love-1694336_1280

Pamiętam mój strach przed rozstaniami i strach przed przyszłością. Bardziej dokuczliwy był ten przed przyszłością. Jeżeli odchodzi się od kogoś, to najczęściej do kogoś, jeśli się wspomina, to kogoś, rzadziej siebie.

Porzucony mężczyzna ma przed sobą spore pole działania. Może rzucić się w wir pracy, może zająć się, na niekorzyść swojego zdrowia, intensywnym pijaństwem, może, co rzadkie, pogrążyć się w strzelistym akcie modlitwy.

Bywałem porzucany, znam ten stan doskonale. Natomiast nie byłem porzuconą kobietą, zatem jej stanu tylko się domyślam. Porzucona kobieta, dla odbudowania leżącego w gruzach ego, nierzadko zwraca się od razu do innego mężczyzny. Choć na chwilę, choć na jedną noc. Może tak również zrobić kiedy uzna, że nie jest wystarczająco kochana. Nawet zdając sobie sprawę z ryzyka deficytu w rozkoszy, oraz bez żadnych czasowych gwarancji, może to zrobić.

Kobieta pragnie wieczności. Chce ponad to, co osiągalne i jest rozczarowana gdy tego nie otrzymuje. Jak również wtedy, gdy to znajdzie.

To, co przeżyłem w związkach z kobietami, pozostaje niezamknięte na zawsze w lochach pamięci. Wszelkie inne doraźne kompozycje czasowe, to przede wszystkim strach przed zbliżającym się rozstaniem, gdyż nieomal z reguły miałem kobiety bardzo atrakcyjne. Odchodziły w przeszłość przez kogoś, albo dla kogoś, ja zaś próbowałem wracać do normalności takiej, jak ją rozumiałem.

W kontaktach z kobietami, szczególnie przy rozstaniach, posiadłem rzadziej doświadczenia natury intelektualnej, częściej socjalnej. O uczuciach nie wspominam z rozmysłem, bo nie mam ochoty dzielić się tym z nikim.

Co jest „teraz” w miłości? Właśnie to, nie za wcześnie, nie za późno, teraz. Jutrzejszych pragnień nie da się ugasić dzisiaj i żadne filozofie nie zdadzą się na nic. Nie dadzą rady i nic nie pomogą przy siłach, które uruchamia ciało, gdy wyobrażone staje się wyczuwalne. Jak anioł, jak diabeł, odwieczna dychotomia rozkoszy. Diabeł – obrona przed poddaniem się jego siłom. Anioł – duchowe uniesienia. Wspólnie – dążenie ku.

Czy można uznać te siły za nieistniejące? Oczywiście można, ale to niczego nie zmienia. Nie zmienia mojego przeświadczenia, że obszary podległe diabłu są człowiekowi bliższe niż anielskie. Miejsce człowieka? Niemożliwe do określenia, ponieważ człowiek jest i to i owo. Ewentualnie buddyzm ze swoimi sufi.

Rozpisałem się troszeczkę bełkotliwie. Usprawiedliwieniem niech będzie, że temat choć znany i zacny, rzadko poruszany a przez mnie nieomal nigdy. Wiem, to są pokrętne wymówki, las Macbetha nie rusza ani wte, ani wefte, a jednak się oddala.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer