Królewski parnas
Grałem wczoraj, po raz pierwszy od długich lat singla. Z 72- letnim smarkaczem. Jednego seta. Przegrałem 6-3. Singel jest od dawna poza moim zasięgiem, czego głównym powodem są ciągłe zmiany, jakim podlegają tenisowe przepisy. Nie informując mnie, światowe władze tenisa co roku, (nieznacznie, ale jednak), zmieniają wymiary kortu. Jest coraz większy.
Polski tenis odniósł w tegorocznym Wimbledonie kolosalny sukces. Iga Świątek wygrała finał z amerykańską Rosjanką Anisimową i to oba sety do zera! Męskiego singla wygrał tyrolski Włoch i rudzielec Jannik Sinner, w pojedynku z Hiszpanem Alcarazem.
Wimbledoński tenis jest absolutnie one and only. Truskawki ze śmietaną, szampan Lanson Wimbledon Edition (w zestawie z rękawem utrzymującym odpowiednią temperaturę 50 funtów). Być może za rok przebojem będzie ulubione letnie jedzenie Igi Świątek – bieda danie z PRL-u: truskawki z makaronem i jogurtem. Iga to opowiedziała dziennikarzom i stało się parodniową sensacją.
No i oczywiście obowiązkowe, białe jak śnieg, stroje sportowe. Pamiętam jak lata temu Amerykanin Andre Agassi doprowadził organizatorów nieomal do zawału z emocji. Otóż znajdujący się w fazie buntowniczej młody Agassi zapowiedział, że on się nie będzie ubierał jak do szpitala. A grywał wówczas w dżinsowych spodenkach i koszulce! Ale turniej wygrał cały na biało.
Czech Iwan Lendl, po przegranym finale warknął rozgoryczony, że trawę to żrą krowy, a nie wypuszcza się na nią przyzwoitych ludzi. Anglicy długo mu to pamiętali.
Szampana reklamować nie wolno i winni agenci się do tego stosują, ale dziwnym trafem i zupełnie bez związku, w tym roku trzykrotnie, raz nawet w męskim finale, usłyszano na trybunach huk i korek wylądował na korcie. A regulamin turnieju nie pozostawia w tym względzie cienia wątpliwości: Butelki szampana wnoszone na trybuny, muszą być obowiązkowo odkorkowane. No, skandal po prostu! Brytyjski bałagan! U nas nie do pomyślenia!
O czym donoszę popijając letnią herbatkę Grey Owl. Dodam, że okazjonalnie pijam wyłącznie dobre białe wina. Plamy na koszuli po czerwonym trudno sprać.
Andrzej Szmilichowski
