Nowe dzieło Harari – o (anty?)informacji

0
Nexus_website-banner-scaled

Czym jest informacja w ujęciu izraelskiego historyka Harari’ego? Możliwością przekazu – czego? – wszystkiego. Całości ludzkiej wiedzy, historii, systemów religijnych i politycznych. Jakimi środkami? Ustne podania, legendy, opowieści, narracje, mity. Później spisywane, drukowane, adaptowane… Wygłaszane z ambony, uniwersyteckiej katedry, powielane w środkach masowego przekazu.

I często potyka się Harari o mit bezbłędności (boskiej, instytucjonalnej), który dokładnie analizuje. Ale w poszukiwaniu prawdy – dotyczącej ogromnej ilości faktów i poglądów – Harari i wraz z nim cała informacja – potykają się o jeszcze jedną przeszkodę. Ta ogromna ilość informacji musi się gdzieś archiwizować, zaś archiwa, gwoli porządku, zaniedbują niekiedy wymóg prawdy.  Religie zajmują tu nieostatnie miejsce, szczególnie monoteistyczne, masowe. Można by tu pominąć judaizm, czego Harrari nie czyni, wprost przeciwnie. Wie bowiem, bez powoływania się na autorytet Jana Pawła II, że Żydzi to starsi bracia w wierze chrześcijan, że pierwsi chrześcijanie byli wierzącymi Żydami. Choć nie posuwa się za daleko, by np. stwierdzić, że chrześcijaństwo jest sektą judaizmu (z jednym wyjątkiem na s. 367), ani nie błąka się po okopach św. Trójcy, by dojść do wniosku, że chrześcijaństwo czci trzech Bogów. O co już spierali się arianie, monofizyci, antytrynitariusze.

Na przedłużeniu konfliktu prawdy i porządku i na pograniczu między modelem ludzkim i cyfrowym/komputerowym podaje z kolei przykłady zaczerpnięte z historii i wspierające się tezą Clausewitza (O wojnie), że wojna to polityka prowadzona innymi środkami. Mowa tu o Napoleonie Bonaparte (a czemuż by nie o Hitlerze?) i G.W. Bushu, którzy bazowali na czystej sile militarnej, nie dbając o to, jakie ta siła przyniesie rezultaty polityczne. W pierwszym wypadku zjednoczenie Niemiec i Włoch ze szkodą dla pozycji Francji w Europie, w drugim rozregulowanie Bliskiego Wschodu w wyniku okupacji Iraku.

Inny przykład konfliktu między prawdą i porządkiem to sama natura ludzka. Okazuje się, że nad dobrem przeważają w niej instynkty zła. Bo, gdy algorytmy kierujące socjalnymi platformami jak Facebook i You Tube, szukały większego stopnia społecznego zaangażowania, do niektórych społeczeństw lepiej trafiało podżeganie do pogromów mniejszości etnicznych, niż cokolwiek innego.      Harari zastanawia się długo nad problemem, jak ludzie mogą nauczyć algorytmy komputerów dobrego wyboru celów i  środków ich osiągnięcia.

Wybiegając nieco przed wnioski autora, przypuszczam, że znajdę w III części książki sposoby, jak polityka załatwi usunięcie (ocenzurowanie?) z otwartych dla algorytmów baz danych, wszelkich przykładów negatywnych, jak rasizm, mizogynizm czy antysemityzm, albo nauczy ich samego dobra przez ”dobrych” inżynierów. Ale przecież już Platon miał wątpliwości: kto będzie pilnował strażników? A właśnie w części III czytam o bezrozumnym algorytmie, który w apelacji sądowej w stanie Wisconsin, USA oddalił pretensje pewnego obywatela zatajając też motywację swego wyroku.

Podzielam krytykę Harari, ale zarazem pamiętam o równie bezrozumnej decyzji ludzkiej (w Szwecji), gdy mimo braku skruchy czy poprawy, zwolniono gwałciciela po odbyciu 2/3 kary i natychmiast znów zgwałcił jakąś dziewczynę. Czyli żadne z tych dwóch rozwiązań – humanoidzi czy algorytmy – nie zadawala. A może by ograniczyć rolę algorytmu do działań w ramach prawa wielkich liczb, jako genialnego arytmetyka, a ludzi skłonić do podejmowania właściwych decyzji?

Przez całą książkę, ale w części III najwyraźniej przewija się linia podziału na dwa skrajne polityczne ustroje: demokracja i totalitaryzm. Stąd też czerpie autor powtarzające się przykłady: procesy czarownic w XVI wieku i ”likwidacja kułactwa jako klasy”, jak określano reformę rolna w stalinowskiej wersji.

Są też przykłady wyłamujące się z głównego nurtu narracji i rozumowania. Zwróciły moją uwagę gwoli ich uzupełnienia. Harari podaje (s. 36) przykład żydowskiej grupy Nili działającej w latach I wojny światowej na terenie Gazy, tuż przy granicy z Egiptem (linia frontu brytyjsko-tureckiego), szpiegującej na rzecz Brytyjczyków. Ale turecki kontrwywiad działał sprawnie i po pewnym czasie większość grupy została aresztowana, a pozostała na razie na wolności Sarah Aaronsohn popełniła samobójstwo, obawiając się aresztowania i tortur, w czasie których mogłaby złożyć niekorzystne dla sprawy zeznania. Harari powiązał te fakty z ogłoszoną w roku 1917 deklaracją (brytyjskiego ministra spraw zagranicznych Charlesa) Balfoura, zobowiązującą Wielką Brytanię do utworzenia miejsca osiedlenia dla Żydów na terenie Palestyny, mającej wkrótce stać się brytyjskim mandatem. Nie podał jednak, że w tym samym czasie, działał po drugiej stronie frontu brytyjski oficer, który zasłynął później jako Lawrence of Arabia. A rok przed deklaracja Balfoura dyplomaci Wielkiej Brytanii i Francji popisali tajny układ zwany Sykes-Picot, przewidujący wyłonienie z Imperium Tureckiego obszarów, gdzie mogłyby powstać niepodległe państwa arabskie. Po wojnie Francja otrzymała mandat na Liban i Syrię.

Lawrence współpracował z arabskim emirem Fajzalem, z  dynastii Haszemitów, przewidywanym na władcę już to Arabii (dziś Saudyjskiej), już to Iraku. Dla wspólnej brytyjsko-arabskiej sprawy Lawrence nie szczędził obietnic, nie zawsze lub nierychło spełnianych. Podobno Fajzal był otwarty na współpracę ze środowiskami żydowskimi, na wzajemną tolerancję i pokój. Jak wiemy, historia poszła w innym kierunku.

Nie można też Harari odmówić prawa dążenia do izraelsko-arabskiego pokoju za wszelką cenę. Ale, gdy (na s. 59) generalnie obwinia izraelską okupację o pogorszenie poziomu życia cywilnej ludności, zdaje się zapominać, że przez prawie 30 lat (1967-93) przed kolejnymi intifadami, wyrażającymi jakby brak akceptacji dla prób zawarcia pokoju (układu w Oslo), arabska ludność Judei i Samarii notowała wyraźny wzrost poziomu życia w porównaniu z ”okupacją” jordańską. Znaczne były też możliwości pracy w samym Izraelu i dopiero kolejne samobójcze zamachy wywołały odcięcie tych możliwości i zupełną zmianę okupacji na tych obszarach.

Aleksander Kwiatkowski

Yuval Noah Harari: NEXUS *) – En kort historik över informationsnätverk från stenåldern till AI. Stockholm 2024, Natur & Kultur, s. 482.
*) Użyte przez autora w tytule i raz jeden wyjaśnione w treści (s.228)  pojęcie ma się wywodzić z prawa podatkowego i oznaczać np. że firma Google udzielająca informacji na terenie Górnego Śląska ma zobowiązania podatkowe tego samego rodzaju co każda tam działająca kopalnia węgla.

 

 

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer