RECENZJA: Pobłądzić z Barczykiem

0
zyggi

Może każdy w pewnym momencie życia musi doświadczyć takiej fascynacji, która nie pozostawia w człowieku miejsca na nic innego. No, może nie do końca tak… Bo nie chodzi o ślepe zauroczenie, ekstazę czy opętanie, a o głębokie i autentyczne oczarowanie czymś. W przypadku Zygmunta Barczyka to wielka empatia do życia, do piękna natury, historii i architektury. I chociaż mówi się, że piękno do życia nie wystarczy, to bez niego żyć by nie warto, zatem twórczość pisarska Barczyka prowadzi czytelnika przez piękny świat pełen harmonii i emocji, a także kontrastów.

Zygmunt Barczyk urodził się w 1949 roku w Katowicach. Tutaj w 1971 roku ukończył studia wyższe na Wydziale Przemysłu ówczesnej Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Katowicach, następnie podjął trzyletnie studia w ramach Studium Doktoranckiego tejże uczelni, a po ich ukończeniu rozpoczął pracę w Zakładzie Planowania i Polityki Gospodarczej. W 1978 roku obronił pracę doktorską. Był aktywnym działaczem rodzącego się NSZZ „Solidarność”, uczestniczył w tworzeniu struktur związkowych w regionie śląskim. W listopadzie 1980 roku został wybrany przewodniczącym Uczelnianego Komitetu Założycielskiego „Solidarności”; później wszedł w skład pierwszej Uczelnianej Komisji Zakładowej związku w Akademii Ekonomicznej w Katowicach. W grudniu 1981 roku został internowany i osadzony przez władze stanu wojennego w zakładzie karnym w Zabrzu-Zaborzu. Po wypuszczeniu z internowania w 1983 roku, pozbawiony został możliwości prowadzenia zajęć dydaktycznych. W rezultacie zaistniałej sytuacji zdecydował się na emigrację do Szwecji.

W Szwecji mieszka od 1983 roku. W 1989 roku rozpoczął roczną pracę w Londynie, w sekcji polskiej BBC World Service. Po powrocie do Szwecji podjął pracę w urzędzie komunalnym Huddinge, z którym związany był nieprzerwanie do przejścia na emeryturę. Początkowo zajmował się kwestiami księgowości i sprawozdawczości w biurze ekonomicznym urzędu gminy, następnie pełnił funkcję specjalisty do spraw rozwoju gminy, pracując w sztabie dyrektora gminy. Opracowywał analizy, jak i prowadził projekty gminne mające na celu wprowadzenie nowych technik zarządzania, w związku z różnymi fazami reorganizacji zarówno urzędu jak i usług publicznych w mieście. Równolegle powrócił do pracy naukowej i dydaktycznej w ramach wieloletniego programu naukowego uruchomionego w Södertörns Högskola w Sztokholmie. Program ten dotyczył zagadnień przedsiębiorczości w krajach strefy Morza Bałtyckiego.

Wspominam o tym nie bez przyczyny. Mogłoby się bowiem wydawać, że Barczyk prowadzący wykłady na tematy takie jak: Podstawy nauki organizacji: Filozoficzne podstawy podejścia naukowego; Teoria przedsiębiorczości, czy Przedsiębiorczość i zarządzanie w organizacjach sektora publicznego – mają tak mało wspólnego z żywymi, pełnymi nastroju i optymizmu opowieściami, które zapisał w wydanych książkach. Być może. Ale fenomen Zygmunta Barczyka polega na jego niezwykłej inteligencji i bogatych zainteresowaniach. Interesuje się bowiem zarówno kulturą, sztuką i podróżami. Jest znawcą jazzu i kultury śródziemnomorskiej. O tych swoich fascynacjach opowiadał w polskiej sekcji Radia Szwedzkiego (program Aktualności) i Radiu Wolna Europa. Publikował teksty m.in. w Tygodniku Powszechnym, Przeglądzie Powszechnym, w Acta Sueco-Polonica i ostatnie lata w Nowej Gazecie Polskiej.

Jest autorem już pięciu książek. Historię pisarską rozpoczął książką „Dojrzewać na polu bawełny” – to historia o Adolfie Szutkiewiczu i jego przeżyć zesłańca w Kazachstanie. Książka ukazała się w 1999 roku w sztokholmskim Wydawnictwie Polonica, później także w Polsce. Później ukazała się „Inna jasność. Opowieści z podróży na najdalszą Północ” – to barwna relacja z podróży po najbardziej wysuniętych na północ krańcach Europy; pełna refleksji, pastelowa opowieść człowieka, który szuka duchowego pierwiastka w przyrodzie i w napotkanych po drodze ludziach. Kolejne publikacje to „Stworzeni do losów szczęśliwych” z 2022 roku – poruszająca powieść, która przenosi nas w świat przyjaźni, pamięci i dramatycznych wyborów. Historia o grupie byłych opozycjonistów z czasów PRL-u, którzy wracają do Polski, aby zmierzyć się z przeszłością i odkryć prawdę o tragicznych wydarzeniach, które na zawsze zmieniły ich życie.

Kolejne książki to ”Miasto i sens” – poniekąd bliskie jego zainteresowań zawodowych, i dwie ostatnie książki: ”Na greckiej fali” i ”Muzeum oczarowań”. Ta ostatnia wydana znowu przez sztokholmską Polonicę. Książka „Na greckiej fali to opowieść o Grecji widzianej oczami polskiego sztokholmczyka – podróżnika, obywatela świata. To zbiór czasami melancholijnych opowiadań, listów oraz zapisków z serwetek, które prowadzą czytelnika przez krainę kontrastów, harmonii i emocji. To także przesiąknięta osobistymi przeżyciami autora opowieść o spotkaniach z ludźmi, grecką sztuką i kulturą. Czytelnik daje się porwać greckiej fali i zanurz się w świecie, gdzie każdy dzień jest pretekstem do odkrywania czegoś wyjątkowego. Bo Grecja pachnie słońcem, pełna jest przyjaznych ludzi, fantastycznych potraw i wspaniałych krajobrazów. Jak pisała jedna z Czytelniczek

„obserwacje i komentarze autora to ludzkie, prawdziwe historie. Momentami czułam się jak gość zaproszony na wspólne biesiadowanie w tawernie. Był też okres podglądania u bohaterów cierpliwości i wytrwałości w uczuciach, o które cechy jakże trudno obecnie. Bardzo rzadko walczymy by w naszych związkach zaistniały i pozostały na dłużej. W niezwykłych, przepięknych okolicznościach przyrody autor odsłania swój obraz Grecji. Kraju przez wielu turystów postrzeganego jako wzoru prostoty ale i nieporządku oraz bylejakości. Opowiada o genezie swojego zauroczenia tym krajem i przyswojenia go całym sobą. Patrzymy i przeżywamy razem z nim wyprawę na Kretę. Wyspę, która fascynuje, gdzie mieszkańcy umiłowali wolność, gdzie ceni się niezłomność. Odkrywamy Wyspy Jońskie, których zieleń sławna jest na całym kontynencie. Wędrujemy po Nafplio, miasteczku, które jest wzorcem malowniczości, tańczących kolorów oraz pachnących wieczorów. W tych wszystkich miejscach jesteśmy blisko rdzennych mieszkańców Grecji. Nie pytamy ich o zawody ani o wiek. Jesteśmy oczarowani ich życie, stylem życiem. Czerpaniem radości z każdego dnia i wieczoru. W otoczeniu doskonałej harmonii sztuki oddają się czarowi muzyki i bliskości. Potrafią żyć.

Opowieści „Na greckiej fali” doskonale prezentują Zygmunta Barczyka jako wytrawnego obserwatora, który w subtelny i fascynujący zarazem sposób opowiada nam o swoich przeżyciach, zachęca do poznania i uczestnictwa w tej „biesiadzie życia” rozumianej jako cel życia. Bo to literacka podróż mająca (w domyśle) poprawić jakości naszego życia i samorozwój. To jakby podglądanie mające wykształcić w nas zrozumienie dla innych ludzi i kultur. Przy tym pełnej ekspresji „podglądactwie”, nie sposób pozostać obojętnym.

W podobnym tonie utrzymana jest ostatnia książka Barczyka: „Muzeum oczarowań”. To bardzo osobista podróż autora po znanych i mniej znanych miejscach w Europie. Jak pisze Barczyk we wstępie:

Wiele było w moim życiu chwil oczarowania. Niektóre z nich tak silne, że wciąż trwają we wdzięcznej pamięci. Przypominają o radości zanurzania się w niezwykłych odczuciach. I w … tajemnicy, która być może jest gdzieś za fasadą rzeczy, jaką oferuje mi recepcyjna gotowość zmysłów. Czym są oczarowania? To małe cuda powiększone przez ich znaczenie. Dzięki nim doświadczamy fascynacji złożonej z dawek podziwu, małych porcji zachwytu, które pozwalają nam głębiej wejść w świat i w siebie. Przekonują mnie słowa zapisane przez Katherine May w książce „Oczarowanie. Jak odzyskać zauroczenie światem”.

Z tej galerii zauroczeń dowiadujemy się ciekawostek o miejscach pozornie znanych, ale może jednak jeszcze nie do końca odkrytych. Fascynują nas opisy malownicze miast i miasteczek, przyroda, jedzenie, historia obecna na każdym kroku. Barczyk umiejętnie wzbudza zachwyt w czytelniku miejscami, które opisuje – to bowiem muzeum żywe i hipnotyzujące. Sam dałem się zauroczyć opisywanymi miastami i je odwiedziłem. Było warto!

W książce znajdziemy także rozdział poświęcony drugiej pasji autora: muzyce. Nie byle jakiej, bo Barczyk wprowadza nas w rytmy Stinga, Arvo Pärta… jest też Piwnica Spirosa. I wiele innych.

„Muzeum oczarowań” to nie przewodnik turystyczny. To coś znacznie więcej. To barczykowe pozytywne błądzenie po świecie w poszukiwaniu odkryć, zapachów, pięknych widoków, niezwykłej architektury, czasami burzliwej historii. Miejsca–eksponaty nie są takie oczywiste. Jest w książce między innymi o Londynie, o Wenecji, o Kordobie, ale też znajdziemy rozdziały o Krakowie, Salamance, Donostii i… rodzinnych Katowicach. „Tu się urodziłem i wychowałem. Obdarzam je (Katowice) nienawiściomiłością na przemian z miłościonienawiścią” – pisze autor.

To osobiste i pełne uroku muzeum Barczyka warto przeczytać. Błądząc razem z nim po Europie i wsłuchując się w niezwykłe takty muzyki można zanurzyć się w niezwykłym świecie, gdzie każda strona książki to odkrywania czegoś wyjątkowego. Bo trawestując słowa Doroty Terakowskiej, Zygmunt Barczyk spostrzegł to, czego nikt inny nie mógł dostrzec, słyszał dźwięki niemożliwe do słyszenia, czuł zapachy jakich doprawdy nikt nie czuł…

Tadeusz Nowakowski

Zygmunt Barczyk „Muzeum oczarowań”. Wydawnictwo Polonica. Sztokholm 2025. s.230

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer