Plotki prawdziwe i zmyślone
11 listopada jest już od wielu lat świętem raczej smutnym. Dlaczego? Oto dwie wypowiedzi, które to tłumaczą:
Anna Wiśniewska (do niedawna mieszkająca na stałe w Szwecji) na Facebooku:
Jesteśmy megalomanami. Jeżeli cierpimy, to najwięcej w Świecie, jeżeli ”poświęcamy się” , to jak nikt w Europie. Tworzymy mity, w które narodek wierzy. Po 43 latach mieszkania w Szwecji wady rodaków jeszcze bardziej ujawniają się i bolą. Ksenofobia, brak empatii, to tylko jedne z nich. Nie dziwię się, że jesteśmy podzieleni. Ten rów jest nie do pokonania. Można zbudować kładkę, ale nie zasypać go, lub choćby wznieść solidny most. Fakty po Faktach starają się otworzyć ludziom oczy, ale ich zasięg nie jest tak duży. Większość narodku PIS-o podobnych nie ogląda TVN24. (W darmowych pakietach mediów jest TVN, ale nie TVN24). Za to jest Trwam (Rydzyka), wszechwładna Republika telewizja opłacana przez PIS i masa innych kanałów ziejących nienawiścią i kształtujących opinię narodku. Dążących do zerwaniem z Unią. Nieprzyjmowaniem uchodźców, rozbudzającym nacjonalizm (proszę nie utożsamiać tego z patriotyzmem). Mówiących rzeczy nie objęte kanonami dobrego wychowania i będących ”jedyną prawdą ludzi wierzących w sieczkę” propagandystów. Smutne to.
W ”Gazecie Wyborczej” analiza Marcina Matczaka w nawiązaniu do święta niepodległości 11 listopada:
Izolacjonizm daje złudne poczucie kontroli. Kiedy świat zmienia się szybciej, niż potrafimy to zrozumieć, kusi nas, by zatrzasnąć przed nim drzwi. Tak było z hasłami ”zbudujmy mur” w USA Trumpa i ”przywróćmy kontrolę” w Wielkiej Brytanii za czasów brexitu. Po wyjściu z Unii okazało się jednak, że kontrola nie wróciła. Przyszły za to osłabiona gospodarka, mniej inwestycji i problemy, głównie dla małych firm. Ale gniew pozostał – i zawsze można go na jakiegoś zewnętrznego albo wewnętrznego wroga przenieść.
W Polsce jest podobnie. ”Suwerenność” staje się wyrzutem obrażonego dziecka, które wszędzie szuka winnych swojego złego samopoczucia, a największym patriotą wydaje się ten, kto najgłośniej wyzywa sąsiadów. Tymczasem polityka, która żywi się tylko gniewem, długo na takiej diecie nie pociągnie.
/…/ Być patriotą dziś to nie bronić się przed światem, tylko umieć w nim działać – spokojnie, bez lęku i bez kompleksów. Rozumieć prostą prawdę: silny kraj nie boi się obcych wpływów, bo potrafi sam wpływać na innych.
STREFA.SE
