Krzepkim staruszkom ku uwadze

0
chess-4546167_1280

Koszmarnie bezsenna noc z harcami demonów. Smutne to, ale w bezsenności nie ma krzty romantyzmu ani tajemnicy. Inżynieria bio-psychiczna, nie ma się co rozczulać. Moje emocje, jak wiele emocji, są tandetne i tyle z tego mam, ale po takiej nocy pozostaje zmęczenie i wkurw na siebie, że ich (demonów) w czas nie przepędziłem.

Zbawienie. Kiedyś w to wierzyłem i gdzie wylądowałem, gdzie się znalazłem? Nie wiem gdzie, zatem jak mam wiedzieć dokąd iść, kiedy nie wiem gdzie jestem? Coś się musi ruszyć, zawsze się jakoś rusza. Jeśli idzie o życie, to najtrudniej przeżyć najbliższe pięć minut, gdyż to, co się wtedy wymyśla jest wszystkim, tylko nie tymi minutami. Wynika z tego, jak mówią w Bartodziejach, że najważniejsze, co sobie człowiek dopuści do głowy.

Mam silne przeczucie, że śmierć niczego nie wyjaśnia. Będzie przejściem gdzie indziej, bez zapisu w głowie (?) o tym co było, bez pamiętania. Do czego miałaby służyć pamięć, jest bezużyteczna tam, gdzie czas nie istnieje.

Osobowość. Kompletny nonsens i bzdura, co wiem z autopsji. Osobowość i jej centrum jest środkiem niczego, ponieważ osobowość nie ma hierarchii. To są jedynie cechy, o których mówi się błędnie, że są cechami charakteru. Osobowość to nierząd i zmęczenie, to republikanie i demokraci razem wzięci, to leń, pijus, łajdak, rozpustnik, to pracuś z niewielką iskierką talentu literackiego. Wszystko to wzięte do kupy, grzęźnie w coraz większej niemocy, a nie ma komu oddać władzy.

Coraz częściej i bardziej wydaję się sobie zlepkiem różnych facetów, a jednocześnie tego czegoś anarchią. Jeden bałagani a drugi sprząta bo narzygane. Wyjątkowo niesłuszna duszność, kiedy dusisz się samym sobą.

Dusza. Dusza? O mój ty boże! To tylko nazwa na coś, co nie jest coś. Może być, ale nie musi. Tu raczej chodzi o jakieś gwarancje, o zadowolenie z życia na przykład, bo o bezpieczeństwie i szczęściu nie ma co mówić. Szczęście? O mój ty boże!

Oczekiwanie. Co znaczy oczekiwanie? Oczekiwanie nic nie znaczy. Oczekiwanie ma niewiele wspólnego z przedmiotem oczekiwania, jest numerem, jest jednostką trwania (oczekiwania). „Czekałem całe życie żeby”… Owszem tak też można, tylko po co? To wszak tylko kolejny sposób na coś.

Odchodzenie. Niepostrzeżenie (?) odszedłem od normalnego, jak się powszechnie uważa, istnienia. Nie odczuwam już potrzeby, obowiązującej inaczej palety wzruszeń. Żalu, krzywdy, czy depresji, że ten dzień, że to pięć minut, nie różni się od innych dni i minut. Słowem, że jestem sam.

Tak, jestem sam, ale to wyłącznie moje własne dzieło, wynik całożyciowych wysiłków, żeby tak właśnie było. A zatem żadnych rozczarowań, żadnej samotniczej pychy, żadnego obyczajnego wzruszenia i obaw, że ciężkie czasy nadeszły. Trwam trwaniem równowagi zasypywanego okopu i dobrze mi z tym.

Krzepki staruszek

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer