OLIMBIADA 2024
Zamieszkująca mnie dusza sportowca i kibica nie ma się najlepiej. Nie ma co ukrywać, paryska olimpiada mnie rozczarowała. Jako reprezentant dziadersów powiem, nie bez krzyty dumy, że za moich młodych lat było znacznie lepiej. Mówię oczywiście o sporcie, bo ogólnie żyło się i było znacznie gorzej.
W tamtych, odległych już latach, Polska w wielu dyscyplinach sportowych była światową potęgą. Weźmy chociażby rok 1958 roku i Mistrzostwa Europy w Sztokholmie, mieście gdzie mieszkam. Polskę reprezentował Wunderteam, jak powszechnie nazywano lekkoatletyczną reprezentację Polski. Wystarczy przypomnieć, że Polacy zdobyli osiem tytułów mistrzów Europy. W tych latach walczyliśmy jak równi z równymi z lekkoatletami Stanów Zjednoczonych, a Rosjan, Niemców i całą resztę laliśmy równo.
Sześć lat później, w Tokio, zaskoczyliśmy świat między innymi zwycięstwem oraz rekordem świata Polek w sztafecie 4×100 metrów. Warto przypomnieć kto biegał w tej sztafecie: Ewa Kłobukowska (mieszkała przy ulicy Bagno w Warszawie i widywałem ją, mój wuj mieszkał w tej samej klatce schodowej) zdobyła również brązowy medal w biegu na sto metrów; Teresa Ciepły została także srebrną medalistką biegu na 80 metrów przez plotki; Irena Kirszenstein (dopiero później Szewińska) skoczyła też na srebrny medal w skoku w dal; czwartą była Halina Rychter-Górecka. Dodać można, dla podkreślenia potęgi polskiej lekkoatletyki, że finalistka biegu na 200 metrów Barbara Janiszewska, nie zmieściła się w tej sztafecie! Wśród mężczyzn Maniak był jedynym białym sprinterem w finale setki i zajął czwarte miejsce. Twórcą i ojcem chrzestnym Wunderteamu był Jan Mulak, cudowny trener i nauczyciel.
A w ringu Kasprzyk, Kulej, Pietrzykowski, Grudzień, Szczepiański, finaliści i medaliści. Amerykański dziennikarz żartował niby oburzony, że protestuje. To nie do pomyślenia, to nie Olimpiada a festiwal polskiego hymnu!
Wśród młodszych niż moja generacji zwycięża, niesłuszne moim zdaniem, przekonanie, że nasza historia, w tym także historia polskiego sportu, zaczęła się (O roku ów!) w 1989. To nie jest cała prawda – polscy sportowcy, w tym członkowie Wunderteamu, jak pisał historyk Daniel Grinberg, ”zaspokajali głód sukcesu wyniszczonego wojną społeczeństwa, szukającego w sporcie odreagowania upokorzeń”. Chociaż aż do 1924 roku Polska reprezentacja nie uczestniczyła w Igrzyskach Olimpijskich, to niektóre sporty nieźle sobie radziły nawet pod zaborami.
Sport jest dziś w wielu dyscyplinach źródłem nadziei i motywem na wysokie zarobki, jak również drogą na skróty do popularności. Te tęsknoty łączą szerokie rzesze kibiców, z wycwanionymi politykami chętnie owijającymi szyję biało-czerwonymi szalikami, vide prezydent Andrzej Duda, albo polityk wielu partii i bohater afer, pospolity oszust Ryszard Czarnecki. Są oni wymownym przykładem takiego myślenia i działania. Co innnego powszechnie lubiany kibic i entuzjasta sportu, były prezydent Aleksander Kwaśniewski, kiedyś minister sportu i turystyki w niezapomnianym PRLu. Wybitny strateg i polityk, znany z niekontrowersyjnych poglądów i ogólnie słusznych analiz.
Olimpiada pozostawiła we mnie lekki podziw, natomiast uroczystość otwarcia zachwyciła oryginalnością, lekkością i wdziękiem, charakterystycznymi cechami narodu Francuzów. Estetyka współczesności jest w wielu obszarach inna niż moja, co uważam za naturalną kolej rzeczy. Jest inaczej i ja to akceptuję, ale nie oznacza, że się ze wszystkim muszę godzić. Rezultaty osiągnięte przez polskich sportowców na Igrzyskach Olimpijskich Paryż 2024, zachwyciły mnie umiarkowanie.
Andrzej Szmilichowski
