Miniatury
W dzieciństwie nie interesowały mnie miniatury. Dostrzegłam ich urok dopiero jak dorosłam. W przegródkach szuflady zecerskiej zgromadziłam wiele miniaturek. Najcenniejszą z nich są sandałki nabyte w Grecji na Peloponezie. Długości pięciu centymetrów, z amarantowego brokatu, z otwartą piętą i na obcasie z prawdziwego korka. Długo musiałam namawiać właścicielkę sklepu aby mi je sprzedała.
W innych przegródkach zgromadziłam wiele miniaturek. Są dwa białe greckie domki z figurkami na dachu i dwa barwne budyneczki ze skośnymi dachami. Są króliczki, kotki i byczki, o których pisałam we wcześniejszym felietonie o zwierzakach.
Katolicy mają zwyczaj dekorować stół wielkanocny święconką, pisankami i innymi atrybutami tego święta. Mam miniaturową święconkę. O pisanki zadbała sama natura. Są to niewielkie nakrapiane jaja perlicze. Zajączek, baranek i pisklątko, nie większe od ziarnek fasoli, dotrzymują im towarzystwa. Boże Narodzenie symbolizuje szopka wielkości żołędzia.
Miniaturki z miedzi to młynek do kawy, moździeż z tłuczkiem, gramofon, kieliszek i żelazko. Inne metalowe miniaturki to dwa kufelki, lichtarz i dzwoneczek. Nadspodziewanie wiele nagromadziło się drewnianych utensylii kuchennych: cebrzyk, miska, sitko, deseczka i tłuczek. Towarzyszą im fajansowy kubeczek, dwa koszyczki oraz kolekcja wazoników i dzbanków.
Jeszcze przed emeryturą od zaprzyjaźnionej pracowniczki dostałam kilka buteleczek z próbkami perfum. Inne miniaturowe buteleczki wypełnione są dla ozdoby barwnymi przyprawami.
W okresie kiedy polski paszport był już nieważny, w oczekiwaniu na szwedzkie obywatelstwo, Grecja stała się moja duchową ojczyzną. Miniaturka niemieszcząca się w szufladzie zecerskiej przypomina mi ten kraj. To typowe mebelki greckich tawern: okrągły metalowy stolik i dwa wyplatane krzesełka intensywnej kobaltowej barwy. Obok stoi miniaturowy leżaczek z wypoczywającym na nim pluszaczkiem.
Tekst, aby był w zgodzie z tytułem, jest krótki, miniaturowy.
Teresa Urban
