Na pamięć Fritiofa Nilssona
<a href="http://dahlstroms.com/">Håkan Dahlström Photography</a>
Trochę wzdychając a trochę filozofując powiem, że znużone i zniechęcone myśli łatwo wpadają w lochy apatii, za kraty rozczarowań. Poszukując idei, lub choćby jakichś drobnych śladów wartych zaczepienia, przyszła mi do głowy następująca koncepcja.
Wielmożna Omnipotencja, dzięki której „wszystko się stało”, działając jednocześnie w wielu światach i wśród różnych nieprzystających do siebie koncepcji rozumnego istnienia, w końcu się zakałapućkała, poczęła popełniać błędy. Jestem jednym z jej błędów.
A zatem? A zatem homo sapiens nie jest wcale wydarzeniem na miarę wybrańca bogów, cudem niezmiernej doniosłości i sensacją kosmosu. Może rodzaj ludzki, zrodzony z matki Ziemi przy współudziale bogów, jest tylko promieniem świetlnym błyśniętym ot tak sobie, bez żadnego specjalnego celu ani oczekiwań, zdarzeniem wśród innych zdarzeń by chwilę poigrać z mrokiem, podręczną membraną? Lepiej zostawić w spokoju wysokie konie.
Ale nic nie stoi na przeszkodzie być wiernym obietnicom swojej wyobraźni, nikt przecież nie zabrania oczekiwać wiele ze strony przypadków, które lubimy nazywać (boskimi) zrządzeniami losu. Nikt nie zabrania grzać się w słonku wybrańców bogów, dozwolona jest wiara w siły nadprzyrodzone zainteresowane podnoszeniem ludzkości na wyższy poziom duchowości. W ogóle wolno wiele, właściwie wolno wszystko, ale nie zaszkodzi pamiętać, że licho nie śpi.
Dzisiaj krótko, tylko jeszcze stara notatka sporządzona 17 sierpnia 2007 roku na wiejskim cmentarzyku Ravlunda w pobliżu Simrishamn. Chodząc wokół stareńkiego kościółka zauważyłem na sporej kamiennej płycie nagrobkowej dłuższy tekst. Podszedłem bliżej, z trudem przeczytałem, zachwyciłem się i natychmiast zanotowałem. Oto oryginalna treść z moim tłumaczeniem:
”Här under är askan av en man som hade vanan att skjuta allt till morgondagen. Dock bättrades han på sitt yttersta och dog verkligen den 31 jan. 1972” (Pod tym kamieniem leżą prochy człowieka, który miał w zwyczaju wszystko odkładać na jutro. Ale wziął się w garść, uczynił wszystko co było w jego mocy i umarł dziś, 31 stycznia 1972 roku).
Na nagrobku brak było jakichkolwiek danych, tylko te słowa. Ale obok stała tabliczka dopowiadająca cała niezbędną resztę. Zapewne wymóg zarządu cmentarza.
Autorem tych w dosłownym znaczeniu przekraczających ludzkie granice słów i jednocześnie lokatorem grobu, był Fritiof Nilsson, poeta, dziennikarz, wydawca. Pod takim kamieniem leżeć nie ciężko.
Andrzej Szmilichowski
