Światowe życie…
To typowa książka, którą pisze się z myślą o znajomych. ”Dzidek” (czyli autor tych wspomnień) używając nie wiadomo dlaczego trzeciej formy, opisuje swoją ”przygodę życia”, które spędził jako PAGART-owski muzyk na kontraktach w Bułgarii, Danii, Finlandii i Szwecji.
”Światowe życie muzyków zagranicznych” już po kilkunastu stronach zaczyna nurzyć przeciętnego czytelnika, bo mało kogo obchodzi co Misio powiedział Danusi; że Darek to szwagier Jurka, albo że Lone miała sterczące pośladki. Gdy będą to czytali znajomi autora — którym jest mieszkający w Göteborgu Jerzy Kohlmann, muzyk grający swego czasu z Wars Quartet — to pewnie odżyją jakieś wspomnienia i znajdą w nich sami siebie. Inni rzucą ją w kąt, bo światowe życie okaże się po prostu pospolitym.
Moje zainteresowanie wzbudziły tylko wspomnienia o znajomości autora z Norbertem Żabą — wielką postacią szwedzkiej emigracji — i jego perypetie wydawnicze z nijakim Antonim Cicheckim. I pewnie dlatego, że tym razem to i ja ich znałem.
(St.S.)
