stand-out-2703896_1280

Należę do pokolenia, chyba już ostatniego, które pisało listy. Listami zdobyłem ważną w moim życiu kobietę. Pisałem listy często. M. Proust pisał o listach: „Smutek ludzi, którzy się zestarzeli tkwi w tym, że nie myślą o pisaniu takich (pełnych uczuć – A.Sz), zrozumiawszy ich daremność”. Od dawna nie piszę listów, ale piszę każdego dnia.

Zadowolenie. Szczęście. Dlaczego nie cenimy zadowolenia, a oddalibyśmy życie za szczęście? Po drugie, dlatego że zadowolenie leży w zakresie naszych możliwości, możemy sami je spowodować. Dlaczego po pierwsze? Bo dlatego. Po trzecie, jak do tanga trzeba pary, szczęście to akt łaski.

Jako starzec mogę poświecić szczęściu tylko starcze myśli. Otóż być może szczęścia  w ogóle nie ma. To jego pożądanie sprawia, że dzieją się wspaniałe rzeczy i rodzi się szczęście. Szczęście to młodość i śmiałe dążenie do rzeczy, która starym wydają się niemożliwe. Dziś w zupełności mi wystarcza zadowolenie.

Obcy kraj. Gwarantowanym sposobem na utrzymanie młodości, jest wyjazd z kraju ojczystego, zamieszkanie w kraju obcym i spożywanie jego kultury.

Nigdy nie będziesz stary, bo zmuszony do nieustannego uczenia się, nie będziesz miał na to czasu. Jak również nigdy nie nastąpi moment, abyś mógł powiedzieć – Już umiem wszystko. Proces uczenia się jest nieprzerwany i bez związku z wiekiem. Nota bene zwróciło moją uwagę, że proces uczenia się jest o wiele ciekawszy i przyjemniejszy, niż stan posiadania wiedzy, a jednak popularność tego pierwszego jest mniejsza.

Na emigracji nie osiąga się nigdy stanu seniora, powagi i rangi persony, czczonego laureata, bohatera. Chyba, że się jest Stefanem Batory lub Józefem Bemem w Polsce, lub w Ameryce Kościuszką albo Puławskim, ale nie we Francji gdzie się jest Madame Curie. Niezależnie od wieku jest się znajdą, kimś wiecznie dopiero osadzanym w społeczeństwie.

Zapewne dlatego czas przygnębia bardziej, a mijanie terroryzuje. Stajesz się tak – ja się staję, ale to nie jest dobry przykład – nieświadomym reprezentantem ligi przemijania. Dziś jestem trochę zmęczony, trochę udręczony, trochę zadowolony, w sumie w miarę szczęśliwy.

Przypominam sobie młodość i przez chwilę czuję posmak tamtego tempa i intensywności zdarzeń. Działo się coś niesłychanego, choć życiu daleko było do niesłychanego. Może pewien udział w owej wyjątkowości miał widok z okna? Ze wszystkich okien mieszkania rodziców rozpościerał się, ograniczony jedynie horyzontem, obraz morza, a gdy przychodziły mgły, na Zatoce pięknie buczały boje. Było w nas, we mnie było, tyle młodzieńczego życia, wigoru i romantyzmu, że wszystkie staliny i bieruty mogły mi skoczyć.

Teraz role się odwróciły, teraz ja mam mówić mądrze, choć nigdy nie byłem bardziej przekonany o swoich brakach jak dziś.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer