Bielszy odcień bieli
To tytuł piosenki znakomitego zespołu „Prokol Harum” pt. “A Whiter Shade Of Pale”. Ale to jedynie zwykły zbieg okoliczności. Całe moje szwedzkie życie nie nauczyło mnie chyba rzeczywistości. Obraz tego wspaniałego kraju miałem nieco zakłamany i zniekształcony.
Dzisiaj, jako emeryt posiadający wiele czasu, zacząłem poznawać Szwecję od nowa. Od 1980 roku, kiedy stanąłem na szwedzkiej ziemi, zawsze miałem to szczęście, że do pracy dojeżdżałem „z garażu do garażu”. Nie musiałem korzystać z tych czasami trudnych podróży metrem w godzinach szczytu. Nie uczestniczyłem więc w walkach o zdobycie miejsca siedzącego, nie musiałem wdychać zapachu przepoconych czasami pasażerów. A może szkoda. Przez ten niby komfort przeoczyłem wiele ważnych rzeczy.
Nie zbyt dobrze zdawałem sobie sprawę między jakimi ludźmi żyję i będę żył. Zdaję sobie sprawę, że kiedyś było w Szwecji jakoś inaczej. Zawsze czułem się bezpiecznie, nawet kiedy późnymi wieczorami wracałem do domu. O przestępstwach, strzelaninach i łobuzerstwie, wcale się nie słyszało. Mieszkało wtedy w Szwecji również mniej obywateli: dzisiaj jest ich 2 miliony więcej. I może to jest sedno sprawy? Chcę zaznaczyć, że to co piszę nie ma nic wspólnego z rasizmem, ani z kolorem skóry. Wydaje mi się, że ja po prostu kiedyś tego nie widziałem. Kto skąd przyjechał, ani kolor skóry nigdy nie odgrywał dla mnie najmniejszej roli.
Ale czy tak jest dzisiaj? Zadaję sobie pytanie, czy ci ciemniejsi przybysze spoza Europy mogą być również rasistami? Wszystko na to wskazuje.
Policja coraz częściej przedstawia fakty, w których udowadnia, że ataki kierowane są przeciwko Szwedom – tym białym, bielszym i nieco ciemniejszym. A więc czy to terroryzm, rasizm, czy może po prostu nienawiść? Nad tym powinni głęboko zastanowić się szwedzcy politycy.
W dalszym ciągu staram się nie oceniać ludzi wspomnianymi wcześniej kryteriami. Rasizm to sprawa bardzo delikatna w Szwecji, chociaż założę się z każdym, że iskierkę tej niechęci do ciemniejszych ma każdy z nas. Specjalnie w ostatnich czasach, kiedy czytamy o hersztach mafii, o aresztowanych dzieciakach, terrorystach, których nazwisk nawet nie możemy dobrze przeczytać, a tym bardziej wymówić.
I – jeszcze raz podkreślę – nie o kolor skóry chodzi. Zawsze uważałem siebie za tego bielszego niż białe. Dzięki moim rodzicom urodziłem się jasnym blondynem, o niebieskich oczach, ubierającym się w miarę normalnie. Tak Bóg chciał. Dżinsy, podkoszulka, tenisówki. Zawsze chciałem być tym bielszym, ale niezauważalnym.
Bardzo bronię życiowej tezy, że nie można i nawet nie wolno oceniać książki po okładce, a człowieka po kolorze skóry. Dzisiaj ci siedzący przed sklepami z kubeczkiem po kawie i pozdrawiający nas wesołym „hej” to już są „nasi”. Są z tej „samej grupy” imigrantów – tych bielszych. W nas siła! Bez nas Szwecja by nic nie znaczyła… Tak wielu twierdzi. Ale, czy to prawda?
Nie będę przedstawiał statystycznych porównań z dziedziny kryminologii. Bo ci „bielsi” niż odcień bieli mają wysokie notowania w tej dziedzinie. Też nie jestem bez wad. Byłem pozbawiony prawa jazdy na dwa miesiące i zapłaciłem mandat za parkowanie 450 koron. To moja ciemniejsza strona tej bieli. Ale to przytrafiło się mi w przeciągu 45 lat pobytu w Szwecji. Więc uważam, że całkiem nieźle i praworządnie, jak na obywatela szwedzkiego. Oprócz tego ani jednego dnia nie byłem bezrobotny i nigdy nie potrzebowałem pomocy z „socjalu”.
Zacząłem się poważnie zastanawiać jako emeryt, co się stało z tą mniej bielszą białością obywateli. Na przykład przybysze z Indii są znakomicie wyszkoleni w programowaniu komputerów. A ich kolor skóry do białych zaliczyć nie można. Wędrując po Skärholmen, wstąpiłem do folktandvård na wyznaczoną wizytę. Wśród 10 lekarzy dentystów i około 15 pielęgniarek nie ujrzałem żadnego szwedzkiego nazwiska. Co się dzieje?, pomyślałem. Ale… co by się nie działo, to chyba jest dobrze. Strach mnie ogarnął, co by się stało, jakby oni spakowali walizki, zapewne pełne pieniędzy (to żart) i zmęczeni niby rasizmem, wyjechali do swoich ojczystych krajów? Na pewno moje zęby byłyby poważnie zagrożone.
Następnego dnia udałem się z mamą do laboratorium na badanie krwi. Przywitała nas, uśmiechnięta starsza pani. Po jej mniej białej skórze i skośnych oczach można było przypuszczać, że przybyła kiedyś z Azji. Moja bielsza białość coraz bardziej zaczęła zrównywać się z tą normalną białością przechodzącą nawet w ten ciemniejszy odcień. Przecież ja też kiedyś przyjechałem „skądś”. Przypuszczam, że dla rodowitych Szwedów nie odgrywało to większej roli. Zawsze wyglądałem na rodowitego Szweda, dopóki nie powiedziałem… pierwszego słowa.
Zacząłem powoli rozumieć, jaką siłą jesteśmy w tym kraju. Oczywiście, nie ma osób niezastąpionych. Ale jakby naprawdę wyglądała Szwecja bez tych białych, bielszych i innych kolorów obywateli?
Przyszedł czas na odwiedziny apteki. Wiedziałem od dawna, że pracują tam sami cudzoziemcy i, co ciekawe, spoza Europy. Pracują z wielkim zaangażowaniem, uśmiechem na ustach i pomocnym (nawet dla mojej mamy) językiem szwedzkim, z która nie radzi sobie dobrze.
Usiedliśmy w kawiarni i jakaś turecka dziewczyna powitała nas: „Część, co chcesz?”. Wróciłem wspomnieniami, kiedy to moja mama przechodziła operację w Ersta Sjukhuset. Najwspanialsza obsługa od salowych, pielęgniarek po lekarzy. Większość nie dostałaby miejsca w przedziale „Bielszy odcień bieli”. Mało tego, jadąc autobusem do domu, przywitał nas Polak, kierujący autobusem…
Czas na podsumowanie. Po pierwsze, gdzie są ci wspaniali Szwedzi, którzy mieli i mają nieograniczone możliwości uczenia się, studiowania, otrzymania dyplomu lekarza, farmaceuty, czy dentysty? Przecież to doskonale płatne zawody. Lekarz zarabia miesięcznie około 80.000 koron – to niezła płaca. Kiedyś, gdy jeszcze pracowałem, uczestniczyłem w koleżeńskiej dyskusji i usłyszałem, że cudzoziemcy zabierają Szwedom pracę, zamieszkują w pięknych willach i w mieszkaniach w prestiżowych dzielnicach, a jeszcze w dodatku jeżdżą najlepszymi samochodami. I w dodatku żyją z naszych podatków… Tak, to prawda tylko, że niczego nie zabierają i w większości żyją z własnej pracy. Ich ambicje, żeby być tymi bielszymi, dają im siłę do nauki, do pracy i do poświęceń. Dzisiaj jestem przekonany, że bez nas kolorowych, Szwecja nie byłaby tak bogata. Moglibyśmy zapomnieć o McDonald`sach, restauracjach, komunikacji miejskiej, służbie zdrowia, kawiarniach. Wiemy, kto tam pracuje i nas obsługuje.
Gdzie podziali się ci wspaniali Szwedzi? Nie wspomnę o służbach pomocniczych pomagających np. osobom starszym. A więc? Szanujmy ich i dziękujmy za pomoc. Zaobserwowałem podobną tendencję w Polsce, gdzie nowoprzybyłych nazywa się pogardliwie „ciapaty”. A przecież liczba rąk do pracy w Polsce drastycznie się zmniejsza. Więc uszanujcie to, co macie. Bez względu na kolor skóry. Oczywiście, wyjątki te „za i przeciw” zdarzają się wśród wszystkich nacji. I to trzeba zrozumieć.
Dzisiaj moje blond włosy znacznie posiwiały. Opanowałem dość dobrze język szwedzki, ale czy w dalszym ciągu czuję się bielszy od bieli? Mam nadzieję, że nie będę musiał w przyszłości farbować włosów na ciemniejszą biel.
Marek Lewandowski
