Spotkanie z poezją. Dymna i Orzechowski w Sztokholmie

0
DSC_1936
  1. Polska poezja trafiła na podatny grunt. Aż by się chciało powiedzieć – pod nasze strzechy. Dzięki niesamowitemu zaangażowaniu i miłości do tej specyficznej dziedziny literatury Małgorzata Kwiecińska-Järvenson otworzyła wrota „Teater Tre” w Sztokholmie dla gości (7 marca), którzy kochają poezję.

Poezje trzeba kochać, trzeba potrafić ją interpretować i – co najważniejsze – zrozumieć każde słowo. To sztuka aktorska, teatralna, której jednak nie podejmuje się każdy artysta. Według mnie poezja ma w sobie coś z modlitwy. Wiele zadumy, domysłów i tłumaczenia. To nie jest takie proste. Słuchania i czytania poezji trzeba się nauczyć, przyjmować ją z pokorą i z wielkim wyrozumieniem. Po jakimś czasie, kiedy już zagości w naszych sercach, będziemy jej pragnęli jak najlepszego balsamu dla duszy. A potem tylko cisza i skupienie dodaje atmosfery, w którą wtapiają się słowa, zdania i całe myśli zawarte w poetyckich wierszach.

Cóż jest w poezji takiego silnego i specjalnego? Otóż to, że nie każdy może być poetą, ale i to, że nie każdy poeta potrafi napisać poezję. Bo poezja to głos duszy rodzący się z pewnej szczególnej wrażliwości, w pewnym rodzaju transu i modlitwy razem połączonych. Jeśli w poezji nie zrozumiesz jednego wyrazu, twój wysiłek przeczytania do końca idzie na marne.

Kiedy opowiedziałem mojemu przyjacielowi, o chęci napisania artykułu o poezji podesłał mi kilka wierszy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Zacząłem od razu je czytać. I… nic nie zrozumiałem, czytając na małym ekraniku telefonu komórkowego. Wydrukowałem te teksty na papierze. I byłem już bliższy celu. Już wiem na pewno, że poezja wymaga skupienia  i odpowiedniej atmosfery. Niemalże zaniemówiłem, kiedy ten tekst ”Przecież mnie kochasz nad życie” usłyszałem w piosence.

Przyznaję, że poezja nie była u moją tradycją, co innego muzyka. Uwielbiam poezję śpiewaną. Wiersze Norwida w wykonaniu Czesława  Niemena zawsze wprowadzały mnie w głęboką zadumę i przemyślenia. Do poezji trzeba znaleźć drogę, bo jej interpretacja jest u każdego inna.

Dzięki Małgorzacie Kwiecińskiej-Järvenson za otwarcie Sztokholmskiego Salonu Poezji. Salony odbywają się regularnie 3 razy do roku. Przyjeżdżają na zaproszenie Stowarzyszenia wybitni aktorzy z Polski, aby interpretować wiersze poetów i, nie ukrywając, chcą nas nauczyć czuć tę poetyczną magię. Założycielką pierwszego salonu poezji w Polsce jest znana aktorka krakowska Anna Dymna, która zainicjowała Salon w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie w roku 2002. To był sukces, a wiele krajów z silną Polonią niemal walczyły o możliwość otwarcia filii krakowskiego salonu. Tego wszyscy potrzebowaliśmy. I pokonując silną konkurencję, jako drugi w kolejności Salon Poezji, powstał właśnie w Sztokholmie.

Anna Dymna z wielkim sentymentem traktuje polsko-szwedzkich miłośników poezji i często nas odwiedza. 7 marca 2026 roku przyjechała wraz z Krzysztofem Orzechowskim do Sztokholmu z autorskim programem opartym na wierszach Wisławy Szymborskiej i Zbigniewa Herberta zatytułowanym „WYBRAŃCY GWIAZD”.

Już po paru chwilach od rozpoczęcia przedstawienia, można dokładnie było uchwycić, że coś ich blisko łączyło, że interesowały ich te same sprawy, poruszali podobne tematy, chociaż – jak przeczytałem – byli ludźmi o skrajnych temperamentach, ale ze wspaniałym poczuciu humoru. Co łatwo było dostrzec w recytowanych mistrzowsko przez Panią Annę i Pana Krzysztofa wierszach. Poezja niby o drobnych sprawach, a dzięki poetyckiej i nieprawdopodobnej wyobraźni, potrafili wzbudzić zainteresowanie widowni.

Była to już 45. edycja Sztokholmskiego Salonu Poezji. Po tym spotkaniu poczułem się bogatszy duchowo. Z każdym nowym wierszem czułem się pewniejszy i wiedziałem, że niczego nie przegapię. Trening czyni mistrza… Tak myślę, że jest podobnie z twórczością poetycką, zwłaszcza przekazywaną nam przez prawdziwych mistrzów. Swoboda interpretacji i zrozumienie ukrytych w podtekstach myśli daje łatwość zrozumienia intencji poety.

Był to dla mnie wielki dzień i możliwość bliskości nie tylko z poezją, ale również ze znakomitą aktorką Anną Dymną i aktorem Krzysztofem Orzechowskim. Między wierszami muzyczny klimat zapewniali Witek Robotycki i Janusz Słotwiński. Był to prawdziwy wieczór nostalgii i spokoju, którego tak bardzo potrzebujemy w dzisiejszych trudnych czasach.

Marek Lewandowski

Foto: Marek Lewandowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer