W pierwszym tegorocznym numerze NGP
Byłam na kolejnym zakręcie życiowym, gdy Anna (jeszcze wtedy nie Anula), pojawiła się w moim życiu. Poznałam ją w marcu 1984 roku na wojewódzkiej konferencji wszystkich działów ekonomicznych Landstingu. Organizowana była na promie płynącym na trasie Sztokholm-Helsinki-Sztokholm. W początkach lat osiemdziesiątych był taki trend, żeby dwudniowe konferencje organizować na promach wyposażonych w sale konferencyjne, mające aparaturę nagłaśniającą, rzutniki i wszystkie inne potrzebne pomoce. Było to tańsze niż konferencja w hotelach na lądzie, a poza tym miało ten walor, że wszyscy uczestnicy byli skupieni w jednym miejscu. Pierwszy fragment nowej powieści Anny Winner „Margareta”.
W numerze także: „Plotki prawdziwe i zmyślone”:
Józef Ignacy Kraszewski napisał kiedyś: Kobiety jak farmazony, mosanie – między sobą najlepiej wiedzą, jak do siebie przemówić. Może dlatego jest w nich tak wielka potrzeby, by zrzeszać się w kobiece organizacje. Bo… rzekomo silniej się potrafią zaangażować niż mężczyźni. Może to i prawda, ale „zbiorowe” życie nie zawsze jest długie. W historii emigracji szwedzkiej było już kilka „kobiecych” organizacji, większość z nich nie przetrwała, co zresztą jest w Polsce charakterystyczne dla tego typu stowarzyszeń.
Także tekst Andrzeja Szmilichowskiego “Rozmyślania nad zadem sztokholmskiej kobyły” (część 2), o nowych przepisach i prawach w Szwecji oraz nowe zasady ortografii języka polskiego.
Gazeta dostępna także na stronie www.polonica.se w formacie PDF.
STREFA.SE
