Krzywdząca krzywda
Nie żebym się skarżył. Byłaby to boska obraza. Uczestniczę w najwspanialszej starość, jaką można sobie tylko wyobrazić. Mam nieustające zdrowie, skromną ale aż nadto pokrywającą moje potrzeby emeryturę, kochające dzieci (z najstarszą córką włącznie, która wprawdzie milczała dziesiątki lat, ale się odezwała i jest wspaniale). Mam mój tenis i ciągle – wyznam że ku swojemu zdumieniu, nieźle funkcjonujące pisanie, a wszystko w osiemdziesiątym ósmym roku życia. Wystarczy? Jakby mnie spytać, to wystarczy.
Oto jak jest, więc grzechem byłoby wnosić jakieś pretensje. Może się oczywiście przydarzyć coś niemiłego, jakieś mniejsze nieuradowanie, ale to nie zmieni poczucia, że jestem i jest mi dobrze. Może się przydarzyć, ale nie musi… i tu przypomniał mi się „Rewizor” Gogola, a w roli rewizora zdaje się aktor Gogolewski: „Aleksander Macedoński niewątpliwie wielkim bohaterem był, ale po co łamać krzesła?”.
Tym niemniej czas we mnie mija i zauważam, że mam coraz mniej ambicji, ale na szczęście nikomu niczego nie zazdroszczę, oraz zaprzestałem w końcu mierzyć świat według siebie, co nie odbiera mi nim zdumienia, a z siebie dumy.
Zdumiewające jest, że prawie wszyscy wiedzą lepiej. Wiedzą jak należy wszystko urządzić, żeby było jak najlepiej. A kiedy się okazuje, że spieprzyli sprawę, bardzo się dziwią i milkną. Myślę, że powinno się to brać pod uwagę. Chyba że jest się głupcem, wtedy nie trzeba.
Prawie każdy facet jest zdziwiony i ma pretensje, że nie uznaje się go za delficką wyrocznię. Bo wtedy świat, jego świat, byłby stworzony jak należy. Więc dzieje mu się krzywdząca krzywda, ponieważ ma delficką wszechwiedzę, ale nie ma wszechwładzę. Tu wtrącenie: To nie jest, żeby była jasność, uwaga przypisana do jakiejkolwiek sytuacji, kraju, czy konkretnej osoby, więc jakiekolwiek podobieństwo jest łudzące i przypadkowe. A zatem, co dla niego (faceta) logiczne, krzywda dzieje się również światu, ale to nie jest świata winą, bowiem jak wiadomo on jest niedopuszczany… Litości.
W tym wszystkim nie ma cienia satysfakcji, a gdyby nawet były ślady zemsty czy rewanżyzmu, to jest to w końcu tylko głupia płaska zabawa, niestety z poważnymi konsekwencjami.
Po raz pierwszy pomyślałem o moim życiu w sensie, że „ciąg dalszy nastąpi”, już raczej nie nastąpi.
PS: W. zwariował. Słyszałem, że poleciał do Warszawy, na inauguracyjne uroczystości początkujące prezydenturę Karola Nawrockiego..
Andrzej Szmilichowski
