leopard-9138056_1280

Podejrzewam, że wchodzę na ryzykowną ścieżkę. Ale co mi tam! Wiem o tym i człapię dalej, bo znam dobrze siebie. Jak się nie ruszam, to się wzruszam.

A zatem: Obrzęd jest opowieścią o tym, co niepojęte, w odróżnieniu od ceremonii, która jest aktem porozumienia. Do tego i tego, by się działo, potrzebny jest język. Choćby najprostszy, gesty, spojrzenia, powtarzalne dźwięki, ostrzegające odgłosy. Jeśli przyjmiemy taki kierunek, może nasza cała historia nie była kroniką napaści i podbojów, a wspólnym dziedzictwem kultury?

Ewolucja zrobiła wiele, aby przygotować nas do życia w małych grupach ludzi, którzy znali się praktycznie od zawsze. Nasz mózg wykształciły długie pokolenia wyspecjalizowane w działaniach zespołowych, starannej obserwacji i obronie wobec czyhających zagrożeń. Zapamiętywali ból i cierpienie i to pomagało im przetrwać i przeżyć. Nasze dzisiejsze lęki i bezsenności, mogą być echem tamtych odległych, pełnych niebezpieczeństwa i ciężkich do przeżycia czasów.

W zatłoczonych dziś do kresu wytrzymałości miast czujemy się nierzadko samotni, ponieważ nasz mózg pamięta, że należy reagować na stres, nie na spokój. Biologicznie jest nam blisko do epoki kamiennej, a znaleźliśmy się w epoce sztucznej inteligencji i ekranów: Pokaż mi wschód słońca na pustyni i beduina, to się będę wzruszał, bo ja się wzruszam, jak się nie ruszam!

Czy ewolucja jest naszym szczęściem? Ewolucja to selekcja, wykształcenie cech zwiększających szansę przeżycia oraz przekazania genów. Otóż mi się wydaje i nie jestem w tym osamotniony,  że ten mechanizm od jakiego czasu przestał już działać. Rozwój medycyny i technologii spowodowały, że unikamy wielu chorób i innych ograniczeń, natomiast ilość dzieci przestała mieć związek z zachowaniem populacji., i tak tempo ewolucji się zatrzymało, właściwie spada.

Przestaliśmy się dostosowywać do środowiska, a praktycznie rzecz biorąc dostosowujemy środowisko do siebie. Można trochę przekornie powiedzieć, że człowiek jest jedyną ziemską rasą, która przejełą kontrolę nad własną ewolucją. Niestety z wszelkimi niepokojącymi skutkami.

Dorastałem w świecie kreacjonizmu. Wszyscy, albo prawie wszyscy byli tym systemem objęci. Po pierwsze: Bóg i Jego Syn Jezus über alles! Po drugie: Nauka się myli!  Było trochę jak z karpiem na wigilijnym stole. Nikt nie pytał: Dlaczego akurat karp? Zawsze był! Pan jakiś nietutejszy?

Ci, którzy wierzą w karpia, nie wierzą w naukę? Na to patrzy, ale jest w tym chyba coś poważniejszego, mianowicie przynależność. Po pierwsze – niezwykle trudno sprzeciwić się grupie, po drugie – wspólnota daje poczucie bezpieczeństwa.

Można przyglądać się temu nawet z empatią i podziwiać jak silne jest poczucie wspólnoty i jak bardzo człowiek czuje się bezbronny, znajdując się poza nią. Kto ty jesteś? Polak mały! Jaki znak Twój? Orzeł biały!

Gdyby ów piękny, obarczony niesamowitą siłą symbolu ptak wiedział, jakie obszczymury o mentalności „olbrzymiego Pigmeja”, się pod jego skrzydła chowają, spaliłby się ze wstydu.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer