Wyjście z Egiptu
Czy świat, czy człowiek potrzebuje religii? Tak, uważam że człowiek potrzebuje spirytualnej wiary, ale nie potrzebuje apologetyki. Ideałem byłaby religia bezreligijna, wiara bez imperatyw, dająca przyzwolenie i aprobująca różne idee, sympatie, sugestie. W dzisiejszych, coraz liczniejszych i coraz bardziej dramatycznych zaognieniach jakie świat przeżywa, bezreligijna religia byłaby błogosławieństwem ludzkości, może nawet jej ratunkiem.
Człowiek nie potrzebuje religii zaangażowanej w sprawy jego doczesnego życia. Dawno minęły czasy, gdy religia uczyła prostaczków o dobrze i zrozumieniu pryncypiów świata. Współczesny człowiek wie to wszystko lepiej od religii, jest od niej o niebo /!/ mądrzejszy.
Trudno powiedzieć, czy człowiek tęskni do i potrzebuje religii, ale myślę, że przyjąłby życzliwie religię nieskażoną „religijnością” i nie tak zachłanną na dobra współczesne i władzę, jak ta która jest. W dzisiejszym gęstym świecie człowiek przyjąłby z ulgą religię uwalniającą go od mitów, kultów i związanych z tym zamętów, od konieczności dokonywania duchowych wyborów.
Nie odbieram watykańskiemu katolicyzmowi jego duchowych wartości, ale wydaje mi się, że zwykłemu codziennemu człowiekowi jest bliżej do bosonogiego Buddy i jego lamów z miską prośbową w ręku, niż do fasadowego przepychu hierarchów z Placu Św. Piotra.
Jestem człowiekiem niereligijnym wierzącym w Boga. Uważam duchowość za istotną część mojej osobowości, mojej duszy i ciała i nie potrzebuję nikogo, kto wskazywałby mi cokolwiek. Na przykład duchowej drogi, którą miałbym podążać prosto do świątyni. Oczekiwałbym raczej zagrzewania mnie do własnych poszukiwań. Posłużę się przykładem z biblijnego zapisu, człowiek zmuszany do ślepego posłuszeństwa i jednej myśli, nigdy by nie znalazł wystraczających sił na wyjście z Egiptu.
Świat ducha, świat Boga który jest świadomością, nie pyta o nic, nie podporządkowuje i nie odrzuca, nie żąda i nie wyróżnia, nie obala, nie ustala żadnych tez i na litość boską nie każe bez przerwy padać na kolana! Świat ducha jest zbyt wielki, aby zajmował się pustymi gestami. Świat ducha traktuje człowieka poważnie i wskazuje mu możliwości.
Wszystko to, z czym człowiek religijny, katolik, się nie od dziś boryka, wszystkie nakazy, zakazy, ostrzeżenia, grzechy, kary i błogosławieństwa, wszystko to wymyślili ludzie, być może niektórzy nawet w dobrej wierze. Rzecz w tym, że szereg prawd podstawowych i tajemnic wiary od nikogo nie dostali, też sami wymyśli.
Mnie w mojej wierze wystarczy, że człowiek niesie w sobie coś wielkiego, coś, co istnieje bez niego i poza nim. W takim rozumieniu wiary, mogę nazwać siebie człowiekiem religijnym.
Kończąc nie mogę się powstrzymać /z przekory!/ przed zacytowaniem gdzieś zasłyszanych i zapamiętanych, żartobliwych ale też godnych zastanowienia słów: „Piekło to szantaż. Niebo to próba przekupstwa”.
Andrzej Szmilichowski
