BYDGOSZCZ 2025: Marzec. Burmistrz Wolff wyjeżdża (4)
LEAD Technologies Inc. V1.01
Bydgoszcz polska wkraczała w trzeci miesiąc kalendarzowy. Daleko jeszcze było do stosunków normalnych i pokoju. Dlatego z uwagą czytano urzędowe komunikaty jeneralnego sztabu wojsk polskich. Ten z 3 marca brzmiał uspokajająco: Front litewsko-białoruski. Na południe od jeziora Oswieja utarczki partolek wywiadów. Na odcinku poleskim nieprzyjaciel grupuje większe siły, prowadząc energiczną akcję wywiadowczą. Wywiady nasze stwierdziły w ostatnich dniach ożywiony ruch transportowy w kierunku naszego frontu. Front wołyński. Nieprzyjaciel w ciągu czterech godzin ostrzeliwał ogniem artylerii pozycje nasze nad Rochaczem. Front podolski. Spokój.
Coraz więcej Wielkopolan i Pomorzan powoływano w szeregi armii. Stąd niespokojne pytanie: kiedy skończy się wojna z bolszewikami i którędy przebiegać będzie wschodnia granica Polski? Czy Piłsudski podąży dalej na Białoruś i Ukrainę? Jak to się wszystko odbije na oczekiwanych plebiscytach na Górnym Śląsku, Śląsku Cieszyńskim oraz Warmii i Mazurach?
Od 15 marca racja tygodniowa chleba zwiększona została w Bydgoszczy do 280 gramów, zaś mąki – zamiast chleba na kartki – wolno kupić tylko funt na tydzień, i to żytniej. Obowiązywał zakaz wypieku pieczywa czysto pszennego. Oprócz bułek z domieszką cukru nie wolno wypiekać i sprzedawać ciastek. Chleb nieraz przypomina glinę – skarżono się na piekarzy. A pocieszano wczesną wiosną. ”Najstarsi ludzie” nie pamiętają takich pięknych dni na początku marca. Widocznie Opatrzność uznała, że ludzie nie mają czem mieszkań ogrzać, niczem się ciepło odziać i dla tego zsyła nam tak piękną pogodę, która oby stałą była – pisał ”Dziennik Bydgoski”. Krakowskie obserwatorium zanotowało 5 marca, o piątej po południu, +19.1o Celsjusza!
W Wielkim Poście różne bywały przedstawienia amatorskie. W Domu Polskim (ul.Gamma 6) Towarzystwo Urzędników Polskich urządziło koncert ze sztuką pt. ”Ścięcie św. Barbary ” – obraz dramatyczny w sześciu aktach. Tymczasem w sali Patzera trzykrotnie występował – reklamujący się ogłoszeniami – zespół (pod dyr. Franciszka Szrejera) prezentujący pasyjne widowisko pt ” Męka Chrystusa Pana na Golgocie ”. Poziom spektaklu był żenujący, o czym póżniej napisała recenzentka dziennika: publiczność oklaskuje ohydne produkcye quasi–artystów i najlepiej byłoby, gdyby tego przestawienia nie było.
Akcja? Zamordowanie Abla przez Kaina. Dwóch po pas nagich mężczyzn stało na scenie, wykrzywiając się pociesznie i machając rękami. Kain zwłaszcza wyglądał jakby się octu mocnego napił. Wreszcie Kain złapał miotłę i grzmotnął nią Abla przez plecy raz i drugi i, ziup, Abla nie było. Drugi obraz przedstawiał ofiarę Izaaka. Izaakiem była dziewczynka, a Abraham ubrany był w czerwieni, jak kat, i w płaszcz obszywany świecidłami, a wymachiwał rękami i przewracał oczami jakby miał Katzenjammer… Śmiech budzącem było biczowanie i cierniem korono-wanie… Gdy wychodziłam ze sali, usłyszałam jak jeden chłopiec szkolny mówił do drugiego: Odtąd nie będę mógł nigdy poważnie pacierza mówić, bo gdy dojdę do składu apostolskiego, to będę musiał się śmiać. Przedstawienie wyglądało na złośliwą szykanę najświętszych rzeczy.
Ta recenzja nie mogła przedstawieniu zaszkodzić, gdyż druzgocąca krytyka o nim ukazała się zbyt późno.
Warto przypomnieć, że dotychczas w Bydgoszczy istniała jedna parafia katolicka – Farna, podlegająca dziekanowi w Mąkowarsku. Teraz zapowiedziano – od kwietnia – utworzenie z niej czterech okręgów duszpasterskich w mieście: Farnej (jej proboszczem pozostał ks. Eduard Becker, Niemiec osadzony w 1913 roku), św. Trójcy z ks. Leonem Płotką jako administratorem, Serca Jezusa na pl. Elżbietańskim [pl. Piastowski] z ks. Narcyzem Putzem oraz na Szwederowie z ks. Janem Konopczyńskim, któremu ks. abp Dalbor polecił zbudować kościół i plebanię. Natomiast ks. Jan Filipiak, dotychczasowy prebendarz przy kościele św. Trójcy objął stanowisko dyrektora Katolickiego Seminarium Nauczcielskiego. 15 marca na wikarego do św. Trójcy powołano ks. Lucjana Kukułkę z Gniewkowa. Dla katolików narodowości niemieckiej władza duchowna wyznaczyła kościół pojezuicki p.w. św. Ignacego przy Starym Rynku.
Ks. Konopczyński zleconą mu misję stworzenia na robotniczym Szwederowie nowej parafii polskiej potraktował z całą żarliwością, kierując do społeczeństwa apele o datki na budowę nowego kościoła. Posypały się hojnie: hr. Maria Bnińska z Samostrzela 20.000 mk, Zakrzewski 1.000 mk, ks. dziekan Tyrakowski 500 mk, p. Ziętakowa 500 mk, Sykstus Derpa 50 mk, anonimowa ofiarodawczyni – całą swoją złotą biżuterię wartości kilku tysięcy marek, p. Katarzyna Nadolna w srebrze 9,50 mk, kupiec Cyrus 20 mk,. Feliks Nowakowski 500 mk … Ofiarność społeczeństwa polskiego nie malała i zgromadzono fundusze, które posłużyły na wzniesienie, od fundamentów, nowej świątyni p.w. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, którą – dla 6.000 wiernych – ukończono w 1928 roku.
Dnia 2 marca odbyło się uroczyste otwarcie sądów polskich w Bydgoszczy. Poprzedziła je Msza św. w Farze. Rozprawy w języku polskim rozpoczęły się w dawnym sądzie ziemskim, dziś Sądzie Okręgowym. Trybunał, złożony z trzech sędziów zawodowych i trzech niezawodowych, natychmiast przystąpił do pracy. Jako pierwszy oskarżony stawał Stanisław Piotrowski za ciężką kradzież 8 stycznia w browarze Friesego w Koronowie. Na wniosek prokuratora zapadł wyrok dwóch lat ciężkiego więzienia. Wyrok ogłoszony został – po raz pierwszy w tych murach – w imieniu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej.
Tymczasem życie polityczne toczyło się dalej. Zarząd dzielnicy poznańskiej Narodowego Stronnictwa Robotniczego oznajmił, że za swoich przedstawicieli w Sejmie Ustawodawczym uważa tylko posłów Mikołaja Nadera, Władysława Herza, Wawrzyńca Lisieckiego i Alojzego Świnarskiego, natomiast 12 innych wzywa do złożenia mandatów! Rozłam w NSRze był więc nieuchronny. 6 marca, w sobotę, zwołano wielki wiec Związku Narodowo-Ludowego, na którym wystąpił dr Stanisław Głąbiński, b. austriacki minister kolei i pierwszy minister spraw zagranicznych w rządzie Świeżyńskiego w 1918 roku. Ponadto – jak zapowiadano – miał przybyć prof. Grabowski z Poznania, dr Marchlewski naczelny redaktor ”Kuriera Poznańskiego” i dr Leitgeber. Wystąpili oni w Bydgoszczy i na Grabinie w Koronowie, wywołując żywą dyskusję i protest ”Dziennika Bydgoskiego”. Potrzeby tworzenia takiej partii w obwodzie nadnoteckim uznać nie możemy, gdyż mamy ich tutaj dosyć, a mianowicie NSR, Stronnictwo Mieszczańskie i w powiecie Narodowe Zjednoczenie Ludowe (dla stanu średniego na wsi). Na co więc tworzyć jeszcze jedną partię i społeczeństwo bardziej rozbijać? Radzono skoncentrować siły w Towarzystwie Nadnoteckim, które ma złączyć wszystkich Polaków pod sztandarem narodowym.
Ale któż chciał słuchać głosu rozsądku? Endecki ZNL wkrótce rozszerzył się, znajdując wielu zwolenników, zwłaszcza na Pomorzu. Głosił tam hasła zniesienia podporządkowania się władzom poznańskim (Ministerstwu b. Dzielnicy Pruskiej) i bezpośredniej podległości Warszawie.
11 marca zebrała się Rada Miejska, na której oznajmiono, że burmistrz Hugo Wolff – 31 bm – opuszcza Bydgoszcz i wyjeżdża do Niemiec – do Eisleben. Uchwalono nie rozpisywać wyborów prezydenta i 25 głosami wybrano jednomyślnie p. Maciaszka prezydentem miasta . [ Jednak wybór ten nie został zatwierdzony przez wojewodę poznańskiego i faktycznie Maciaszek pozostał prezydentem komisarycznym]. Uchwalono wybrać też dwóch wiceprezydentów Bydgoszczy: jednego polskiego i drugiego niemieckiego. Tylko jednego wybrano – radcę miejskiego [Maxa] Besserta, byłego burmistrza miasta Ostrowa, decernenta węglowego. Polaka – z braku odpowiednich kandydatów – wybór odroczono. Niewielka to pociecha, ale również uznania wyboru Besserta wojewoda odmówił. O odejściu Wolffa ze stanowiska pisano później, że uchwalono dlań w radzie 20.000 marek jako datek honorowy, ale raczej na odczepne – jak ironizowała ”Ostdeutsche Rundschau”, mając za złe burmistrzowi jego lojalność wobec władz polskich.
Jerzy Nowakowski
cdn
