NOWE KSIĄŻKI: Konflikt bez końca

0
9788383382777

Już na początku jednej z ostatnich książek Piotra Zychowicza  otrzymujemy w podtytule pewna cenną, pozytywną obietnicę: nie używa on w podtytule określenia Palestyna, a tylko Palestyńczycy.

Określenie to, znane już od Herodota, ale używane ostatnio jako nazwa brytyjskiego mandatu nad tym obszarem, bywa też ujmowane jako nazwa nowego państwa ogłoszonego przez t.zw. Autonomię Palestyńską dość pochopnie i przedwcześnie. I choć uznawanego przez wiele państw, może stać się rzeczywistością dopiero po wychowaniu nowego pokolenia mieszkańców w duchu demokracji, wzajemnej tolerancji, pokojowej współpracy i zawarcia zobowiązującego do powyższego traktatu pokojowego z sąsiednim państwem Izrael. Wtedy 100-letni konflikt wygaśnie.

Niestety, ta obietnica autora szybko okazuje się złudzeniem. W dodatku wzmacnianym wysiłkami starannego choć nieudanego ukrycia – najdelikatniej mówiąc – niechęci do Izraela, i być może do wszystkich Żydów w ogóle, niechęci – by nie rzec – nienawiści. Autor najczęściej określa Żydów jako terrorystów, jakby chcąc odwrócić sens wstępnych rozdziałów ukazujących terrorystyczny atak Hamasu 7 października 2023 roku i następujący po nim odwet Izraela, trwający do dziś, a Arabów jako bojowników, partyzantów stawiających opór izraelskiej okupacji.

Ukryć te tendencje stara się autor w wieloraki sposób. Najbardziej przemyślny to być może sposób cytowania licznych opinii. Książka Zychowicza nie jest pracą naukową – to publicystyka. Odnalezienie źródeł cytatów ma ułatwić mocno skrócona bibliografia, w której np. zabrakło licznie i obszernie cytowanych prac autorów polskich lub obcych na polski tłumaczonych. Trudno więc tam odszukać prac Pruszyńskiego, Wańkowicza czy tłumaczonego Arthura Koestlera, może z obawy, że ambitny czytelnik doszukałby się w ich tekstach akcentów pozytywnych o Żydach i Izraelu.

Autor oczywiście nie ukrywa, że konflikt to była zawsze wojna wszystkich przeciw wszystkim, to jest między trójkątem: Wielka Brytania, Żydzi i Arabowie. I wszyscy wymierzali sobie rozmaite przykrości. Te okrucieństwa i cierpienia zdarzały się wszystkim. A pochwały i epitety, jak bohater, męczennik, terrorysta i zbrodniarz wojenny fruwały w powietrzu, rozdzielane szczodrze i mniej lub więcej sprawiedliwie.

Najlepiej udokumentowany wydaje się rozdział o wojnie o niepodległość, ale i następujące później rozdziały o Nakbie w niewielkim tylko stopniu można oskarżyć o mijanie się z prawdą.

Najważniejsze nieścisłości podam na dwóch przykładach. Wobec arabskiej ludności ”Palestyny” autor używa przymiotnika RDZENNA. Naprawdę przybyli tam (czy raczej ich przodkowie) w VII w. n.e., wraz z całą migracją muzułmanów przez północną Afrykę, aż czasowo po Hiszpanię i Pireneje, a także na cały Bliski i Środkowy Wschód aż po część Indii i Indonezję. Prawdziwie rdzenna ludność to według Biblii i archeologii różne plemiona semickie na obszarze zwanym wówczas Kanaan, w tym także hebrajskie i arabskie, które łączyło imię Abrahama/Ibrahima. I które zostały podbite przez / lub zmieszane z powracającymi z Egiptu plemionami pod wodzą Mojżesza i Jozuego. A później pozostające pod władzą Rzymu (zburzenie świątyni w Jerozolimie w r. 70 n.e.), przejęte przez Rzym Wschodni (prawosławne Bizancjum) i dopiero później przez Arabów i Turków osmańskich. Dzisiejsi ”Palestyńczycy” mieszkają tam może dopiero od kilkudziesięciu lat.

A sama nazwa Palestyna wywodzi się właściwie od Filistynów, mieszkających w dzisiejszej Gazie i prowadzących ze zmiennym szczęściem wojny ze starożytnymi królestwami Izraela i Judy (zob. David i Goliat, a także Samson u fryzjera).

Czytając jednak dalej Zychowicza czytelnik, nawet o takiej  wiedzy jak niżej podpisany, upada pod ciężarem masy argumentów zdawałoby się nie do odparcia. Nawet wyciągając z zanadrza dawny fakt nawoływanie Arabów do ucieczki, by dać przestrzeń atakującym armiom 5-ciu państw.

Skąd jednak wyszukał autor Żydów sefardyjskich, którzy wyznają judaizm, ale w życiu codziennym posługują się językiem arabskim? I nawet język ladino, dialekt wynaleziony w Hiszpanii przed rokiem 1492 nie jest wymieniony, a rozpowszechnił się wtedy w Turcji, na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Część hiszpańskich Żydów przedostała się też do Europy Środkowej (Lechistan!) i tam poznali jiddish. Więc skąd arabski, gdy religią miał być judaizm (z liturgią po hebrajsku)?

Z upływem dziesięcioleci wzrasta tendencja autora zbliżania się do neutralności. Tylko czemu, pisząc o ustępstwach Arafata po pierwszej intifadzie, uznaniu Państwa Izrael, zapomina dodać, że Żydzi szli na takie same ustępstwa (także terytorialne) w latach 1930. (plan Peela) i 1940. (decyzja ONZ o podziale Palestyny)? Poza tymi wyjątkami, Żydów, a później PLO (OWP) pozycje obu stron były nieprzejednane.

Aleksander Kwiatkowski

Piotr Zychowicz: Izrael na wojnie, Rebis, Poznań 2024

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer