BYDGOSZCZ 1920: Styczeń. Witamy Orła Białego! (2)

0
Bdg - nad kanałem

Sprawy codzienne? Niepokój spowodowany odwilżą. Wysoki stan wody sprawił, iż na Wiśle potworzyły się kry ruchome i dopłynęły do Torunia. Rzeka wezbrała nagle i przelała się przez tamę. Zamiast normalnego stanu wód 1,32 m notowano teraz 3,38 m. Nie mogło to pozostać bez wpływu na sytuację w jej dopływach, z Brdą włącznie, nie mówiąc o kłopotach mieszkańców zalanych terenów.

Z dniem 15 stycznia – oznajmiał z wysokim szacunkiem Stanisław Majewicz i spółka  – znany Hotel Adler od właściciela p. D. Trillhose drogą kupna nabyliśmy. Władysław Semrau polska rzezalnia koni w miejscu obiecywał dobre ceny za konie na rzeź, z czego łatwo domyśleć się iż konina była produktem żywnościowym. Niemiecki magistrat  komunikował, że z powodu braku bilonu musiał wprowadzić do obiegu Kriegsgeldscheine – zastępcze kupony o nominale 5 i 20 marek, Ciekawe czy ktoś je zachował? Automobil przejechał wczoraj w południe, przy narożniku Gdańskiej  i Wilhelmowskiej, młodą robotnicę ze Szwederowa. A jechał bardzo prędko i nie dawał sygnałów ostrzegawczych. Przejechana odstawiona została do miejscowego lazaretu. Jej rany nie są jednak ciężkie. Na szczęście! Komunikowano też, że listy pisane zagranicę lub do wschodnich obwodów granicznych  podlegają wojskowej cenzurze. Powinny być nie dłuższe niżeli 4 strony i nie mogą mieć na bokach dopisków, no i trzeba je pisać czytelnie.

Wybuchła epidemia influenzy (hiszpanka) i zaczęto zamykać szkoły. Pisano również o oszustach, którzy przebrani w polskie mundury odwiedzają mieszkania, zbierając składki pieniężne na czerwony krzyż lub na ”gospodę”– a więc podjęcie Wojska Polskiego. Tak się bowiem na tym świecie plecie, że dla czarnych charakterów nie ma żadnych świętości.

”Dziennik Bydgoski” (nr 13 z 17 stycznia) wzywał do zaprzestania jakichkolwiek swarów, waśni i rozgrywek partyjnych. Opadają już z rąk naszych kajdany wiekowej niewoli, powracamy na łono Ojczyzny. Iszczą się nadzieje, z któremi całe pokolenia polskie do grobu się kładły nie doczekawszy się ich spełnienia.W niezbadanych wyrokach swoich nam właśnie Opatrzność pozwoliła doczekać się tej wielkiej i radosnej chwili. Czyż okażemy się jej godnymi?

Współbrzmiało to znakomicie z tenorem wiecu, jaki odbył się w Domu Polskim, gdzie mowę wygłosił p. Józef Biechowiak świeżo przysłany urzędnik Zjednoczenia Zawodowego Polskiego (ZZP). Domagał się on, ażeby wymiatać śmiecie społeczne i narodowe, usunąć trutniów i na pracy wytężonej wszystkich warstw społeczeństwa budować przyszłość naszą – bez szowinizmu.

Nazajutrz ogłoszono program przyjęcia wojsk polskich, dzień później w odezwie skierowanej do obywateli, komisaryczny prezydent miasta Jan Maciaszek oznajmiał o swej nominacji przez Ministra b. Dzielnicy Pruskiej. Wspólnym naszym celem jest dobro naszego pięknego miasta i jego pracowitych obywateli. Do tego celu dążmy zwartemi siłami. Od nas zawisło, jaki gmach stanie, od nas zależy przyszłość nasza.

Natomiast w okólniku skierowanym do urzędników miejskich i innego personelu magistrackiego przyszła głowa miasta napisała: Przeszedłem sam twardą szkołę życia, miałem sposobność dobrze poznać życie urzędników, znam jego zalety, wady i potrzeby i dla tego łatwem mi będzie zrozumieć moich współpracowników. …  Wymagam od każdego bez-względnego spełniania obowiązków i posłuchu, pilności, punktualności i uczciwości, a przede wszystkiem dobrego traktowania obywateli. Nieprzestrzeganie obowiązków, nadużycia jako i nieposłuszeństwo z całą stanowczością ścigać będę. Szanuję przekonanie narodowe, polityczne i religijne każdego pracownika, ale przekonania te muszą stanąć przed murami urzędu. Podczas urzędowania dla każdego urzędnika przyświecać musi jeden tylko jedyny cel, dobro obywateli, dobro miasta naszego, dobro całego kraju. Szukać dziś ze świecą szefa równie jasno wykładającego obowiązki służby publicznej!

Uroczystości to okazja do reklam okolicznościowych:

* Ognie bengalskie na uroczystości narodowe poleca w wielkim wyborze B. Kiedrowski, drogeria, ul. Fryderykowska nr 64. Prospekta ilustrowane gratis.

* Świeczki do iluminacji, bengalskie ognie i pochodnie na przyjęcie naszych poleca Stefan Nowak, aptekarz, drogeria ASTRA, w domu p. Świetlik, ul. Gdańska 31.

* Polerowane drążki do chorągwi w wszelkich wielkościach ma na sprzedaż Ignacy Fritz, mistrz tokarski, ul. Jakóba 4.

Ogłoszenia jakże celowe, skoro upleciono ponad 5.000 metrów girland i festonów z zieleni, a na dekoracje wydano aż 35.400 marek niemieckich z kasy magistratu. Jak gala, to gala!

Z nieopisaną tęsknotą wyczekiwano wejścia wojsk polskich, licząc już dnie, a nawet godziny – pisano po latach w wydawnictwie jubileuszowym ”Polska Bydgoszcz 1920–1930”. – Panie gromadziły zapasy dla ukochanych żołnierzyków. Skrzętnie zbierano też złoto i srebro. Maria hr. Bnińska z Samostrzela ofiarowała 4.700 marek w złocie na Skarb Narodowy. Hojnym okazał się również znany przemysłowiec bydgoski Kazimierz Mazgaj. Mniej  zamożni dawali dziesiątki i dwudziestki. Ofiarność była bezprzykładna, zapał ogromny.

Środowe wydanie ”Dziennika Bydgoskiego” z datą 21 stycznia 1920 roku (redakcja zwykła numery antydatować) zamieszczało wielkiego orła rozpostartego na pierwszej stronicy i dwukrotnie powtórzone hasło ”Cześć!”. Tak witano żołnierzy przynoszących wolność miastu.

Stary nasz gród, odwiecznie polska dzielnica nadnotecka witają Was jako tych, którzy po półtora wieku rozłąki z ojczyzną zadzierżgają nić łączności naszej z Macierzą, jako zwiastunów promiennej przyszłości… Dziś wkraczając do grodu naszego stwierdzacie fakt złączenia nas z Ojczyzną, do której serce i dusze nasze tęskniły. Jeżeli komu to, po Bogu i koalicyi, Wam w pierwszym rzędzie te chwile radosne zawdzięczamy. Witajcie nam więc dziś, serdecznie pewni bądźcie, że znajdujecie się wśród braci, którzy tem goręcej odczuwają chwile połączenia z macierzą, im dłużej rozłąkę znosić musieli. Dłonie otwarte Wam podajemy, a serca szczere biją dla Was. Jako tych, którzy zdejmują z rąk naszych kajdany niewoli i wrota wolności nam otwierają.

Pięknie to napisane i porywająco! Anna Eugenia z Balińskich Piechowska napisała wiersz pt. ”Na wiekopomny dzień”, dedykowany armii polskiej, zaś na stronie drugiej umieszczono utwór poetycki ks. Franciszka Błotnickiego, sześciozwrotkowy, utrzymany w tej samej tonacji

…Czekalim długo na Cię,

                                    Pytali rannych zórz,

                                    Czy przyjdziesz, w jasnej szacie,

                                    W dyademie z białych róż.

                                    Aż w jedno ciche rano

                                    Ktoś rzucił cudną wieść:

                                    Już pęta rozerwano –

                                    Swobodnej Matce cześć!

19 stycznia wieczorem, w sali posiedzeń Rady Miejskiej – jak informowano – dokonał się uroczysty akt oddania miasta Bydgoszczy we władanie Polsce. Ze strony polskiej stawił się jako komisarz rządowy mec. Maciaszek z asystą, ze strony niemieckiej burmistrz Wolff z radnymi.* Ten ostatni wygłosił przemówienie deklarujące lojalność, na co odpowie-dział po niemiecku Maciaszek, kończąc słowami: Oby się miasto i jego mieszkańcy pod nowemi rządami zawsze czuło jak najszczęśliwsze, oby miasto nasze doszło do największego rozkwitu. Tak nam dopomóż Bóg!

Następnie Hugo Wolff wręczył Maciaszkowi, na atłasowej poduszce, klucze jako symbol oddania miasta władzom polskim. Natomiast podkomisarz Wierzbicki przekazał mu nominację urzędową na tymczasowego prezydenta miasta i wyraził nadzieję, że Rada Miejska na ten urząd go wybierze.

Tegoż dnia z gabinetu burmistrza wyniesiono portret króla Fryderyka II, wieszając na jego miejscu obraz przedstawiający stary ratusz poznański.

Uroczyste powitanie wojsk polskich w Bydgoszczy odbyło się we wtorek, 20 stycznia, na placu Fryderykowskim, a raczej Starym Rynku, jak dawniej za polskich czasów się nazywał. Pierwsza ”patrolka” wjechała dziesięć minut po pół do jedenastej, punktualnie o dwunastej pierwszy baon saperów i pół szwadronu białych ułanów. Wyście kość z kości, krew z krwi naszej – mówił, witając żołnierzy, dr Jan Biziel, przewodniczący Naczelnej Rady Ludowej. – Mimo ucisku i naporu nowoczesnego krzyżactwa dusze nasze rwały się z pęt do wolności. Witamy orła polskiego z tego samego miejsca, gdzie stał posąg tego [Fryderyka II], który nas okuł w pęta niewoli. Wy nas z niej  wybawiliście…

Wzruszony tłum wołał ”niech żyje Polska!”. Głos zabrał też ks. dziekan Antoni Tyrakowski z Mąkowarska (tam mieścił się dekanat, któremu podlegała Bydgoszcz), mówiąc z patosem: Oto dzień, który uczynił Pan! Jak świat chrześcijański przez dziewiętnaście wieków obchodził, i na wieki obchodzić będzie, Dzień Zmartwychwstania, tak naród polski obchodzić będzie święto zmartwychwstania Polski. Niech będzie  za to cześć i chwała Panu nad Pany, a z piersi naszych rwie się hymn, jaki nucili nasi praojcowie. ”Boże coś Polskę”…

Przemówił też red. Jan Teska, wydawca ”Dziennika Bydgoskiego” i ks. Jan Filipiak. Chlebem i solą witano wkraczających żołnierzy.

Na rozkaz ruszyło wojsko w zwartych szeregach na plac Welcyna [Wolności], gdzie odbyła się defilada. Publiczność, delegacje z chorągwiami sunęli za niemi. Pewna część tych, którzy dla ścisku na miejscu zostać musieli, stała nadal na placu Fryderykowskim. I dobrze się tak stało, bo nadjechała jeszcze artyleria i żółci ułani z Gniezna, witani gorącemi, entuzjastycznemi okrzykami. Poprzedzała ich kapela na białych koniach. Serce wyskoczyć z piersi  chciało na ich widok. Hej, polscy ułani, witajcie nam! Witajcie! To nie sen, nie! To jawa! Już Bydgoszcz polska, już jesteśmy złączeni z naszą macierzą w jedną, niepodzielną całość. Nasi bohaterzy są już wśród nas. Cześć im i chwała!

Ludność niemiecka i żydowska – rejestrowała gazeta – zachowywała się z rezerwą wobec uroczystości, ale do wybryków nigdzie nie doszło.

Atoli prasa stołeczna zamieściła – zgodnie z dostarczonym przez PAT komunikatem sztabu jeneralnego z 21 stycznia – bardzo lakoniczne stwier-dzenie: W ciągu dnia wczorajszego wojska nasze  zajęły Wąbrzeźno, Bydgoszcz i Fordon. Podpis: płk Kuliński w imieniu sztabu.

W czwartek, 22 stycznia, miał przyjechać do Bydgoszczy jenerał (tak pisano) Józef Dowbór–Muśnicki. Komitet powitalny frasował się: Do Szanownych Pań miasta naszego! Z powodu niespodziewanego przybycia jenerała Dowbór–Muśnickiego braknie nam do dalszej dekoracji ok. 500 mtr. girland. Ponieważ sprawa nagli, uprasza się o stawienie się dzisiaj po południu przy ul. Wilhelmowskiej 29 w lokalu ”Germania” p. Klose. Upraszamy o jak najliczniejsze stawienie się. Generał przyjechał koleją a dworzec udekorowany został chorągwiami, także w barwach państw sprzymierzonych, gdyż wraz z cieszącym się szacunkiem Wielkopolaninem Dowborem przybyli przedstawiciele Francji – płk Marquette, Włoch – płk Signorini i Anglii – płk Rawlings. Wieczorem zjawił się też wojewoda Witold Celichowski z Poznania. I uroczystości zaczęto od nowa, począwszy od polowej Mszy św. na Starym Rynku kończąc na kolejnej defiladzie na pl. Wolności. Gazeta pisała później – w dniu samego święta narodowego nie ukazała się – o powitaniu wojska polskiego w Toruniu, dokąd przybył gen. Józef Haller; gdyż coraz więcej miast przechodziło pod polskie rządy.

Dni 20 i 22 stycznia ogłoszone zostały świętem narodowym, w które cała praca ustała i dzieci nie poszły do szkoły. A bydgoszcznie tak zasmakowali w świętowaniu, że przeciągnęło się ono do lutego. I trzeba było wzywać mieszkańców – 4.II. – aby wreszcie chorągwie zwinęli i dekoracje zdjęli, zaś komendant miasta kpt. Skrzydlewski obwieścił stanowczo: Zakazuję grania hymnów ”Boże coś Polskę”, ”Z dymem pożarów” i ”Jeszcze Polska nie zginęła” w lokalach publicznych…

Co przyniosą następne miesiące? Ogłoszenie p. Antoniego Sękowskiego, ul. Dworcowa 17, diagnostyka z ócz i astrologa, radziło ciekawym nabyć jego publikację: Podaję dalsze obliczenia z gwiazd, proroctwa i wskazówki dla ludu polskiego. Przepowiednie w mej broszurze ”Przyszłość Polski” spełniły się, o ile to było możliwem, np zjawiła się owa przeze mnie przepowiedziana gwiazda: owe dziecko żydowskie, które mówi ledwie się urodziło itp. ”Posłannictwo Polski” – 80 fenygów, ”Przyszłość Polski” – 70 fen. Przyszłość tańsza od posłannictwa?

Rozpoczął się czas mrówczej pracy w polskiej Bydgoszczy.

Jerzy Nowakowski

cdn

Z książki Wydawnictwa Polonica ”Pamiętny rok 1920 w Bydgoszczy” 1996

 

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer