Miłość, oczywiście!

0
beach-6479464_1280

Czas biegnie, a ja za nim. Niestety już nie cwałem a truchtem i tym sposobem przegrywam zawody. Coraz trudniej przychodzi jasność myśli, a tramwaju już bym dziś za nic w świecie nie dogonił. Za to, i jakby w rewanżu, zyskuję podobno na tak zwanym życiowym doświadczeniu. Cóż, taką kolej rzeczy muszę przyjąć, a zatem uznaję za normalną oraz (w miarę) sprawiedliwą.

Nauczeni doświadczeniami świata schyłku, ludzie w wieku słusznym nie wypowiadają zbyt głośno swoich prawd i uczuć, co z kolei odbija się na nas samych, ponieważ uczucia źle znoszą przemilczanie i zapadając w odrętwienie chorują. Uczuciom, aby rozkwitały, niezbędny jest ruch i opór, inaczej nie poszybują. Takie środowiskowe warunki otrzymały ptaki i uczucia.

Czasem zdobywam się na podszytą najczęściej pychą odwagę i głośno studiuję charaktery innych ludzi. Staję się wówczas uroczysty, napuszony, zagęszczony i nudny jak flaki z olejem, tak że przyjaciele, a co gorsza kobiety, odwracają się od mnie. Tak otwierają się bramy rozczarowań a świat staje niezrozumiały: – Przecież nie popełniłem żadnych błędów!

Starszy wiek staje się trudną i niestety raczej rzadko pozytywną dla mądrości cezurą. Dzieło, którego byliśmy udziałowcami powoli odchodzi w przeszłość, a my nie wiemy jak to zatrzymać i w rezultacie toniemy w mgłach rozgoryczeń i irytacji. A jeśli w tak zwanym międzyczasie nie dorobiliśmy się zainteresowań, monotonna codzienność przygnębia, staje się nie do zniesienia i oddala od życia, a miejsca oczekiwań i nadziei zapełniają rozczarowania.

Taką drogą idąc, życie staje się dramatycznie płaskie, a bodaj jedyną pociechą dla mnie i mnie podobnych jest, że na szczęście ludzkość odeszła od tradycji strącania niedołężnych starców w przepaść.

Co ważniejsze? Burza uczuć i miłosne zagmatwania, czy problemy moralno-egzystencjalne? Otóż obie te przypadłości popularne są niezmiernie, powszechnie znane, więc krążą nad nimi całe roje ekspertów, co oznacza, że czuję się zwolniony z odpowiedzi.

Ale co przeważa w szrankach ważności powiem? Miłość, oczywiście! Przypadłości moralno-etyczne łatwiej schować przed ciekawskim wzrokiem gapiów, zaś sumienie bardzo pojemną skrzynią jest.

Koniec końców mam kolosalne szczęście, udało mi się lata schyłku przebyć jak dotychczas bez cierpień, czegóż więcej do szczęścia więcej potrzeba? Zatem gdy pomimo zbliżającej się przecież nieuchronnie Wielkiej Zmiany, potrafię utrzymać radość i pogodę ducha, absolutnie zasłużyłem na skrzydła!

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer