Świadomość
Jak określić to coś, co jest Tobą, co jest mną? Jak zmierzyć subiektywne stan i poziomy przeżyć? Czym jest świadomość? Dla mnie to coś, co znika gdy śpię, odradza gdy się przebudzę i jest czymś znacznie większym niż największe nic.
Świadomością zajmuje się panpsychizm. Badacze panpsychizmu, stosunkowo młodej gałęzi wiedzy uważają, że świadomość jest obecna w najmniejszych partykułach i na najniższych poziomach, w postaci słabych iskierek (mówiąc obrazowo). Następnie partykuły grupują się, tworząc wyższe poziomy świadomości i tak aż do człowieka.
Sprawa do dziś dla panpsychizmu nierozwiązana to „problem kombinacyjny”, a dobrym na to przykładem jest kamień. Według badaczy kamień nie ma świadomości, ale jego komponenty mają. Kamień nie myśli, bo nie powstały warunki dla iskierek, aby stworzyły świadomość wyższego stopnia. Kamień nie ma warunków, które pozwoliłyby iskierkom na tworzenie kombinacji, ale pomimo zewnętrznej martwoty ma potencjał, nie jest rzeczą anonimową.
Na Islandii do dziś żywy jest zwyczaj, że aby ruszyć głaz i przenieść go w inne miejsce, należy grzecznie poprosić go o zgodę. Słowiańskie, ale i inne plemiona, miały zwyczaj gdy powstawało nowe domostwo, kłaść na rogach chaty duże kamienie, które miały chronić mieszkańców przed złem.
Kiedy przyglądamy się światu z perspektywy panpsychizmu, wydaje się bardziej interesujący, piękniejszy, żywszy, bogatszy i pełen swoistego czaru. Świat Tolkiena, w którym rozmawiające ze sobą i chroniące ludzi drzewa, nie dziwią ani śmieszą.
Panpsychizm jest młodą dziedziną nauki, dyscypliną zajmującą się w sposób naukowy świadomością i jej miejscem na egzystencjalnej mapie świata. Na tyle młodą, że zdaje się nie ma dotąd statusu osobnej gałęzi wiedzy, uważany jest za pogląd.
Świadomości na świecie wiele i co człowiek to inna. Moja świadomość mówi mi, znaczy mówię ja sobie, że tracę wiarę w model ludzki. Człowiek zatracił (w każdym razie szybko zatraca), indywidualne poczucie udziału w swojej – wszak sam ją śrubka po śrubce stworzył – cywilizacji.
Świat zbliża się nieuchronnie – mówi mi to moja świadomość – do granicy, której bezkarnie się nie przekracza. Jesteśmy, ludzkość jest, w stanie osobliwego rauszu. Produkujemy przyrządy (także polityków), które natychmiast unowocześniamy, na co niecierpliwie czeka dobrze już wytresowany rynek, versus polityczne fora. Ów rausz zmienia szybko życie, ale go nie poprawia, co w rezultacie czyni, że tworzą się fałszywe wibracje powodujące taki napór i ciśnienie, iż z ludzkiej psychiki zaczynają wyskakiwać nity.
Gdybym był wychowawcą młodzieży, mówiłbym im o niebezpieczeństwie kultu przedmiotów, o potrzebie wewnętrznej równowagi, o wadze myślenia i docierania do pytań, a zamiast „nie garb się!”, powtarzałbym: „Nie oczekuj zbyt wiele od odpowiedzi”.
Andrzej Szmilichowski
