Doskonałość licencjonowana
d66cced4c36c04dc3acbc03a6cebb1f5d93bfe1c292654e0dcfabdd73fb95f40f99e74b6ce2baff8e800363af878a0dac8bf703a476505d5091c86fcbd6ac2deee39206f96c8c451d294090259c18e18
Strach. Człowiek może chcieć, albo nie chcieć się bać, jego sprawa i wola. Niełatwo to zrozumieć, ale uważam, że tak właśnie jest, decydujące o powodzeniu i to dotyczy wszystkich, jest utwierdzenie siebie w jednym.
Ludzie lubią słuchać jak inni mówią, a kiedy zaczną słuchać, to już nie przestają a wszystko z wrodzonego, zasiedziałego i zjełczałego lenistwa. Na świecie i bliżej, tuż, wiele hałasu w eterze. Ludzie sobie wybierają, a potem nastawiają już uszu tylko w jednym kierunku i się przyzwyczajają.
Taka była, jest i będzie technika działania proroków, wodzów, guru i wszelkich innych ambitnych pomyleńców. Na tym polega definicja tandety dla hołoty oraz droga do sukcesu, co przywódcy doskonale wiedzą i wykorzystują.
Do głosu dochodzi się niekoniecznie z prawdą na sztandarach i słuszną słodyczą na ustach. Wystarczy mieć w tym kierunku trochę talentu i potrafić narzucić swoje. Oni w większości plotą, ale się ich słucha.
Wtrącenie: Należeć do sekty, do rodziny. Sekta Rydzyka, sekta Kaczyńskiego, sekty. Czego by nie miał w życiorysie Nawrocki nieważne, jest nasz. Wykształciuchy nie są nasi!
Ja. Cóż ja, wiem sporo o za i przeciw, ale jest we mnie jakaś część zawsze gotowa do współpracy, do jedności. W głębszym rozmiarze i sensie, do szczerości i mam w tym interes bardziej jako człowiek, niż jako pisarz.
To prymitywne, co napisałem, ale jest w tym jakaś dialektyka: Zostać wielkim człowiekiem? To znaczy kim, świętym? Zostać wielkim pisarzem? W każdym razie nie świętym!
W miarę jak dorastałem, co nie jest jednoznaczne, że mądrzałem, przybywało we mnie szacunku dla kobiet, a malało dla mężczyzn. To doprowadziło mnie w końcu do sformułowania tezy: Kobieta jest lepszym rodzajem człowieka. To uważam wskazywało, iż jednak mądrzałem.
Wychodząc z kodeksu mężczyzn, kobieta oczywiście jest człowiekiem gorszym, ale ja tej tezy nie traktuję poważnie, więcej powiem, ja ją lekceważę (z pewnym jednak zastrzeżeniem, o czym dalej). Mam na myśli moje trzy ukochane córeczki, które w pewnym ograniczonym sensie nie są dla mnie kobietami, nie przestając nimi być.
Wstydzić się swoich słabości jest niewybaczalne. Bardziej nawet niż nieczystego sumienia. To ważne i wymagające wyjaśnienia. Nieczystość sumienia jest nie do wybaczenia i nie da się niczym usprawiedliwić, natomiast trup w szafie choć nie zawsze demaskuje, to jednak zawsze osłabia.
Poczucie braku pewności, (w tym pewności siebie), jest grzechem. Tego we mnie, myślę, nie ma, bowiem rozumuję tak: Pierwszym i naczelnym grzechem, jest w ogóle świat. Drugim zaś świat człowieka. Świat niechlujnej, banalnej, tandetnej i byle jakiej rzeczywistości.
Siedzę tak sobie i piszę. Co za rozkosz, co za swoboda, mogę na przykład natychmiast przerwać i nic! Nikomu nic do tego, co piszę, jak piszę, czy piszę, co myślę i czy w ogóle myślę. Jestem własnym sędzią, obrońcą, prokuratorem, rozkosz.
Kończąc wrócę krótko do kobiet. Pragnę tylko dodać, że żałuję niezmiernie, iż ich doskonałość jest licencjonowana. Żeby były doskonałymi ludźmi przeszkadza im fakt, że są kobietami.
Andrzej Szmilichowski
