Summa summarum lekko nie jest

0
moon-8915307_1280

Przyjmuję, bo mi z tym lżej żyć, że człowiek jest wiecznym wznowieniem, niekończącą się repliką, epifanią, refrenem. Maską, którą Świadomość zakłada grając Ciebie, grając mnie. Ale pewności nie mam, za mało wiem, aby wiedzieć. Narodziny budzą przekonanie, że „przychodzimy” na świat. Oto realizuje się idea uczłowieczenia świadomego istnienia, start!

Gdyby ludzkiego cykl istnienia polegał wyłącznie na tym, zamykał się w jednorazowym istnieniu, Ziemia byłaby najbardziej niesprawiedliwym i najokrutniejszym miejscem w kosmosie, paranoicznym wymysłem chorej wyobraźni. Życie nie byłoby pięknym cudem a karykaturą, makabreską, okrutnym żartem. Niestety, nawet pobieżna obserwacja losów człowieka i jego „kariery” wskazuje, że to „może” być prawdą. Ale my wybieramy korzystniejszy wariant: Jest jak jest, bo jeszcze nie w pełni zrozumieliśmy istoty rzeczy.

Rozpoczynamy ziemską karierę w świecie Zła ale wierzymy, że w naczyniu istnienia znajduje się również Dobro. Mamy taki błysk, ognik, dar od twórczej Świadomości. Uczymy się i rozwijamy działając w mroku, mając jednocześnie świadomość istnienia światła. Noc i dzień, taka droga, ale gdy będziesz się czujnie rozglądał, odnajdziesz w sobie na to zgodę. Znajdziesz porozumienie, a z nim spokój duszy i pojmiesz, że koniec ciała, transformacja, jest bramą do czegoś nieporównywalnego, jest pocałunkiem budzącym do nowego istnienia.

Pojmiesz najistotniejszą z prawd: Jesteś tu i jesteś istotą śmiertelną tylko dlatego, iż sam podjąłeś decyzję opuszczenia transcedentu. Sam zdecydowałeś: Chcę się urodzić, istnieć, uczyć, wrócić!

Jedno, czego zazdroszczę ludziom religijnym, jest ich wiara. Wiara bez pytań, wiara bez granic. Ale jednocześnie budzi się we mnie protest, gdyż wiara bezgraniczna odbiera miejsce wątpliwościom i drążeniom, odbiera pytaniom sens ich zadawania. Osiemnastowieczny aforysta Georg Christoph Lichtenberg zanotował ciekawą myśl:

„Wątpliwości winny służyć czujności, inaczej mogą być niebezpieczne”.

Summa summarum lekko nie jest, ani też tragicznie. Chciałoby się, żeby tak podstawowe sprawy jak esencja sensu istnienia człowieka, zostały na nowo zinterpretowane. Aby nie były sprzeczne z dzisiejszym widzeniem świata, tak odległym od formuły obowiązującej w chrześcijaństwie. Aby w definicji istnienia było mniej dyktatu, a więcej słów idących prosto z duszy i serca.

Może łatwiej byłoby nam wówczas zrozumieć, że Świadomość objawia swoją obecność we wszystkich aspektach istnienia. Również w cierpieniu i obserwuje jak na nie reagujemy.

Jaką myślą kierowała się Świadomość dając nam tęczę? Pojawia się piękna jak sen znikąd, aby nagle zniknąć gdzieś. Niewiele o niej wiemy, prawie nic, co nie przeszkadza lubić i witać z uśmiechem. Może Wszystko kończy się, ale natychmiast powstaje nowe, bo takie są warunki istnienia tęczy?

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer