diab

Na telewizyjnym ekranie film ilustrujący przebieg zapłodnienia jaja zająca. Plemniki w heroicznej walce, by dosięgnąć wielkie kuliste złociste jajo. Płyną fala za falą w nieskończonej ilości a ich pręciki, czy ogonki, nieustannie drgają.

Wreszcie pierwszy plemnik osiąga swój cel. Wrył się w jajo, ale pozostałe walczą dalej przenikając przez zewnętrzną powłokę żywej materii i odrywając w szaleńczym ataku całe komórki, które odpływają gdzieś i giną. W końcu jeden z agresorów osiąga swój cel, dotarł do samego jądra jaja.

Oto Został Spełniony Akt Zapłodnienia i nagle pasywne dotychczas jajo zaczęło się poruszać. Skurczyło się nagłym ruchem, a na gładkiej dotychczas powierzchni pojawiły się zmarszczki. Jajo stawia opór pozostałym plemnikom, które nadal atakują.

Następnie jajo zaczyna się dzielić. Ścianki wyginają się do środka tak, aż spotykają i tworzą dwie komórki z jednej. Te powtarzają manewr i rozpadają się na cztery, następnie osiem… W środku tak powstałych komórek poruszają się bezustannym ruchem małe ziarenka. Poruszają samoczynnie, jakby napędzane własną energią.

Życie spełniające się niepowstrzymanie pod mikroskopem, wydaje się o wiele bardziej gwałtowne i niepohamowane, niż życie w szerokim świecie. Obserwacja tego bazowego aktu, gdy się spełnia, wcale nie jest pocieszające, ani tym bardziej imponujące. Przeciwnie, raczej deprymuje a nawet przejmuje grozą.

Straszliwa, bezmyślna, przyziemna, niemożliwa do opanowania siła. Podświadomy, nagi, brutalny, bezosobowy i gwałtowny atak. Potok obojętnej niezniszczalnej energii i surowiec na podorędziu. Przykre wrażenie.

Życie. Samo życie, you silly boy! Potęga bezimiennej energii, niezależnej i nieznanej indywidualności człowieka. No dobrze. Ale to daleko niewystarczające wyjaśnienie. Gdzie ludzka świadomość? Gdzie podział na zło i dobro? Gdzie boskość?

Gdzie chociażby minimalna świadomość, wybudowana na bezmyślnej anonimowej pra-istocie? Gdzie ona? Ludzkie zwierzę poruszające się w zupełnie niezrozumiałych czasie i przestrzeni, oraz absolutnie mu nieznana i  niemożliwa do zrozumienia świadomość, w konkubinacie?

Czyim pomysłem jest jaźń? Jaźń błąkająca się bezsilnie i zakłopotana kontaktem z bezmyślnym biologicznym produktem? A w ogóle skąd się wzięła? Bo przecież nie z niedorzecznych tłumaczeń chrześcijaństwa?

Wychodzę na balkon. Po murawie trawnika kicają dwa zające, mieszka ich tu parę sztuk. Stare polskie przysłowie mówi, że bogatemu diabeł dzieci kołysze.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer