Jeden wiersz dziennie…

1
okladka przecinek_OK

Mam dwa paszporty / Pierwszy z orłem na wierzchu /Paszport mojej ojczyzny /Jest ważny do 2033 roku / Drugi z Trzema Koronami / Paszport zastępczej ojczyzny… (z wiersza „Dwa paszporty”). To wyznanie w jakiś sposób opisuje cały, nowy tomik poetycki Anny Winner ”Przecinek na śniadanie”.

Dwie ojczyzny to okazja do porównań, do literackich zamyśleń, do próby samookreślenia się. Ma to swoją symboliczną wymowę i stawia nas przed najważniejszym pytaniem: czy w poezji znajdziemy odpowiedzi na pytania o naszej egzystencji? Czy uda nam się wczuć w te trapiące poetkę rozważania, które często są zbliżone do naszych emigracyjnych losów?

Pisząc o poezji łatwo popaść w banał lub egzaltowany patos, bo nie ma złotego środka, gdy próbuje się ją promować. Może dlatego, że wiersze przede wszystkim „czujemy”, rozkoszujemy się ich rytmem, rzadko jednak niepokoi nas co, co autor bądź autorka mieli na myśli. Poezja ma być odważna, sensualna, czasami brutalnie szczera, może bolesna i terapeutyczna. Czy taka jest poezja Anny Winner? Na to pytanie niech każdy sam sobie odpowie. Dla mnie są to przede wszystkim wiersze szczere, płynne (w tym dobrym znaczeniu), sentymentalne. Jeśli ktoś lubi taką poezję, znajdzie w tomiku „Przecinek na śniadanie” właściwe tony.

To już drugi tomik poezji Anny Winner (Wiśniewskiej) – dzielącej obecnie życie między Sztokholmem a Lublinem – wydany w Wydawnictwie Polonica. Pierwszy „W cieniu jarzębiny” (Sztokholm 2020) był swego rodzaju podróżą w czasie, chronologicznym zapisem nastrojów, niepokojów i fascynacji. Świetny debiut poetycki. Tomik Anny Winner „W cieniu jarzębiny” pobudza do refleksji.
By lepiej zrozumieć tę chronologiczną podróż w czasie, trzeba oczywiście znać biografię autorki, a co najmniej jej pierwszą książkę „Czarno-białe życie” rozliczającą się z własnym życiem, w którym toksyczny partner przemeblował jej życie. Jak pisał jeden z recenzentów była to poruszająca książka o charakterze samooczyszczenia i mająca w sobie wiele dziewczęcości, kobiecego ciepła, a autorka ciekawym okiem spoglądała na świat.

Coś z tego jest też w „Przecinku na śniadanie”. To zresztą zbiór, w którym znalazły się wiersze, które pominięto we wcześniejszym tomiku, i szereg nowych. Są więc jakby uzupełnieniem poetyckiej twórczości autorki, znanej może głównie z licznych powieści.

Pisz / Masz tyle do powiedzenia / o miłości / Zdradach / Zazdrości / Pisz / O tym co wyciska łzy / Nie wstydź się / Kobiety to lubią czytać / A to one dziś tylko czytają… (z wiersza „Pisz”).

Ale byłoby to zbyt wielkim uproszczeniem, by stwierdzić, że to poezja głównie dla kobiet. Bo poezję powinni czytać wszyscy – w niej czytelnik może odnaleźć wiele prawd o sobie samym i o świecie, w którym żyje. Jak ktoś powiedział: jeden wiersz dziennie wystarczy, żeby żyć trochę inaczej, głębiej.

Stanisław Sobolewski

Anna Winner: Przecinek na śniadanie. Polonica, Sztokholm 2025. s.81

1 svar på ”Jeden wiersz dziennie…

  1. Dziękuję za dyskretne ostrzenie przed sięgnięciem po ten tomik.
    1. ”To zbiór, w którym znalazły się wiersze, które pominięto we wcześniejszym tomiku”. – znaczy się odrzuty – z jakichś powodów je pominięto.
    2. Wiersze te są ” uzupełnieniem poetyckiej twórczości autorki, znanej może głównie z licznych powieści” – wiersze zatem znowu nie pierwsze…
    Dobrze też, że jest chociaż jeden cytat, który potwierdza i już całkowicie zniechęca. Ten kto lubi i umie pisać nie musi być od razu pisarzem. Pisze bo ma tyle do powiedzenia albo się nudzi. Na każdy temat. I to bez przerwy. Świat pełen jest znających alfabet, którzy mają wiele do powiedzenia, popatrzcie tylko na media socjalne.

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer