Knutpunkten – Helsingborg. Wędrówki po Szwecji
Miasto Helsingborg, do niedawna odgrywało najważniejszą rolę w łączności Szwecji z Danią. Transport lądowy pasażerski i towarowy korzystał z usług promów, które z piętnasto-minutową częstotliwością krążyły po cieśninie. Piszę w czasie przeszłym, ponieważ jeszcze nie wiadomo czy taka częstotliwość zostanie utrzymana. Po wybudowaniu mostu łączącego Malmö z Kopenhagą, zmalało znaczenie portu w Helsingborg.
Choć entuzjaści wodnych przejażdżek, turyści i wierni klienci duńskich sklepów nadal korzystają z połączeń promowych. Helsingborg ma duże znaczenie turystyczne. Jest położone w północno-zachodniej części Skanii, w pobliżu pięknych okolic i miejsc godnych zwiedzania. Wyruszając stąd w kierunku północnym znajdziemy się w środku półwyspu Kullahalvön, który ma dwojaki charakter. Rolniczy w początkowej i środkowej części, charakterystyczny swym płaskim krajobrazem uprawnych pól, przechodzi nagle w wyniosły, masyw góry Kullen – Kullaberg. Góra ta przypomina swym kształtem ostrze strzały, zanurzone w wodach cieśniny i skierowane w kierunku Danii. Sam czubek tego ”ostrza” uformowany jest z wielopiętrowych ścian skalnych prostopadle opadających ku morzu lub poszarpanych bloków zawisłych na zboczu góry. Surowy, pełen dramaturgii krajobraz, nie jest jedyną atrakcją tego miejsca przyciągającą turystów. Przepiękne widoki, możność zwiedzenia latarni morskiej Kullen i ścieżki wijące się nad urwiskami, cieszą się nie słabnącym powodzeniem. Góra Kullen, w swojej bardziej lądowej części, jest porysowana siecią dróżek i dróg, które umożliwiają turystom poznanie wszystkich ciekawych zakątków. Można tu wędrować bez końca. Na południowym zboczu, tkwi zawieszone nad małym portem Mölle – kiedyś słynny kurort i kąpielisko osławione tolerancją we wprowadzaniu śmiałych, na tamte czasy, kostiumów kąpielowych i wspólnych dla obu płci kąpieli morskich.
Mölle zachowało jeszcze wiele z dawnego blasku i południowo-europejskiego charakteru. Bardziej skromna, położona na północnym zboczu półwyspu, jest wioska Aryld. Wąskie uliczki, pnące się wśród domków, są pełne nastroju i zamyślenia. Maleńka zabytkowa kapliczka pod wezwaniem świętego Arylda jest miejscem gdzie odbywają się czasem katolickie msze święte. Święty Aryld to brat legendarnej świętej Tory, patronki wioski Torekov. Wysokie tarasy Aryldu pozwalają sięgnąć wzrokiem, poprzez wody zatoki Skälderviken, ku następnemu półwyspowi – Bjärehalvön z widniejącą na końcu wioską Torekov. Małe samozwańcze ”państewko” Ladonien jest położone w zachodniej części kamienistej plaży, bardzo blisko Aryldu.
Nie sposób opisać wszystkich ciekawych i pięknych miejsc, godnych zobaczenia w tej okolicy. Warto tylko wspomnieć, że wiele innych szlaków i dróg prowadzi spragnionych przygód do tajemniczych grot i na karkołomne wspinaczki; zgłodniałych i zmęczonych – do licznych restauracji i kafejek. Prawdziwych oaz, gdzie można delektować się nie tylko smacznymi potrawami ale również cudownym, letnim nastrojem. Prawdziwą radość sprawia mi każdego lata odwiedzanie kawiarni sióstr Lindgren. Pomijając pyszności jakie tam podają, urok samego miejsca zapada na długo w pamięci. Stary wiejski dom, masy kwiatów, soczysta zieleń rozśpiewanych drzew, białe stoliki na turkusowym dywanie trawnika i wokół gwar wszystkich języków świata.
Zamek, park i skansen w Knaperup, ceramika w Höganes to następne z wielu miejsc godnych odkrycia. Teraz wracam już do Helsingborgu ale przez Sofiero, które leży w północnym krańcu tego miasta, u ”podnóża” (jeśli można tak się wyrazić) półwyspu Kullen. Do Sofiero powracam zawsze gdy tysiące kwitnących rododendronów zamieniają to miejsce w istny raj. Krzewy rododendronów są bardzo popularne w całej Skanii. Wraz z nadchodzącym latem, Helsingborg wita przybyszów bukietami kwitnących olbrzymów. Usytuowane są one przy zboczu ulicy, biegnącej w kierunku centrum Helsingborga.
Określenie ”centrum” nie jest zbyt adekwatne w wypadku tego miasta. Nie zatacza ono jakiegoś kręgu ale jest umiejscowione wzdłuż głównej arterii, biegnącej równolegle do nabrzeża: Drottninggatan i Järnvägsgatan. Wszystko tutaj stanowi różnorodny, pełen uroku i życia konglomerat. Bulwary, porty, małe porty jachtowe, nowoczesne luksusowe bloki mieszkalne w Norra Hamnen, usytuowane tuż nad wodą i sprawiające wrażenie płynących okrętów; teatr, filharmonia, sklepy, kawiarnie, urzędy miejskie, targowisko, punkty lecznicze, przeróżne punkty handlowe, hotele i restauracje.
Dla podróżujących najważniejszym miejscem jest tak zwany Knutpunkt. Tutaj wiele dróg rozpoczyna się i wiele kończy. Ogromna bryła budynku wyróżnia się wśród innych obłym kształtem oszklonej części dachu. Ten turystyczny ośrodek usługowy łączy w sobie wszystkie naziemne i wodne środki transportu. Stąd rozpoczynałam kiedyś długą podróż pociągiem do Austrii i tu ją kończyłam. W podziemiu Knutpunkt znajdują się perony kolejowe, na parterze budynku kasy biletowe, poczekalnia, kiosk i połączenie z przystankami autobusowymi umiejscowionymi pod tym samym, co budynek, dachem.
Następne kondygnacje zajmują kawiarnie, restauracje, kasy biletowe i wymiana waluty. Najwyższe piętra to obsługa pasażerów podróżujących promami kursującymi między Danią a Szwecja czyli między duńskim Helsingör a szwedzkim Helsingborg. Helsingborg i Helsingör, po obu stronach cieśniny, wpatrzone w siebie jak dwoje kochanków, jak Hamlet i Ofelia. Tamtejsza twierdza Kronborg to także dzieło Eryka Pomorskiego. Pomimo Szekspirowskich refleksji, związanych z legendą o Hamlecie i wspomnianym zamku w Helsingör, Helsingborg jest bardzo pogodnym i żywotnym miastem.
Z geograficznego punktu widzenia, miasto można podzielić na dolną wybrzeżową część i rozległą górną. Ulice i uliczki, usytuowane po przeciwległej do wybrzeża stronie arterii Drottninggatan-Järnvägsgatan, wspinają się po skarpie do góry i prowadzą do centrum starego miasta. Jest to najstarsza część Helsingborgu i do dziś nosi nazwę Centrum. Pierwsze wzmianki o tym mieście pochodzą z 1070 roku. Znajdował tu się zamek i twierdza obronna. Pozostałością tej twierdzy jest tak zwana Kärnan, wysoka wieża, symbol dumy i ogniwo pomiędzy starym i nowym. Można do niej dotrzeć od strony Stortorget (na obecne czasy zupełnie mały plac), rozpoczynającej się na styku Drottninggatan i Järnvägsgatan. Znajduje się tam pompatyczny pomnik Magnusa Stenbocka. Stortorget wznosi się łagodnie do góry i kończy szerokim tarasem, uwieńczonym dwoma bramami i prowadzacym ku Kärnan.
Górny Helsingborg zajmuje dużo większą powierzchnię niż Helsingborg dolny. Wjeżdżając do miasta trasą E4 lub kierując się z trasy E6, przejeżdża się przez dzielnice przemysłowe charakterystyczne swymi dużymi ”wizytówkami” i reklamami na budynkach. Helsingborg słynie z ogromnej ilości nowoczesnych fabryk i zakładów produkcyjnych. Najmilej wita przybyszów zapach z palarni kawy Zoegas. (Jedyna uznawana kawa przez mieszkańców Skanii.) Dzielnice mieszkaniowe rozproszone są po całym mieście i sięgają aż po peryferie. Miasto szczyci się pięknym stadionem Olimpia przy Mellersta Stenbocksgatan i niedaleko położonym Lasaretem.
Posuwając się dalej w kierunku południowym łatwo trafić do katolickiego kościoła. Odbywają się tam polskie msze i można spotkać tam polskich duchownych. Najbardziej uroczym miejscem ”górnego” miasta jest tzw. Fredriksdal. W XVII wieku Wilhelm Fredrik Coster, przyjaciel szwedzkiego króla Gustawa III, miał tu swój szlachecki dwór. Piękny budynek i park dają świadectwo tamtym czasom. Dziś podziw budzi wspaniałe rozarium i ogród zielarski ze zbiorem rzadko spotykanych roślin. Założony został ku pamięci Karola Linńe, który kiedyś odwiedził to miejsce. Fredriksdal zawdzięcza sławę przede wszystkim temu, że jest siedzibą letniego teatru na wolnym powietrzu – Friluftsteater. Słynny w Szwecji aktor Nils Poppe założył ten teatr i przez wiele lat bawił publiczność swymi humorystycznymi przedstawieniami. Obecnie teatr prowadzi wyśmienita aktorka rewiowa Eva Rydberg.
Na południowym krańcu miasta należy zwiedzić starą wioskę rybacką Råå. Latem panuje tu nastrój iście wakacyjny. Pięknie położony port rybacki, zapełniony wszelkiego rodzaju żaglówkami i turystycznymi łodziami jest tak malowniczy, że i Vincent van Gogh zatrzymał by się tu na dłużej. Podziw też budzą wiekowe domki rybackie, dobrze zachowane i stanowiące ciekawy materiał etnograficzny. Na zakończenie chcę wspomnieć o moim małym odkryciu. Zastanawiałam się nad podobieństwem trzech miast i jednego regionu w górnej Szwecji. Helsingör, Helsinborg (dawniej Hälsingborg), Helsingfors (po fińsku Helsinki) i Hälsingland. Doszłam do wniosku, że pokrewieństwo tych nazw nie może być przypadkowe. Na pewno wielu historyków może wyjaśnić na czym ono polega. Mnie kojarzy się ze słowem Hälsingelagen, co oznacza zbiór praw z 1300 roku obowiązujący na terenie Hälsingland. Prawo to obowiązywało również na terenie Finlandii i w Norrland. A może miało jeszcze większy zasięg i udział w zakładaniu miast. Odwiecznie ważnym czynnikiem była i jest komunikacja. W średniowieczu duże trakty i drogi odgrywały najważniejszą rolę. Może więc posiadaczy tych podobnych nazw łączyła jakaś średniowieczna linia komunikacyjna?
Wodząc palcem po mapie wzdłuż trasy E4, począwszy od Helsingör i Helsingborg, przez południową i środkową część Szwecji, dotarłam do Hälsingland, następnie wzdłuż wybrzeża Zatoki Botnickiej do Haparandy i fińskiej granicy. Tutaj E4 biegnie początkowo też nad zatoką a następnie w środku lądu Finlandii na południe i… kończy swój bieg w Helsinkach!! Wiadomo, że współczesną trasę E4 wyznaczył stary trakt, znany już w czasach średniowiecznych. Ten trakt połączył odległe porty: Helsingfors i Helsingborg – Helsingör. A Hälsingelagen przyczynił się chyba do powstania nazw wyżej wymienionych portów. Przyjemnie jest wiedzieć, że odległość lat i setek kilometrów nie tylko dzieli, ale potrafi łączyć.
Teresa Järnström-Kurowska

