Ta ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstajemy, dzisiaj rozejdziemy się na wieczny czas

2
DSC_1525

Przyznaję szczerze, że słowa te, które od dawna znałem z piosenki Mieczysława Fogga, ujęły mnie do łez. A wypowiedziały je wszystkim wielbicielom teatru znane nam „boginie” teatru i sztuki w Sztokholmie, „Ambasadorki Polskiej Kultury”: Joanna Janasz i Elżbieta Jakubicka, które 35 lat temu założyły agencję artystyczną PolArt. To pożegnanie padło ze sceny Teatru Rival w Sztokholmie w pierwszą niedzielę października tego roku.

Tym razem PolArt przygotował dla nas niezwykłą sztukę teatralną. Komedię dnia dzisiejszego. ”Tylko Miłość” to dwie godziny scen z życia. Kątem oka obserwowałem widownię i wydawało mi się, że kilku gości na tym przedstawieniu jakby chciało schować się pod fotele. Może mieli podobne sytuacje życiowe, ale nie byli na tyle odważni, jak aktorzy na scenie, którzy przekazywali nam swoje niezbyt uczciwe gry miłosne, a krótko mówiąc, zdrady małżeńskie. A przecież zdarzają się one wśród nas również. Jak świat stary jest.

Tylko my nie potrafimy tego tak pięknie opowiedzieć i dlatego zdrada, jak niektórzy nazywają ją zauroczeniem, często pozostaje tajemnicą. Spektakl opowiada o wielkim postępie w dziedzinie zdrad małżeńskich – o „małżeńskim kwadracie”. Pewnie większość z nas słyszała, a może nawet znała z własnego doświadczenia, tak zwane „trójkąty”… Ale… czworokąt? Można? Można! Ale czy to się opłaca i jak to może się skończyć? Jak głosił opis z zapowiedzi tego przedstawienia:

„Danka kocha Tomasza, a on świata poza nią nie widzi. Joanna wpatrzona jest w Grzegorza jak w obrazek, a on nie wyobraża sobie bez niej życia. Są ze sobą od lat, bezgranicznie sobie ufają i o wszystkim sobie mówią. Szczęśliwi, zakochani, spełnieni. Chciałoby się rzec: małżeństwa idealne. Ale czy na pewno? Co wydarzy się, gdy ich losy niebezpiecznie zaczną się ze sobą splatać? Co stanie się, gdy w ich związki wkradną się wątpliwości? Co, jeśli okaże się, że każde z nich ma jakieś grzechy na sumieniu? W tym czworokącie miłosnych zagrywek emocji nie zabraknie. Prawda będzie mieszać się z kłamstwem, miłość z nienawiścią, a gorący płomień namiętności z przeszywającym do szpiku kości chłodem.

I rzeczywiście, to co było we wcześniejszej zapowiedzi, mogliśmy obejrzeć w mistrzowskiej grze aktorskiej na scenie. Pojawiają się dwa małżeństwa, które połączył gorący romans, do którego doszło między żoną z jednego związku i mężem z tego drugiego. Może trudno to sobie wyobrazić, bo temat rzeczywiście komplikował się z każdą minutą. Zdradzony mąż dowiaduje się o wszystkim i w sposób niezwykle delikatny alarmuje zdradzoną żonę. Ona jest pewna wierności swego męża. Te pary kochanków łączy bardziej namiętność i sex, niż prawdziwa miłość i po pewnym czasie dochodzą do wniosku, że ten skok w bok był bardzo nieodpowiedzialny i że ich ślubni partnerzy są najważniejsi i że tylko ich potrafią naprawdę kochać. Tak naprawdę, w tej czwórce nikt nie ma czystego sumienia. Cały temat tej sztuki sprowadzał się do moralności, za którą sami musimy brać odpowiedzialność. Czy zdrada to też miłość, czy tylko próba samego siebie, czy może jedynie miłość do tej ślubnej połowy jest ta prawdziwa, szlachetna i nie do zastąpienia, nawet w chwilach słabości emocjonalnej i zauroczeniu?

Abstrahując od tego spektaklu, jak wiele jest takich przypadków w życiu. Wiele się o tym wie i słyszy, ale nie zawsze się o tym się mówi. Spektakl wyreżyserowany z dużą fantazją. Intrygujące i śmiałe sceny w gwiazdorskiej obsadzie. Anna Oberc, Magdalena Czerwińska, Marcin Sztabiński i Jakub Wieczorek. Zaskakująca potężna dawka humoru i zwrotów akcji, które nas zaskakiwały i prowokowały do późniejszych refleksji.

Niewybaczalne byłoby nie napisanie o scenografii. Była ona skromna, ale wystarczająco odzwierciedlała atmosferę tego przedstawienia. Nowoczesne wnętrze z wielkimi kolorowymi sofami, które niezwykle harmonizowały z betonowym tłem. Na środku dekoracji zawieszony był także telewizor, który imitował okno tego nowoczesnego apartamentu. W ostatnim momencie spektaklu okno to odegrało ważną, choć krótką rolę. A mianowicie w oknie tym pojawiła się piąta osoba zamieszana w tę karuzelę uczuć – pielęgniarka w zaawansowanej ciąży z jednym tak bardzo kochających swą żonę panów.

I na zakończenie podsumowanie całego sensu przedstawienia „Tylko Miłość”. Czy to było, tylko wytknięcie fałszywej moralności, czy to w komediowy sposób wskazanie naszych słabości i braku odpowiedzialności za najbliższych? Na to pytanie każdy musi znaleźć odpowiedź sam.

Raz jeszcze wielkie podziękowania organizatorkom tego spektaklu i – jak już wiemy ostatniego – Joannie Janasz i Elżbiecie Jakubickiej. Bez ich poświęcenia mniej wiedzielibyśmy o życiu.

Marek Lewandowski

Tekst i foto

2 svar på ”Ta ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstajemy, dzisiaj rozejdziemy się na wieczny czas

  1. I Jeszcze jeden bardzo ważny szczegół, a mianowicie publika, bez której żadna sztuka teatralna nie miałaby sensu. Przecież aktorzy, pomimo silnych reflektorów, tez nas widza. To wierni polscy goście, którzy jak zwykle nie zawiedli. Cała sala wypełniona niemal do ostatniego miejsca, rzucającą się w oczy ta elegancja, piknie ubrane panie i panowie w odświętnych ubraniach. Bylem naprawdę dumny, ze moglem się znaleźć w takim towarzystwie. Bo przecież ten ubiór, chociaż symboliczny, ale ma olbrzymie znaczenie dla aktorów. To taka przysłowiowa ”wisienka na torcie”, ważne tak jak huczne oklaski. To symbol szacunku i podziękowania dla tych, co na scenie teatralnej i grali tylko dla nas.

    1. Marek Lewandowski skriver:
      2025-11-01 kl. 11:00
      I Jeszcze jeden bardzo ważny szczegół, a mianowicie publika, bez której żadna sztuka teatralna nie miałaby sensu. Przecież aktorzy, pomimo silnych reflektorów, tez nas widza. To wierni polscy goście, którzy jak zwykle nie zawiedli. Cała sala wypełniona niemal do ostatniego miejsca, rzucającą się w oczy ta elegancja, piknie ubrane panie i panowie w odświętnych ubraniach. Bylem naprawdę dumny, ze moglem się znaleźć w takim towarzystwie. Bo przecież ten ubiór, chociaż symboliczny, ale ma olbrzymie znaczenie dla aktorów. To taka przysłowiowa ”wisienka na torcie”, ważne tak jak huczne oklaski. To symbol szacunku i podziękowania dla tych, co na scenie teatralnej i grali tylko dla nas.

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer