Pan Karol z Gdańska i Konstytucja z 1935 roku

0
20250731_152127

„Pan Karol z Gdańska” – jak się określił zaprzysiężony na prezydenta Karol Nawrocki – na przełomie września i października tego roku ma powołać radę, która będzie pracowała nad projektem nowej konstytucji. Nawrocki stwierdził, że do roku 2030 Polska powinna przyjąć nową ustawę zasadniczą. – Wydarzyło się tak wiele sporów kompetencyjnych, w ostatnim czasie tak regularnie łamano polską Konstytucję, że my jako klasa polityczna musimy zacząć działać nad rozwiązaniami nowej ustawy zasadniczej, która będzie gotowa do przyjęcia, mam nadzieję i wierzę, w roku 2030 – powiedział.

Z informacji radia RMF FM wynika, że na czele rady, która będzie pracowała nad projektem nowej konstytucji, stanie nowo powołany doradca prezydenta, Dariusz Dudek. To konstytucjonalista związany z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, który współpracował z poprzednim prezydentem, Andrzejem Dudą. Nawrocki w konstytucji chce zmienić właściwie wszystko. Przede wszystkim ustrój – z obecnego parlamentarno-gabinetowego na „półprezydencki”, co oznaczałoby poszerzenie kompetencji głowy państwa. O władzę bowiem chodzi…

Dyskusje o zmianie Konstytucji nie są niczym nowym – to stały oręż polityczny w Polsce. Tak było już przed wojną, tak było po wojnie. Jest i teraz. A dyskusje i pomysły zmian aktualizują się przy wyraźnych podziałach politycznych – tak jak właśnie teraz.

Dziwnym zbiegiem okoliczności włażnie ukazała się książka Bogdana Mariana Antoniego Świetopełka-Zawadzkiego „Wokół Konstytucji 1935 roku. Przyczynek do historii i teraźniejszości Polski” wydana przez Studio BO! W Jeleniej Górze. Autor był współpracownikiem prezydenta II RP Juliusza Nowiny Sokolnickiego. To znana postać na emigracji powojennej – zwłaszcza w Londynie. I niezwykle kontrowersyjna.

Sokolnicki będąc związanym z częścią emigracji, która zwalczała tzw. Radę Trzech, 8 kwietnia 1972, wykorzystując fakt śmierci Prezydenta RP na Uchodźstwie Augusta Zaleskiego, rozesłał fotokopie dokumentu stwierdzającego, że jest on wyznaczonym następcą przez zmarłego prezydenta Zaleskiego, powołując się na dokument nominacji na następcę prezydenta RP na Uchodźstwie z 22 września 1971. Autentyczność dokumentu była kwestionowana przez zwolenników prezydentury S. Ostrowskiego i środowiska związane z Radą Trzech, nie został on jednak nigdy poddany profesjonalnej analizie. W dokumentach byłego rządu na Uchodźstwie czytamy jednak, że

„w związku z krążącymi w Londynie fotostatami rzekomych dokumentów urzędowych, rozsyłanych przez p. Juliusza Sokolnickiego, stwierdzamy, że „zarządzenie z dnia 22 września 1971 roku o wyznaczeniu następcy Prezydenta RP” i „Dziennik Ustaw RP Nr 1 z dnia 7 kwietnia 1972 roku z tym zarządzeniem” są falsyfikatami. Takiego zarządzenia Prezydenta RP, które winno znajdować się w aktach Kancelarii Cywilnej Prezydenta RP, nigdy nie było, a taki Dziennik Ustaw RP nigdy nie został wydany z polecenia Ministra Sprawiedliwości”

Przedstawiając się jako Prezydent Wolnej Polski na Wychodźstwie Nowina Sokolnicki zdymisjonował w grudniu 1972 premiera rządu polskiego na uchodźstwie Alfreda Urbańskiego, powołanego przez prezydenta Ostrowskiego i powołał własny gabinet kierowany przez nieznanego bliżej na emigracji płk. Sergiusza Pawła Ursyna-Szantyra. Od lat 70. Ubiegłego wieku działał jako Prezydent Wolnej Polski na Wychodźstwie równolegle z prezydentami Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie, pełniącymi urząd do 1990. Tworzył własne rządy, własnych premierów i ministrów działających równolegle z rządami polskimi na uchodźstwie. Ministrem w jego gabinecie był m.in. ksiądz prałat Henryk Jankowski (został on powołany w czerwcu 1989 na ministra stanu w ”rządzie” Jana Alfreda Łokcikowskiego tytułowanego generałem broni).

19 stycznia 1987 roku Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie (pierwszy rząd Edwarda Szczepanika) wydał specjalne oświadczenie, w którym uznał Sokolnickiego za samozwańca, a przywołując jego działalność określił ją jako szkodliwą prowokację, jednocześnie piętnując ją. Według oświadczenia władz RP na uchodźstwie również przedstawiony przez Sokolnickiego życiorys „budzi poważne zastrzeżenia i jest wytworem wybujałej fantazji”.

Przed wyborami prezydenckimi w 1990 w Polsce oferował przekazanie władzy „osobie, która w wyniku wolnych wyborów w kraju obejmie urząd Prezydenta RP”. Podpisany w tej sprawie dokument został przekazany do Trybunału Konstytucyjnego. W niedługi czas później, w odpowiedzi na działania Sokolnickiego, Ryszard Kaczorowski ogłosił chęć przekazania Lechowi Wałęsie „insygniów władzy prezydenckiej”. Prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Mieczysław Tyczka odpowiedział Sokolnickiemu, że nie ma kompetencji do rozpatrzenia tej sprawy. Oficjalnie uznano linię sukcesji prezydenckiej od Ryszarda Kaczorowskiego.

Punktem centralnym książki „Wokół Konstytucji 1935…” jest oczywiście sama Konstytucja i osoba Piłsudskiego. Światopełek-Zawadzki (sam piłsudczyk) dokonuje gruntownej analizy Konstytucji kwietniowej, która dawała prezydentowi silną władzę, „odrzucając lewicową demokratyczną zasadę suwerenności narodu i trójpodziału władzy. Jak pisze we wstępie Jolanta Stopka

„w niej historia przeplata się z teraźniejszością, osobiste komentarze z dokumentami archiwalnymi i własnymi doświadczeniami. Ktoś szukając lektury łatwej i przyjemnej nie znajdzie w tej książce szczególnych atrakcji, bo nie takie jest jej zadanie. Ma ona skłonić do refleksji nad historią i teraźniejszości, nad prawdą i fałszem.”

Zrozumiałe jest więc, że autor książki nie ma pochlebnego zdania na temat innych prezydentów na Uchodźstwie, ślepo zapatrzony jest w Nowinę-Sokolnickiego. Bo nie jest to opracowanie niezależnego historyka, ale pewien manifest polityczny. O ostatnim „legalnym” prezydencie na Uchodźstwie, Ryszardzie Kaczorowskim pisze, że „delikatnie mówiąc nie jest świetlaną postacią, bo sprzedał II RP dla III RP wywodzącej się z konstytucji stalinowskiej z 22 lipca 1952 roku.” I dalej na końcu książki:

„Stąd wniosek, że należy wprowadzić w życie Konstytucję z 23 kwietnia 1935 roku, która nigdy nie została uchylona. Przy tej Konstytucji obecny Prezydent RP Andrzej Duda nie miałby kłopotów z premierem Donaldem Tuskiem, chcącym Polskę podporządkować Niemcom”. (książka ukazała się niedługo przed końcem kadencji Dudy).

I tu jest pies pogrzebany. Konkluzje Światopełka-Zawadzkiego to jego prywatne animozje, a odkurzanie Nowiny Sokolnickiego ma niewiele wspólnego z realną polityką. Powszechnie nazywany był samozwańczym prezydentem, a w Polsce nawet próbowano mu wytoczyć proces o „możliwości popełnienia przestępstwa podszywania się pod funkcjonariusza publicznego”. Śledztwo jednak umorzono. Nowina zmarł w 2011 roku w Anglii i – żeby było zabawniej – mianował swojego następcę, którym został Zbigniew Potocki, polski biznesmen zamieszkały w Niemczech.

Gotów jestem się jednak założyć, że historia o Nowinie i Konstytucji kwietniowej znowu wypłynie – pan Karol z Gdańska pewnie coś o tym wspomni…

Tadeusz Nowakowski

Bogdan Marian Antoni Świetopełek-Zawadzki: „Wokół Konstytucji 1935 roku. Przyczynek do historii i teraźniejszości Polski”. Studio BO!, Jelenia Góra 2025, s.203

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer