Falowanie
Pamięć. Ładny cytat z Carla Gustawa Junga: „Świadomość jest jedynym nosicielem realności”. Pytanie takie sobie postawiłem: Pamięć w twojej służbie, czy pamięć służąca ku twojemu schronieniu? Moje życie tak się jakoś poskładało, tak uformowało, że mity innych narodów pociągały mnie i budziły wyobraźnię bardziej (Joanna D´Arc, Ikar, Hamlet, Cyd) niż rodzima Balladyna i Świtezianki. Ale będąc chłopcem bardzo lubiłem wiersz „Trzech Budrysów”, co to po srebrzystej zamieci, a tu leci mąż trzeci.
Na całe szczęście uchroniłem się przed najgorszym, nie jestem obciążony pamięcią, od której chciałbym uciekać, ale jest trochę takiej, której się wstydzę. Młodość? Cóż, jak to młodość, durna, chmurna, raczej głupia. Wszystko było i działo się musowo i tymczasowo, a jednocześnie było najważniejsze na świecie.
Na to, na młodzieńcze rozchwiania i wahania nakładały się dodatkowo dogmaty chrześcijaństwa, oraz nadchodzące wraz z wiekiem trudności z ich akceptacją. Jeżeli wszystkie dusze są identycznie skrojone, jak można mówić, że są oddzielne i różne? Co oddziela dusze, co czyni je różnymi, jednostkowymi?
Jakże nędzne są ludzkie pojęcia i jak marne budzą wrażenia! Wszystko zaś, tak to widzę, bierze się z takiego doświadczania przestrzeni, jakie jest możliwe przy naszym oprzyrządowaniu do dokonywania ocen. I tak koło się zamyka. Pozostaje nadzieja, że może jednak wszystko dzieje się inaczej. Ale przekonamy się o tym kieeeeedyś, to co nam z tego dziś?
Sięgam pamięcią wstecz i napotykam siebie tak od dzisiejszego różnego, jak to tylko możliwe. Co dalej mam z tym robić? Co jest z tamtym mną? Aprobuję siebie, to jasne, ale osądzam każdy etap tego, co było, z perspektywy dzisiejszego ja. Nie jestem pewien, czy jest w porządku oceniać, co było, z perspektywy teraz. Jaki będzie mój osądem tego, co jest, z perspektywy przyszłego ja? Kim/czym będę wówczas, pod warunkiem, że w ogóle będę? Wniosek: Aprobuj siebie jakim jesteś, zamiast drążyć. Rzeczy się dzieją teraz, bo dojrzały do dziania. Punkt.
Idźmy dalej. Z jednej strony uznajemy, ze mają miejsce determinacje. Poszczególne ludzkie losy zamknięte w okowach określonych determinacji. Z drugiej zaś swobodne falowanie. O właśnie! Falowanie! Swobodne rozpływanie się wszystkiego we wszystkim i tak bez końca ani początku. Falowanie, gdzie jedynym prawem jest brak widocznych praw. Faaloowaanie.
Masz łatwość przebywania. Taki komplement usłyszałem i byłem nim mile zaskoczony. Przyjemnie, choć moim zdaniem nieprawda, a równocześnie w pewnym sensie zgoda. Jestem łatwy, bo mi przestało zależeć.
To, co odczuwam ja, to ubywanie. Ubywa mnie coraz szybciej, coraz mniej oczekuję i coraz rzadziej domagam się czegokolwiek. Stałem się łatwy, bo obojętnieję. Tak to widzę z perspektywy mojego wnętrza. Z zewnątrz usłyszałem po raz pierwszy, więc brak mi materiału porównawczego, ale jeśli ktoś pragnie, mam zawsze na takie słowa życzliwe ucho!
Andrzej Szmilichowski
