Strachy na lachy/Lachy?
Oglądając codzienne wiadomości w telewizji, lub słuchając ich w radiu, dosłownie włosy jeżą się na głowie. Działania wojenne w Ukrainie i informacje o ilości poległych dzieci, cywilów i zniszczeniach, nie pozwalają większości w spokoju odpoczywać. A przecież do tego przyzwyczajeni jesteśmy od wielu lat. Tych strachów nie można absolutnie bagatelizować.
Czy są to lachy, czy też pisane (z dużej litery) Lachy? Wiele razy w ostatnich czasach słyszałem to powiedzenie, głównie podczas dyskusji z osobami w starszym wieku. Dało mi to do myślenia, czy jest to jakieś zaklęcie na odpędzenie złych demonów i dramatycznych wiadomości ze Świata o poczynaniach wojennych? I czy te zaklęcia pomogą? Raczej nie.
Co oznacza to staropolskie porzekadło? Mówimy „Strachy na lachy” gdy się nie boimy. Bo powiedzenie to, w dokładnym tłumaczeniu, oznacza, że „próżno kogoś straszyć”, my i tak się nie boimy. Lachy pisane małą literą, to słowo pospolite, opisujące miejsca trudno dostępne dla człowieka, zarosłe leszczyną w głębi lasu. I zamiast „wysyłać strachy do diabła”, używano tego bardziej łagodnego zwrotu – „strachy na lachy”: niech strachy wędrują na lachy, czyli do lasu, w gęszczach, zarośla, i niech tam przepadną. A skoro strachy sobie poszły, to nie ma się czego bać.
Ale Lachy (pisane dużą literą L) to już poważne zagrożenie. Jak podaje słownik języka polskiego Lachy to nic innego jak dawna nazwa Polaków. Tak ich nazywali Litwini i Rusini. Ktoś doczytał się w słowniku tzw. wileńskim, że „Polaka Rus Lachem” nazywa. Lachy uważani byli za osobników silnych, niepłochliwych i niestrachliwych, w dodatku, jak trzeba było, nawet bitnych. A więc straszenie Lachów zupełnie mijało się z celem, a atak na nich to trud daremny.
Siłę Lachów podkreślił wyraźnie nasz wielki wieszcz, Adam Mickiewicz w „Panu Tadeuszu” w Księdze IX:
”Oj, bieda mnie, żem nie miał choć jednej armaty!
Dobrze mówił Suworów: Pomnij, Ryków kamrat,
Żebyś nigdy na Lachów nie chodził bez armat!”
Skoro „strachy na lachy” (te pisane małą literą) to nic nie znacząca bagatela, to Lachy (pisane duża literą) to poważna sprawa. Wynika z tego, że tych Lachów należy się bać i za dużo do nich nie podskakiwać.
Te strachy, a raczej mówiąc: straszenie, wyraźnie wymsknęło się spod kontroli i jak śmierdząca ciecz rozlała się po całej Europie, a fetor od tego straszenia dotarł nawet do Ameryki. Nie mam zamiaru w tym artykule wdawać się w polityczne rozważania i opisywanie aktualnej sytuacji na polu walki w Ukrainie. Chcę się natomiast skupić nad tym co mnie – Lacha mieszkającego w Szwecji – naprawdę przestraszyło i sprowokowało do podjęcia konkretnych kroków, które w razie czego (?) pomogą mi przetrwać chociaż parę dni, jeśli te „strachy” zostałyby urzeczywistnione. A konkretnie, gdyby wojna w Ukrainie wymsknęła by się spod kontroli i rozlała po całym Świecie.
Nie słychać jeszcze strzałów armatnich, ale zagrożenie wisi w powietrzu. Tego nie da się ukryć, a tym bardziej zbagatelizować. Kraje zrzeszone w Unii Europejskiej i w NATO trzymają wspólną politykę obronną, żeby w „razie czego” stawić czoła agresji naszego wschodniego sąsiada. Oby nigdy do tego nie doszło. Oczywiście, niektóre państwa Wspólnoty, mają nieco inne poglądy i jakby solidaryzowały się z agresorem.
Arogancja polityczna Rosji zaszła już tak daleko, że nie widać żadnego logicznego rozwiązania. Nie można zatem mówić „na pewno nic się nie stanie”. Olbrzymie połacie Ukrainy leżą w gruzach i państwo stara się odpowiadać na ataki agresora. Jak długo to potrwa i będzie co dalej będzie?
Powrócę teraz do mojego niepokoju, nawet – powiedziałbym: strachu. Jak damy sobie radę w przypadku, kiedy wojna nas zaskoczy? Może być to również jakiś kataklizm, sabotaż, czy klęska żywiołowa, która sparaliżuje kraj. Co zrobić, kiedy wyłączona zostanie elektryczność w całym kraju? Co się stanie, kiedy z kranu przestanie lecieć woda, a podczas zimy temperatura w domu spadnie poniżej zera? Starsza generacja ludzi, która już to przerabiała w swoim życiu, da sobie radę. Ale ci młodsi?… Mam pewne wątpliwości. Nie każdy był harcerzem, chociaż sztuki przetrwania powinna uczyć każda szkoła.
Ale jeśli Tobie się uda przetrwać, to możesz pomóc innym. Pamiętam dokładnie w roku 1984 zamarła cała Szwecja z powodu awarii elektrowni. Wyłączono prąd na 6 godzin. Zwolniono nas z pracy do domu. Ci, którzy mieli samochody, też z trudnością pokonywali skrzyżowania, bo nie działała sygnalizacja świetlna. Pociągi metra zatrzymały się w środku tunelu i ludzie w całkowitych ciemnościach, na piechotę, pokonywali trasę w ciemnym tunelu. Gdy wrócili do domów, nie mogli zagrzać jedzenia. Czy wszyscy czegoś się wtedy nauczyli? Trudno mi na to odpowiedzieć. Ale ja tak. Wiem, jak awaryjnie zagotować jedzenie dla niemowlaka, jak przygotować posiłek i jak poruszać się po mieszkaniu mając tylko jedną świeczkę. Wtedy moje harcerskie umiejętności przydały się z powodzeniem.
Na szczęście te ciemności trwały tylko parę godzin. Aż strach pomyśleć, jakby awaria trwała dobę, czy tydzień. Ile osób by przetrwało? Parę tygodni temu do każdej skrzynki pocztowej w Szwecji wrzucono broszurę „Om krisen eller kriget kommer” („W razie sytuacji kryzysowej lub wojny”). To był dla mnie ważny sygnał, żeby poważniej potraktować sytuację. Ale, tu muszę się pochwalić, już na początku tego roku, w okolicy gdzie mieszkam, wysłałem do każdego właściciela domu informację, gdzie znajduje się najbliższy schron. Okazuje się, że nikt dotychczas tego nie wiedział. A taka informacja jest ważna, kiedy zawyją syreny ostrzegawcze w środku nocy. Dobrze wiedzień chociaż w jakim kierunku się udać.
Raz jeszcze podkreślam – nie musi być to wizja wojny. Może wybuchnąć duży zbiornik z gazem, może to być katastrofa lotnicza niszcząca całe osiedle, czy akcje sabotażu, których w ostatnich czasach w Szwecji nie brakuje. Podczas dociekliwego poszukiwania schronów w mojej okolicy okazało się, że w jednym z budynków usunięto oznakowania schronu, i w tym pomieszczeniu zorganizowano klub sportowy dla pracowników. Czy można tak zrobić? Tak, można, ale w razie potrzeby lokal musi być udostępniony dla wszystkich potrzebujących obywateli. Musi być przede wszystkim oznakowany specjalnym trójkątem. Brak tego szyldu zgłosiłem do MSB, urzędu odpowiedzialnego za bezpieczeństwo obywateli w razie gdyby… Szyld już został zamontowany. To był mój pierwszy sukces w tej nierozpoczętej jeszcze walce.
We wspomnianej broszurze, która wszyscy otrzymali, opisano jak zachować się, kiedy może przyjść to najgorsze. Żyjemy w bardzo niepewnych czasach. Wojna toczy się niedaleko nas. Może się tak zdarzyć, że terroryzm, dezinformacja, czy cyberataki mogą wyrządzić nam szkody i poważnie wpłynąć na nasze społeczeństwo. Jeśli nastąpi ten najgorszy scenariusz i napaść na Szwecję, wszyscy musimy wziąć udział w obronie. W tak jednoznaczny sposób opisano dzień dzisiejszy we wspominanej broszurze.
Na samym początku, na pierwszej stronie, podano jednoznaczne i jasne instrukcje, jak można się przygotować do sytuacji kryzysowej lub wojny, i co należy wtedy zrobić. Jak poinformować i rozmawiać o tym z rodziną, a w szczególności z dziećmi, bo one też będą zagrożone. Jest rzeczą pewną, że zagrożenie militarne wobec Szwecji wzrosło jak nigdy dotąd. Musimy być absolutnie przygotowani na najgorsze – na atak zbrojny. W broszurze umieszczono cenne informacje o systemach ostrzegawczych. Są one testowane w pierwszych dniach roboczych: w poniedziałki w marcu, czerwcu, wrześniu i grudniu o godzinie 15:00. Podano instrukcje, jak chronić się przed atakiem lotniczym, jak przygotować się w domu, jak zabezpieczyć jedzenie, wodę do picia, oświetlenie, jak bardzo ważne jest utrzymanie kontaktów z innymi i możliwość otrzymywania najważniejszych informacji. Broszurę nie tylko warto przeczytać, ale trzeba to koniecznie zrobić! Można ją otrzymać w polskiej wersji językowej w PDF pod adresem internetowym:
www.msb.se/sv/publikationer/om-krisen-eller-kriget-kommer-pa-polska/
A więc… Lachy (przez duże L) na całym świecie, łączcie się. Bo przecież tak jak Wikingowie Honor i Ojczyzna to największy priorytet każdego obywatela. Bez znaczenia, z którego kraju pochodzi.
Oby pokój towarzyszył nam przez całe życie.
Marek Lewandowski


