Kungsträdgården: “Perła w Koronie” sztokholmskiej architektury

0
IMG_4622

Tak, to prawda, ten przepiękny plac w samym środku miasta to niewątpliwie rarytas. To miejsce dla każdego i o każdej porze roku. Nieco młodsi odwiedzający to miejsce, przyjaźnie nazywają go „KUNGSAN”. Ale to miejsce dla wszystkich.

Kungsträdgården zdobyły miano jednego z najbardziej znanych miejsc w Sztokholmie. Dla wielu kwitnące wiosną drzewa to jedno z najważniejszych wydarzeń w roku. Kwitną zwykle od początku, lub połowy kwietnia do początku maja. Nie ma więc za dużo czasu na planowanie odwiedzin. Drzewa pokrywają się majestatycznymi kwiatkami w przepięknych różowych lub białych kolorach. Często, podczas słonecznego dnia, słychać pstrykające aparaty fotograficzne, lub widać fotografujące telefony – każdy chce uwiecznić ten cud w środku miasta.

Jak wszystko, tak i Kungsan ma też swoją historię i ciekawostki. Te piękne drzewa wiśniowe zostały po raz pierwszy zasadzone w latach 50-tych XX wieku. Drzewa były prezentem od japońskiego Cesarza dla szwedzkiego Króla. Tradycja „odwiedzin” kwitnących wiśni trwa do dnia dzisiejszego, z małą przerwą w latach 60., kiedy nastąpiło drugie sadzenie drzew.

Kungsträdgården znajduje się w części Sztokholmu, która ma bardzo zróżnicowaną historię. W XVIII wieku park był barokowym ogrodem, dostępnym tylko dla niewielu wysoko postawionych osób. Pod koniec XVIII wieku park został przekształcony w bardziej naturalny park z dużymi trawnikami i stał się popularnym miejscem spotkań mieszkańców miasta. W połowie XIX wieku wszystko, co miało związek z ogrodem, zostało usunięte. W jego miejsce założono duży żwirowy ogród, który oprócz alei drzew lipowych, pokrywał cały obszar parku. Ówczesny król wykorzystywał to miejsce do ćwiczeń i parad.

W 1875 roku park przejęło miasto Sztokholm. Nadszedł rok 1998, kiedy Kungsträdgården został przebudowany w ramach przygotowań do objęcia przez Sztokholm tytułu Europejskiej Stolicy Kultury. Dokładnie pamiętam tą gigantyczną przebudowę. Wielokrotnie odwiedzam to przepiękne miejsce, ze względu nie tylko na kwitnące wiśnie, ale również na klimat muzyczny. To w latach 2000., gdy moja córka Linda pracowała w bardzo popularnym w tych latach Radio City, i właśnie na tamtejszej scenie organizowała niezapomniane koncerty muzyczne. Pamiętam również na początku lat 80., na tej kultowej sztokholmskiej scenie występowała nasza polska artystka Ewa Bem oraz Andrzej Rosiewicz.

Dzisiaj, maszerując po ścieżkach tego parku, przyłapałem się na tym, że pod nosem nuciłem jakąś melodyjkę. Robiłem to po cichu, może i dobrze, bo ludzie nie słyszeli mojego mruczenia. Nie wiem dlaczego, ale uczepił się mnie utwór zespołu “Shadows” Apache. I prawie uwierzyłem w magię. Po chwili pomyślałem, że doskonale wiem, dzięki komu zawdzięczamy to magiczne, przepiękne miejsce… Przypominałem sobie bowiem ostatnią historię tego parku i rok 1998, kiedy to projekt architektoniczny przebudowy przypadł Aleksandrowi Wołodarskiemu, którego doskonale znałem z polskiego świata muzycznego i, znanego w latach 60., zespołu “Chochoły”, gdzie Alek grał na gitarze, a na koncertach często dominowała muzyka Shadowsów. (Dla informacji: pisałem już o jego sukcesach muzycznych w Polsce https://www.strefa.se/2023/03/06/gitarzysta-architektem/)

Głośno było wtedy o Wołodarskim. Trąbiły o tym projekcie wszystkie rozgłośnie radiowe i pisały codzienne gazety. Odpowiedzialność za ten projekt była niesamowita. Przez prawie trzydzieści lat, odwiedziło dzieło Aleksandra Wołodarskiego dziesiątki milionów osób ze Szwecji i z całego świata. Przecież w niemalże każdym przewodniku turystycznym (zaraz za Muzeum ABBY) figuruje słynny Kungsträdgården.
Kiedy przyszedł czas na ostatnią przebudowę Wołodarski nie miał ani dnia do stracenia. Projekt, jak z klocków Lego, stał już na jego stole. Przedsięwzięcie było ogromne i w duecie z Anną-Paulą Anderson zabrali się do realizacji pomysłu. Do współpracy zaproszono Agnetę Stakie i jej firmę Nola, która specjalizowała się w projektach mebli miejskich i parkowych. Między innymi chodziło o słynne ławki w Kungsträdgården, które przetrwały próbę czasu. Miały one początkowo zupełnie inne rozmiary i były o wiele mniejsze.

Planowania urbanistyczne w harmonii z otoczeniem i meble w środowisku publicznym, powinny służyć przez długi czas dzięki wysokiej jakości materiału i wzornictwu. Projekt sof o symbolicznej nazwie Nola oparty został na starym modelu z XIX wieku, który Wołodarski i ówczesny ogrodnik miejski Carl-Fredrik Wachtmeistrer wykorzystał jako punkt wyjścia. Tak powstała replika i przekształcono dawne ławki ogrodowe w długie sofy. Nadano im nowy wygląd. Trafiły do produkcji. Z początku miały kolor szary, ale postanowiono przemalować je na jaśniejszy odcień zieleni, żeby bardziej podkreślić ich historyczne znaczenie. Przez lata ławki te służą jako miejsce do odpoczynku dla tych, co przyszli podziwiać Kungsan.

Od samego początku, gdy Wołodarski podjął się przebudowy parku, uważał, że z wielką szkodą dla architektury wyraźny barokowy charakter został zatracony podczas przebudowy w 1953 roku i sam nazwał to “trzęsieniem ziemi”. Właśnie dlatego postanowił w swym projekcie stworzyć miejsce w mieście, do którego ludzie będą uwielbiali przychodzić. Widoczną zmianą było obniżenie podłoża i dodanie stopni, na których można również usiąść i wypoczywać. Ma się dzięki temu odczucie, jakbyśmy znajdowali się w oddzielnych pokojach w duchu baroku. A wszystko otoczone jest zielenią.

Konkretne gatunki drzew wiśniowych zostały wybrane przez eksperta Per-Ola Fritzona i sprowadzone z północnych Niemiec. Były to już duże drzewa, które przybyły do Sztokholmu, o wysokości pnia przekraczającej dwa metry. Całość to ponad pięć metrów. I, o dziwo, drzewa zakwitły pierwszego lata. Dzisiaj już wiemy z pewnością, że właśnie te drzewa były przykładowym strzałem w dziesiątkę. Rozmawiałem z Aleksandrem Wołodarskim tuż przed rozpoczęciem pisania tego artykułu i, oczywiście, zapytałem, czy jest zadowolony i spełnił to co zamierzał. Odpowiedział mi skromnie, że nie przypisuje tylko sobie wszystkich zasług.

Wszystkim, którzy odwiedza Kungsan, proponuję przejście paręset metrów w stronę Teatru Dramatycznego by podziwiać następną architektoniczną perłę w koronie, a mianowicie placu Raula Walenberga, który jest również projektem Aleksandra Wołodarskiego.

Pozdrawia was przesiąknięty jeszcze zapachem wiśni.

Marek Lewandowski

Foto: NGP + Marek Lewandowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer