Kreacje
Pytanie: Dlaczego Polacy tak udają? Inżynierowie, urzędnicy, aktorzy, lekarze, stolarze, wielki aktor, wielki pisarz, premierzy, moi krewni, ja. Wszyscy udają.
Udawanie jest cechą Polaków. Udajemy odruchowo, gdyby ktoś powiedział komuś, że ten udaje, oburzyłby się. Mamy udawanie we krwi, jak siąpanie nosa przy katarze.
Tandeta. Dlaczego jesteśmy tak podatni na tandetę? Można nas zwabić, można kupić dowolną manierą i każdą tandetą, każdą łatwizną, byle głośno, byle z tupetem. Dlaczego? Ponieważ uwielbiamy żyć w mitach. Można nas łatwo kupić dowolnym mitem. Sami jesteśmy mistrzami tworzenia mitów na każdą okazję, każdy temat i dowolny moment historyczny. Mit Zachodu, mit Wschodu, mit przyrodzonego męstwa, mit bohaterstwa, mity o Żydach, Ruskich, Szwedach, Czechach, żabojadach.
Mity c.d.: Nie lubimy Czechów, bo są „za prości”, nie udają, Jugoli bo prymitywni, lekkoduchów Francuzów, zarozumiałych Amerykanów i Angoli, Italców bo niepoważni, Kacapów bo kacapy…
Udawanie. Kto w Polsce nie udaje? Długie wieki i aż do komunizmu, nie udawali Żydzi i chłopi. W PRL-u chłopi dostali szansę i natychmiast zaczęli udawać, nabierając pańskich albo „inteligenckich” manier. PRL było jednym wielkim udawaniem, a wszystko w oparach przaśnej biedy. Żydów od dawna w Polsce nie ma, co nie przeszkadza być (lub udawać?) antysemitą, bo się opłaca obyczajowo lub politycznie.
Udawanie to słabizna, to brak stylu. Polska nie ma stylu, bo udawanie stylem nie jest. Stąd między innymi się bierze, że Polacy są wyjątkowo podatni na tandetę. Każdą tandetę, historyczną, obyczajową, polityczną, modową. Polski Sejm i Senat to skanseny, wyselekcjonowane zbiory tandety.
Udają pisarze. Gombrowicz stworzył z udawania swój oryginalny i świetny styl, udawał Miłosz i Pani Wisława, udawali inni. To kreacje. Częstokroć bardzo utalentowane, ale kreacje.
Niemiec jest Niemcem, Żyd Żydem, Francuz Francuzem. Żydowskość, niemieckość czy szwedzkość nie polegają na udawaniu – polskość tak. Naturalnie istnieją Polacy nieudający, ale niewielu takich. Ja znałem jedną, moja ś.p. żona Krystyna.
Do Polaków można mieć taki podziw, jaki się ma do kaskaderów. Trudno nas w ustabilizowany sposób szanować, a my sami (ostatnimi czasy wyjątkowo) robimy wiele szumu i przeznaczamy wysiłków, aby się ów stan utrzymał. Polak albo dokonuje bohaterskich czynów wśród maków, albo zbiera haki i pisze donosy.
Kontrasty. Z jednej strony „Barwny ich strój, amaranty zapięte pod szyją. O Boże mój!”, z drugiej brunatno-jednostajne kolumny Niemców. Skrajności. Brak nam czeskiej prostoty, brak niemieckiej dyscypliny, brak francuskiego wdzięku, brak brytyjskiej stabilności, brak nam jądra, brak środka. Mamy za to obfitość skrajności.
Doskonale wiem o czym piszę, ja się na tym znam, to są moje cechy osobowe. Bodaj po raz pierwszy tyle napisałem o sobie.
Andrzej Szmilichowski
