaj materiałów i urządzeń, model i szkice całej trasy. Ma się wrażenie wspólnego uczestnictwa w tworzeniu dzieła na miarę człowieczego dążenie ku doskonałości.

Można zaobserwować pewien rytuał u zwiedzających: po odwiedzeniu kawiarni, dokonuje się zakupu broszur informacyjnych, pamiątek i biletu wstępu na wystawę, oglądanie wystawy i powrót na taras by spojrzeć jeszcze raz na monumentalną budowlę. W promieniach słońca wszystko nabiera właściwych sobie barw. Jasny błękit nieba przybrany gdzieniegdzie puchem białych chmurek, ciemny błękit masy wodnej, a po środku biało-czarna koronka mostu. Wygląda tak lekko, tak delikatnie, a przecież jest to kolos. Dźwiga na swoich kolumnach czteropasmową autostradę i na niższej kondygnacji dwutorową linię kolejową. Najwyższa część mostu zawieszona w powietrzu na wysokości 57 metrów, umożliwia to statkom przepływ pod mostem.

Tyle można dostrzec z miejsca gdzie znajduje się punkt obserwacyjny. Resztę należy sobie wyobrazić w oparciu o wiadomości przyswojone na wystawie. Sceptyków i obawiających się podróżowania po moście, powinien uspokoić fakt, iż pomyślano nie tylko o komforcie, ale przede wszystkim o bezpieczeństwie podróży. Przykładem tego są ogromne wentylatory i izolacje żaroodporne w tunelu oraz wyjścia ewakuacyjne na terenie całej trasy. Pierwszy raz w życiu miałam okazję śledzić cały proces budowy mostu, podziwiać organizację i precyzję budowniczych. Zaskoczyła mnie najbardziej i wzruszyła jakaś zbiorowa miłość do tworzonego dzieła. Ludzie, materiały, maszyny w zgodnym rytmie tworzenia i nad nimi długie ramię ogromnego dźwigu pontonowego.

Tak to wyglądało podczas budowy. Dźwig czule nazwano Łabędziem. W grudniu 1999 roku, podczas uroczystości zakończenia budowy, odbyła się radosna uroczystość. Łabędź otrzymał masę aplauzów i został nagrodzony występami akrobatów. Dla ludzi – wszystkich budowniczych mostu i ich rodzin – zorganizowano wspaniały piknik. Latem roku 2000 nastąpiło otwarcie mostu i od tej chwili Szwecja otrzymała stałe połączenie z Danią. Takie zdarzenia napawają optymizmem.

Teresa Järnström Kurowska

Z książki ”Moje spotkanie ze Skanią” (Wydawnictwo Polonica 2008)

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer