Plotki prawdziwe i zmyślone

0
clown-1760854_1280

Czy Polacy w Szwecji przestali kupować polskie produkty? Nie ma żadnych badań na ten temat, ale jeśli weźmie się pod uwagę ilość polskich sklepów dzisiaj w Sztokholmie – w porównaniu z ich ilością jeszcze 5-10 lat temu – to można dojść do takiego wniosku.

Ale… to być może zbyt wielkie uproszczenie tematu. Faktem jest, że parę tygodni temu zlikwidowany został kolejny polski sklep w Sztokholmie – chodzi o sklep należący do firmy Polenspecialisten na Herkulesgatan w samym centrum miasta. Wcześniej likwidacji uległ sklep tejże firmy w Solnej, a trzeci – na Bromma plan – sprzedany został innemu właścicielowi. To już kolejny polski sklep, który przestał istnieć. Wcześniej zamknięte zostały sklepy w Centrum Hagsätra, w Centrum Sätra, w Täby, w Fittja Centrum, na Söder (Brännkyrkagatan), w Alby Centrum, w Fiskättra, na Odenplan, w Södertälje, tryz sklepiki w Nynäshamn… Nie wspominając o dużym sklepie, który bardzo dawno temu działała na Kungsholmsgatan, o nazwie, którą już dzisiaj zapomnieli wszyscy. Oznaczałoby to, że w ciągu ostatnich 20 lat zniknęła z rynku ponad połowa polskich sklepów… Ale sytuacja nie jest wcale dramatyczna – ilość szwedzkich sklepów, w których są polskie produkty jest nie do policzenia, choć oczywiście nie mają one takiego samego asortymentu, co typowo polskie sklepy. Co jest przyczyną likwidacji polskich placówek? Wydaje się, że przede wszystkim koszta produktów sprowadzanych z Polski, dzisiaj już w dużej części ceny są podobne do produktów szwedzkich, a to pewnie odstrasza klientów. Rosną także koszta utrzymania takich sklepów – bo coraz więcej kosztuje wynajm lokali, koszta pracowników, transport, elektryczność i wiele innych….

*****

Stefan Niesiołowski na FB:

Decydujące jest, aby w najmniejszym stopniu nie bać się nacjonalistów, nie mówiąc już o operetkowym Batyrze z tym jego rozkrokiem, koszmarnym uśmiechem i pełnymi ustami Polski i Pana Boga. Ale z drugiej strony sytuacja w jakiej obrońcy demokracji zmagają się z nacjonalizmem jest trudna. Jak pisze jeden z redaktorów „Polityki” „Dzisiejszy szybki obieg medialny uczy nas tego, że w pierwszej chwili łatwo się zagubić w sprzecznych komunikatach, a kiedy już naprawdę wiadomo, co się wydarzyło, mało kogo to interesuje, bo pojawia się nowy gorący temat. Żyjemy więc w błędnym kole niesprawdzonych informacji, teorii spiskowych, a często świadomie przekazywanej dezinformacji… żyjemy w ciągłym zwątpieniu w sens i prawdziwość doniesień. Jest tak jak w ulubionej maksymie fascynującego się potęgą informacji Wiliama Burroughsa, jeśli nic nie jest prawdą, wszystko wolno. To cena, jaką płacimy za przesunięcie akcentu z tradycyjnych mediów, na rzecz mediów społecznościowych kierowanych przez koncerny, które już zauważyły, że strach i sensację najlepiej spieniężać. A w tej dziedzinie Putin jest jednym z najlepszych dostawców”. (Bratek Chaciński, „Latawce gotowce”, „Polityka”, z dn. 17-23 0899 2025 r.). Odpowiedzią na ten stan jest moim zdaniem rzetelna informacja, a przede wszystkim brak lęku przed falą nienawiści i podłego kłamstwa, które jest bronią pisowskiej szczujni i całej masy przeróżnych nacjonalistycznych portali, mediów i wysługujących się im przekupionych zaprzedanych Rosji, albo zwyczajnie ogłupionych bezmyślnych tzw. dziennikarzy. Prawda jest ważna być może najważniejsza i jest bronią w walce z nacjonalizmem, który jest kwintesencją kłamstwa i zła. Prowadzi bardzo często, prawie zawsze do zbrodni. Bardzo ważne jest nie wdawanie się w polemiki z ludźmi, których działalność sprowadza się do wysługiwania się kłamstwu. Nie ma żadnego sensu przyznawać części racji pisowskiej szczujni mediom Sakiewicza, Karnowskich itp. według zasady, że każdy pogląd reprezentuje jakiś punkt widzenia i jakąś część racji i musi być poważnie traktowany. Oni nie traktują poważnie niczego, co nie jest częścią ich narracji.

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer