GÖTA KANAL – cud techniki
Zachwyca turystów zarówno szwedzkich, jak i zagranicznych. Pomysł na budowę tego kanału zrodził się ze złości, a najważniejszym powodem była chęć uniknięcia wysokich cel nakładanych przez Duńczyków na szwedzkie towary przewożone drogą morską. Może to dobra rada dla Donalda Trumpa, który stara się dzisiaj sparaliżować transport towarów z Europy wysokimi cłami.
Jak Szwedzi udowodnili, są zdolni i potrafią obejść rygorystyczne i niemal kosmiczne opłaty celne. Po wielu latach pertraktacji z Duńczykami nie doszło do porozumienia i właśnie wtedy Baltazar von Platen podjął śmiałą decyzję o obejściu opłat celnych i budowy kanału realizując jednocześnie marzenie o drodze wodnej przez Szwecję.
Budowa kanału Göta rozpoczęła się w 1810 roku i ukończona została w 1831. To był jeden z największych projektów budowlanych, jakiekolwiek podjęto w Szwecji. W 22 lata zbudowano kanał o długości 190 km z 58 śluzami. Żeby podkreślić ogrom tej budowy, porównajmy z polską ”zakopianką” liczącą ponad sto km, której nie udało się pobudować przez pół wieku, a to przecież droga lądowa.
Kanał Göta rozciąga się od Sjötorp na jeziorze Vänern do Mem na Slätbaken. Na tym odcinku aż 87 kilometrów zostało wykopanych ręcznie przez około 58000 szwedzkich żołnierzy. Można było – jak się okazuje bez pomocy Unii Europejskiej. Zamiast wojować, zaczęto budować. Może niektóre kraje prowadzące w dniu dzisiejszym wojny powinny zastanowić się nad tym wspaniałym szwedzkim, ponad dwustu letnim projektem. Należy podkreślić, że różnica poziomów wody na tym odcinku wynosi 91,8 metrów. Wraz z kanałem Trollhätte i rzeką Göta, kanał (nazwany Göta Kanal) tworzy 390-kilometrową drogę wodną przez Szwecję, od Morza Bałtyckiego do cieśniny Kattegat.
Poznanie całego kanału jest niemożliwe w przeciągu paru dni. Należy wybrać odcinek kanału, który interesowałby nas najbardziej. Rozpatrywaliśmy wiele możliwości. Wzdłuż kanału znajdują się setki hoteli, pensjonatów i domów turystycznych. Są to stare budowle, niezwykle urocze, ale nie zawsze gwarantujące komfort, który sobie życzymy. Przeglądaliśmy wiele ofert, ale niemal zawsze proponowana była wspólna łazienka, co, nie każdy, akceptuje entuzjastycznie. Owszem, pokoje są ładne, często z widokiem na kanał i, nie ukrywając, bardzo drogie. Bo to stara jak świat zasada. Gdzie atrakcja – tam musi być drogo.
My wybraliśmy własny pomysł. Zakwaterowaliśmy się w Linköping w Scandic hotel, o dobrym standardzie, z wyśmienitym śniadaniem i możliwością popływania w basenie. Do miasta Berg to tylko 10 kilometrów. Miasteczko znane jest ze swych podwójnych śluz. Setki tysięcy turystów z całego świata przyjeżdża tu każdego roku, aby doświadczyć śluzowania łodzi na kanale. Miasto oferuje również szereg atrakcji. Można poznać historię odwiedzając opactwo Vreta, XII-wieczny klasztor Benedyktynów. Berg jest również idealnym miejscem dla tych, którzy lubią rejs po kanale i do pobliskich wysp i miast.
Zdecydowałem się na jednodniowy rejs statkiem m/s Wasa Lejon z Berg do Borensberg i z powrotem. Koszt to około 650 koron od osoby. Można zamówić lunch (250 koron). Na pokładzie znajduje się również bar, kawiarnia i restauracja dla osób, które nie chcą dokonywać wcześniejszej rezerwacji. Cały rejs trwa około 7 godzin w dwie strony. W cenę biletu wchodzą oczywiście piękne widoki.
Tutaj można zobaczyć jedną z najpiękniejszych części Göta kanału i wodować się przez 9 śluz. Oczywiście, można wybrać, czy chcesz pojedynczą podróż, czy podróż w jedną stronę. Pośrodku znanego obszaru śluz Bergen, w niewielkiej odległości od kanału, ustawiono na lądzie pięć dużych wrót śluzowych. Wystawa opowiada historię potężnych śluz, które utrzymują wodę w kanale. Można z bliska obejrzeć tę olbrzymią konstrukcję. Do budowania wrót używano różne techniki konstrukcyjne. W oryginalnych wrotach zastosowano żeliwo. Z biegiem czasu zastąpiono je drewnianymi i stalowymi wrotami, które były używane aż do XX wieku w celu testowania nowych technologii. Jednak ich żywotność została znacznie skrócona, a stalowe bramy wytrzymały tylko 70 lat, a żeliwne przetrwały 200 lat w znakomitym stanie. W dniu dzisiejszym zdecydowano o montowaniu wrót żeliwnych, które na pewno dadzą radę przez następne 200 lat. Są one pokryte drewnianymi deskami, które wymienia się po około 40 latach. Piszę o tym, gdyż to gigantyczne przedsięwzięcie po prostu mnie zafascynowało.
Wspominałem już w którymś z artykułów (na www.strefa.se) o zdolnościach i wynalazkach Szwedów. Ale wtedy nie wiedziałem wiele o Göta kanale. Podczas nastzej podróży zdobyłem wiele informacji, które uświadomiły mnie o cudzie techniki, niemalże tak wielkim jak Piramidy Egipskie. Czekając na mój rejs, zobaczyłem tablicę informacyjną, pokazującą dokładnie Östgötadelen. Odcinek Östgöta biegnie od Motali nad jeziorem Vättern (88 metrów nad poziomem morza) i mija jeziora Boren (75 metrów nad poziomem morza), Roxen to 35 metrów nad poziomem morza i Asplången to 25 metrów. A więc żeby dotrzeć do Slätbakien i Morza Bałtyckiego trzeba pokonać aż 37 śluz. Ale to już dłuższy rejs, na który nie bylem przygotowany. Ten wariant trwa parę dni.
Dla tych, którzy chcą jeszcze większą przygodę, proponowany jest sześciodniowy rejs premium statkiem m/s Diana lub m/s Wilhelm Tham z Göteborga do Sztokholmu, lub z powrotem. Rejs obejmuje dziewięć dłuższych przystanków na wycieczki z przewodnikiem i zwiedzanie, a także pełne wyżywienie. To jest najdłuższy rejs. Na statku znajduje się 25 dwuosobowych kabin. W cenę wchodzi 5 noclegów na statku, 5 śniadań, lunchy i trzy posiłkowych kolacji. Koszt to niemal kosmiczna suma; 28.550 koron.
Ja wybrałem tę tańszą, jednodniowa wycieczkę. Hotel w Linköping (2 noce, 2 osoby ze śniadaniem to około 2000 sek), parking 170 sek i rejs wraz z lunchem to około 1800 sek. Cała wyprawa na 2 osoby nieco przekracza 4000 kr. Dla mnie to wystarczające.
To była wielka przygoda. Polecam. Pozostaną na zawsze fantastyczne wspomnienia. Jak na początku pisałem Göta Kanał zbudowany został (jak podają dokumenty historyczne) zbudowany na złość Duńczykom, niesamowitymi kosztami i heroistycznym wysiłkiem ludzkiej pracy. Ale po ponad 200 latach Duńczycy postanowili że „zagrają Szwedom na nosie”. Zaczęli ”krecią robotę”, za która w przyszłości znów będą pobierali od Szwedów opłatę. Już zaczęli budować tunel łączący Danię i Niemcy, nazywany Fehmarnbelt Fixed Link. Będzie to najdłuższy na świecie tunel zatapiany, o długości 18 kilometrów. Tunel połączy wyspę Lolland w Danii z wyspą Fehmarn w Niemczech. Tunel będzie składał się z dwóch dwupasmowych autostrad i dwóch torów kolejowych. Będzie to tunel zatapiany, co oznacza, że prefabrykowane segmenty tunelu zostaną ułożone na dnie morza i połączone ze sobą.
Budowa tunelu ma na celu skrócenie czasu podróży między Skandynawią i Europą Południową, a także ułatwienie transportów. Prace budowlane zaczęto już po obu stronach cieśniny w Rodbyhaven po stronie duńskiej i Puttgarden po stronie niemieckiej. Mam nadzieje, że spróbuję tej drogi również, chociaż nie jestem zwolennikiem opłat celnych i płaceniu myto, czyli opłaty drogowej. Już zaczynam oszczędzanie, bo… tanio nie będzie.
Tekst + zdjęcia: Marek Lewandowski



