Nowy numer NGP
To osobiste i pełne uroku muzeum Barczyka warto przeczytać. Błądząc razem z nim po Europie i wsłuchując się w niezwykłe takty muzyki można zanurzyć się w niezwykłym świecie, gdzie każda strona książki to odkrywania czegoś wyjątkowego. Bo, trawestując słowa Doroty Terakowskiej, Zygmunt Barczyk spostrzegł to, czego nikt inny nie mógł dostrzec, słyszał dźwięki niemożliwe do słyszenia, czuł zapachy jakich doprawdy nikt nie czuł… Z recenzji książki Zygmunta Barczyka „Muzeum oczarowań” Tadeusza Nowakowskiego.
„Jazz pokochał Vivian Buczek”. O polskiej gwieździe w Szwecji pisze Marek Lewandowski:
Jej przygoda z muzyką zaczęła się dość wcześniej pobrzękiwaniem na pianinie. Interesowała się wtedy białymi i czarnymi klawiszami w tym instrumencie, który przy uderzeniu wydawał dziwne dźwięki. To był ważny sygnał dla jej rodziców i postanowili rozwijać jej pasje. Już jako pięcioletnie dziecko zaczęła naukę na tym instrumencie. Ale kiedy rozpoczęła edukacje w szkole podstawowej, nastąpiło lekkie zmęczenie muzyką spowodowane jakby zazdrością, że jej rodzice właśnie przez muzykę nie mieli wystarczająco dla niej czasu. Ponownie poczuła magię muzyki mając 18 lat i po krótkiej decyzji rozpoczęła swą pasje na studiach w Wyższej Szkole Muzycznej w Malmö.
W numerze także: fragment nowej książki Anny Winner (Wiśniewskiej) „Margareta”:
Pierwszy raz zaobserwowałam, że Björn jakoś dziwnie się zachowuje, gdy pojechałam z nim sama na wakacje do letniego domu. Kupiliśmy go we wsi, w której się wychowałam. Björn miał już cztery lata. Po przyjeździe na letnisko trudno mu było zaakceptować fakt, że jest tu inaczej niż w domu. Ma inne łóżeczko, ubieram go w letnie rzeczy i nie w tej kolejności, co zawsze. Łatwo złościł się, gdy jego buciczki nie stały w tym samym miejscu.
O spektakularnych budowlach (pod takim właśnie tytułem) pisze Teresa Urban:
W Abu Dhabi zachwycił nas meczet imienia szejka El Zayeda, założyciela Emiratów. Ze względów ideologicznych unikam obecnie meczetów, ale słysząc wiele superlatyw zrobiłam wyjątek i nie żałuję. To cudo architektoniczne wzniesione w 2007 roku leży u wylotu miasta. Z daleka widać jego cztery minarety, a cała budowla oślepia kredową bielą marmuru. Liczne kopuły różnej wielkości, blisko 1000 kolumn zwieńczonych 24-karatowym złotem, ozdobne inkrustacje o abstrakcyjnych, roślinnych wzorach w stonowanych barwach, harmonijna symetria, wszystko to oszałamia i zapiera dech. Aby nie oszpecać otoczenia pomocniczymi budynkami zbudowano podziemne miasteczko z zapleczem dla turystów. To istny ósmy cud świata.
I inne artykuły.
Gazeta dostępna w polskich sklepach i instytucjach na terenie Sztokholmu, także w wersji PDF na stronie www.polonica.se
STREFA.SE
