man-1156543_1280

Okresy romantyczny i heroiczny, mam przypuszczalnie za sobą. Piszę z rezerwą „przypuszczalnie”, bo ogólnie wiadomym jest, że na tych terenach żadnych pewności nigdy nie było i nie będzie. Nawet ludzie bardzo starzy miewają recydywy szaleństwa.

Ze smutkiem co innego. Smutek zestarzenia się zaznacza swoją obecność każdemu bez wyjątku, ale na szczęście z różną mocą. Opiewają to wielcy i mniejsi twórcy, sami najczęściej podstarzali.

Poza wszystkim, a zatem tym, że rzecz sama w sobie wesoła nie jest, człowiek w latach rewiduje, bo musi, pojęcia o sobie. Dzieje się tak z kilku powodów, że tak je nazwę – naturalnych, bowiem nieubłagany czas doprowadza do redukcji, do zmniejszenia i w końcu skreślenia – wpierw wysokich a w końcu nieomal wszystkich wymagań.

Czy przy tym nieodłącznie konieczny jest smutek, pozwalam sobie wątpić i już mówię dlaczego. W młodości życie bywa nieomal z reguły podszyte iluzją. Urojenia młodości w rodzaju: Ach jakiż jestem wspaniały, piękny i mądry!, nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. A zatem, czyż nie lepiej wiedząc, że się wie, cieszyć się, że się wie, niż smucić, że wiele z dawnego było urojeniami? To nie świat, natura i rzeczywistość zmieniły o mnie zdanie, to ja sam opowiadałem bajki!

W młodości jest tak, że-wszystkiego-nie-można-się-doczekać. Żyje się w nieuświadomionym poczuciu jakiejś niesamowitej gęstości. Jest ścisk, przepychają się ubrane w wyobrażenia, albo rozebrane z ubrań, różnorakie pożądania. Niczemu, prócz pożądań, nie poświęca się specjalnej uwagi z tego prostego powodu, że pragnie się w ogóle wszystkiego, ot szarpany lot motyla.

Z wiekiem to wszystko się rozłazi, rozmydla i następuje smutnawe rozrzedzenie, czyli przejście w stan dokuczliwej czasami szarej szczerości. A także złudnego najczęściej przekonania, o władaniu pełnią wolności.

Samemu czasem nudno, to prawda, ale przynajmniej nikt nie zrzędzi. Można coś zrobić albo nic, i nie trzeba sprzątać ani zmywać. Między ludźmi też nudno, ale z tym nie można nic zrobić. Słowem może być znośnie, ale moim zdaniem tylko pod jednym warunkiem: Kiedy potrafisz zająć się kimś i jego losem bezinteresownie. Długo i z trudem się tego uczyłem, a czy nauczyłem nie mnie oceniać. Piszę „z trudem” nie z jakichś tam ważnych powodów, a z nieśmiałości. I jeszcze jedno, miałem i mam nadal problem z proszeniem. Skończyła się moja epoka, ale nie tracę nadziei, że może jeszcze coś ciekawego się wydarzy a na razie trwam.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer