Dywaniarz w MKA
Adam Paczkowski poznał świat sztuki od podstaw. Zapytać tedy wypada, na czym są one oparte? Dlaczego człowiek tworzy? Czemu zainteresował się sztuką, a nie czymś, powiedzmy, angażującym? Tak pisze Maciej Cholewiński z Muzeum Sztuki w Łodzi.
Od Adama Paczkowskiego, mieszkającego w Sztokholmie, właśnie dostałem niezwykłą książkę/album, czy może raczej katalog wystawy „Dywaniarz w MKA / Retrospektywa Adama Paczkowskiego”. Wydanie niezwykłe, zmontowane jako harmonijka, możliwe do czytania z dwóch stron, pełne interesujących kolaży i barw. Rzadko się zdarza trzymać w ręku tak ponadprzeciętną publikację.
Adam Paczkowski (lat 74) wraz z Radosławem Sowiakiem w 1982 roku prowadzili w Łodzi przez kilka miesięcy mini-galerię „Czyszczenie Dywanów”. Dywaniarze – bo tak nazywano właścicieli – zarejestrowali firmę usługową zajmującą się czyszczeniem dywanów jako przykrywkę dla działalności artystycznej. Korzystając z 2-letniego zwolnienia od podatku (wówczas: zielone światło dla drobnej przedsiębiorczości), w styczniu 1982 roku z wydziału Handlu i Usług Urzędu Miasta Łodzi otrzymali zezwolenie na świadczenie usług dla ludności. Tyle tylko, że nie czyścili dywanów, a zajmowali się sztuką.
Jak pisze Kacper Zagdan, kurator wystawy,
stało się jasne, że jednym z kluczowych elementów jego (Paczkowskiego – dop. Red) twórczości jest „prawda” – nie ta dosłowna i jednoznaczna, ale prawda o człowieku, o jego zmaganiach, lękach i nadziejach. Adam wykorzystuje grę wizualną, w której przeplatają się elementy kiczu, absurdu, a nawet humoru, by poruszyć trudne i głębokie problemy egzystencjalne. (…) To sztuka, która nie boi się być jednocześnie poważna i lekka, melancholijna i zabawna.
Wspomniana wystawa miała miejsce we wrześniu 2025 roku w Łodzi.
(ngp)
