Zdobycie okrętu „Kristina”

0
kristina

W historii wojen polsko-szwedzkich do wypadków rzadkich należał atak wojsk lądowych na jednostki morskie. Udział okrętów w zdobywaniu twierdz i miast nadmorskich czy wspieraniu własnych wojsk lądowych często owocował pojedynkami z artylerią lądową.

Dobrym przykładem jest udział na przełomie marca i kwietnia 1627 roku floty polskiej w zdobywaniu Pucka. Galeony „Król Dawid” oraz „Wodnik”, pinki „Arka Noego”, „Panna Wodna” i fluita „Biały Lew” wzięły udział w szturmie, podczas którego, według rozkazu hetmana Koniecpolskiego – „…sześć okrętów, od Gdańska wodą podstąpiwszy pod Puck, uszykowawszy się porządkiem swym, strzelbę gęstą na miasto wypuściły, tak że się mury poddać musiały[1].

Na uznanie zasługuje nocny, niespodziewany atak Gustawa Adolfa na flotę polską bazującą niedaleko twierdzy Wisłoujście. Pomimo dzielnego oporu[2] utracono okręt „Żółty Lew” i „Święty Jerzy”, ciężko uszkodzony został „Król Dawid”[3]. Bolesne były straty personalne. Zginął głównodowodzący admirał Fentross oraz kapitanowie Kizero i Teschke. Niewątpliwym sukcesem Szwedów było zdobycie trzonu floty polskiej w Wismarze w 1632 roku[4]. Zaznaczyć jednak należy, iż okręty te w wyniku długiego oblężenia Wismaru były praktycznie bezbronne, pozbawione większej wartości bojowej i stanowiły łatwy łup.

W żadnych z tych starć nie podjęto próby zdobycia okrętu. Bezpośredni szturm wojsk lądowych na jednostki morskie był przypadkiem bardzo wyjątkową. Okręt musiał być unieruchomiony blisko brzegu przez warunki atmosferyczne, mieliznę, czy ciężkie uszkodzenia. Sytuacja taka zdarzyła się dopiero we wrześniu 1628 roku. W wyniku sztormowej pogody i nieudolnego manewrowania dwa szwedzkie okręty osiadły na mieliźnie w okolicach Helu. Flagowa jednostka wiceadmirała  Klasa Flaminga „Kristina” utknęła na dobre, natomiast „Akilles” zdołał zejść z mielizny i powrócił do Piławy. „Kristina” była okrętem dużym o pojemności 280 łasztów (1 łaszt to ok. 2 ton), silnym uzbrojeniu składającym się z 42 armat. Załoga liczyła około 165 osób[5].

Stacjonujący na brzegu polscy żołnierze podjęli próbę opanowania „Kristiny”.

Los okrętu dokładnie opisał Lanckoroński w liście z 11 września do hetmana Koniecpolskiego:

Ledwie okręt ci naprzedniejszy, na którym sam admirał był, ku brzegowi, się zbliżywszy, na hak (mieliznę) wpadł zaraz nastąpiła straż i czeladź moja, chcąc go ratować, ale i okręty nastąpiły zaraz, aby posiłek dać swoim, a tak gwałtownie strzelać poczęli, że serbartom żadną miarą do okrętu podpłynąć nie dali. Nocą zaraz szańce we czworo się rzuciło, pod okręt moi się podemknęli  i jam z działkami ruszył podszańcowując się coraz bliżej. Wtem dziewięć okrętów nastąpiło, poczęto nas z dział sztrychować, a najbardziej z tego okrętu co zawiązł, mającego dział 36, na mniejsze półczwarta funta. Atoli Pan Bóg zdarzył, że fala uderzyła taka, iż te okręty żadną miarą na morzu ostać się nie mogły i gdy tedy odeszły, począłem ów okręt z działek i muszkietów lepiej i bliżej się podeń szańcować; pogodę mieliśmy tak dobrą, że gdzie człowieka w piasku znać było, i po dziesięciokroć szańce wyrzucać musiano pod gradem pocisków z okrętu[6]. Mając stosunkowo małe siły do zdobycia potężnego i odważnie bronionego okrętu  próbował Lanckoroński różnych  forteli: „Kazałem zatrąbić, uwiązawszy chustkę swą, żeby się poddali, bo ich będę ognistymi kulami palił, szańcem rzucił, znak dając, iż bardzo wiele mam armat, a po różnych górach jedychże ludzi ukazowałem. Za czym oto Pan Bóg zdarzył, że poczęli o kwartier prosić, czegom im pozwolił, ale sam to Pan Bóg wie, z jak wielkim utrapieniem tak moim, jako i wszystkiego towarzystwa[7]. Zdobyty po wielu dniach zmagań okręt przedstawiał łup bardzo obfity. Zagarnięto kasę okrętową z pieniędzmi przeznaczonymi na żołd dla żołnierzy szwedzkich w Prusach Królewskich oraz wiele zapasów okrętowych. Najważniejszym było jednak przejęcie 19 dział z których część po przewiezieniu do Pucka wzmocniły obronę tego miasta. Szczegółowy spis zdobyczy pozostawionej w Pucku przedstawia lustracja przeprowadzona 9 grudnia 1628 roku. Warto fragment tego ciekawego inwentarza przytoczyć w całości:

„Z okrętu szwedzkiego zostaje:

 dział spiżanych co niosą funtów 12 jest sztuk 3

dział spiżanych co niosą funtów 7 jest sztuk 2

dział spiżanych co niosą funtów 4 jest sztuk 1

dział spiżanych co niosą funtów 3 jest sztuk 1

kul o 12 funtach zostaje sztuk 92

kul z rogami o 6 funtach zostaje sztuk 35

kul z łańcuhcami o 12 funtach zostaje sztuk 30

kul działnych o 6 funtach zostaje sztuk 141”[8]

Razem daje to 7 armat z pokaźną liczbą amunicji. Było to istotne wzmocnienie obrony Pucka.

Jeńców było najprawdopodobniej około 170 gdyż tyle liczyła załoga „Kristiny”, choć Lanckoroński podaje że było ich co najmniej 200. Niewoli uniknął wiceadmirał Klas Flaming który: „ujechał samoczwart na okręty, co stały przy nim tej nocy, po której nazajutrz odpłynąć musiały[9].

Zdobytego okrętu nie udało się ocalić. Po ustaniu sztormów ponownie pojawiły się okręty szwedzkie wobec czego Lanckoroński obawiając się, że zechcą one odbijać „Kristinę”, nakazał ją podpalić.

Strata jednego okrętu dla floty nie była dotkliwa, bardziej przykre było utracenie znacznych sum przewożonych w kasie okrętowej. Nadmienić jednak warto, iż był to okres dość pechowy dla marynarki szwedzkiej. Serię strat rozpoczęła tragiczna katastrofa okrętu „Vasa”  10 sierpnia 1628, natomiast tydzień po opanowaniu „Kristiny”, 16 września uległ zniszczeniu galeon „Ricksnyckeln”. W ciągu kilku tygodni flota szwedzka zmniejszyła się o 3 duże okrętu.

Michał Duda

Artykuł z NGP (2012 rok)
[1] Pamiętnik o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku, wyd. Stanisław Przyłęcki, Lwów 1842, s. 20.
[2] Sam okręt „Święty Jerzy” wystrzelił 400 pocisków.
[3] Inne straty Polaków podaje K. Lepszy, Dzieje floty polskiej, s. 247, według którego zniszczeniu uległ okręt „Tygrys” a nie „Święty Jerzy”. Przypuszczać należy, iż jest to niezamierzony błąd, gdyż dalej autor wielokrotnie wymienia okręt „Tygrys” w różnych akcjach.
[4] Inwentarz sporządzony w Wismarze w 1629 roku wymienia następujące okręty: „Król Dawid”, „Tygrys”, „Wodnik”, „Arka Noego”, „Delfin”, „Panna Wodna”, „Biały Pies”. W terminie późniejszym przybyły (ze względu na warunki pogodowe) „Feniks” oraz „Święty Jakub”. Z jednostek tych w ręce Szwedów nie dostał się „Biały Pies” który prawdopodobnie zatonął przed 1632 rokiem oraz galeon „Król Dawid” internowany w Lubece.
[5] Dla porównania największy w tym czasie okręt polski miał pojemność 200 łasztów, uzbrojony był w  31 armat a załoga liczyła do 160 osób (razem z piechotą morską).
[6] Pamiętnik o Koniecpolskich, s. 123.
[7] Ibidem, s. 123.
[8] G. Labuda, Inwentarze starostw puckiego i kościerskiego z XVII wieku, Toruń 1954, s. 6.
[9] Pamiętnik o Koniecpolskich, s. 123.

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer