Sztuka odzwierciedla swój czas. Pomnik Lenina w Sztokholmie
Najwyższy czas usunąć ze Sztokholmu pomnik upamiętniający Lenina! Z takim postulatem na łamach „Dagens Nyheter” wystąpił były redaktor naczelny „Västerbottens-Kuriren” Olof Kleberg. Jak argumentuje, w chwili gdy Rosja prowadzi barbarzyńską wojnę na Ukrainie, pomnik Lenina, który uosabia w sobie mordercze państwo gangsterskie odpowiedzialne za śmierć milionów ludzi, jest nie do zaakceptowania.
Powraca więc do szwedzkiej debaty publicznej temat, który wielkokrotnie już rozpalał przeciwników i obrońców monumentów kojarzących się z „czerwonym reżimem”. Z każdym razem kończyło się na wymianie poglądów. Zapewne tym razem będzie podobnie.
Dzieło rzeźbiarza Björna Lövina, jednego z najbardziej znanych artystów szwedzkich, znajdziemy niedaleko wejścia do Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Sztokholmie. Gdyby nie tabliczka informująca, że chodzi o Lenina, nikt pewnie by nie wiedział, że upamiętnia pobyt komunistycznego przywódcy w Sztokholmie. Pomnik przypomina raczej niepretensjonalną instalację architektoniczną, bowiem przedstawia fragment ulicy (na ziemi ułożony jest pas z kostki ulicznej, takiej, jaka była swego czasu na Vasagatan w Sztokholmie), na niej ślad torów tramwajowych, a wzdłuż niezbyt wysoki ciemny mur z czarnego chińskiego marmuru. Na kostce brukowej namalowany jest biały krzyż, zapewne zaznaczający, że w tym miejscu zatrzymał się towarzysz Lenin. Ma to przypominać pospieszną wizytę Lenina w Sztokholmie w 1917 roku, gdy wracał do domu z wygnania w Szwajcarii, aby przeprowadzić zamach stanu.
To jeden z paru tak zwanych „czerwonych pomników” w Sztokholmie. Pomnik upamiętniający m.in. Mao Tse-tunga, wykonany przez Pye Engströma, nosi niewinną nazwę „Efter badet” („Po kąpieli”) i stoi przed basenem w Västertorp. Umieszczony został tam w 1976 roku. Z pozoru kamienny pomnik wygląda jak zabawna ławka przed wejściem do budynku. Przedstawia siedem siedzących postaci, którym można usiąść na kolanach. Gdyby nie informacje o pomniku, i protesty jakie budził on jeszcze niedawno, to zapewne nikt by nie domyślił się, że ma coś wspólnego z komunizmem. A ma. Środkowa postać przedstawia Mao Tse-tunga, obok niego siedzą inne znane postacie sympatyzujące z komunizmem. M.in. Sara Lidman (1923-2004) pisarka szwedzka znana ze swoich lewicowych poglądów, Angela Davies – amerykańska feministka, członek partii komunistycznej w USA; Pablo Neruda.
Trzeci sztokholmski monument związanym z komunizmem to pomnik „La Mano”, który znajduje się na Katarinavägen. Jego autorem jest Liss Eriksson i postawiono go w 1977 roku. Upamiętnia on szwedzkich ochotników, którzy zginęli w latach 30-tych w wojnie domowej w Hiszpanii. Komuniści zwerbowali w Szwecji około 500 ochotników, którzy pojechali do Hiszpanii walczyć z generałem Franco.
Apel Olofa Kleberga nie jest niczym nowym. Co jakiś czas pojawiają się głosy by z przestrzeni publicznej usunąć pomniki upamiętniające postaci i wydarzenia budzące kontrowersje. Więcej jednak chodzi o wywołanie debaty, niż o praktyczne działanie. Tym razem Klebergowi odpowiedział na łamach „Aftonbladet” Peter Kadhammar pisząc m.in.:
Sztuka zawsze odzwierciedla swój czas, ponieważ nic nie może istnieć poza czasem. /…/ Na Ukrainie pozwolono pozostać tysiącom pomników Lenina i innych pomników komunistycznych po wyzwoleniu ze Związku Radzieckiego w 1991 r. Ich obecność w krajobrazie była niezwykłym świadectwem samodyscypliny i tolerancji w obliczu niewiarygodnych okrucieństw, jakich doświadczyli Ukraińcy w czasach sowieckich. Ta tolerancja zakończyła się oczywiście agresywną wojną Putina, która rozpoczęła się w 2014 roku. W latach 2015–2020 Ukraińcy zburzyli lub przenieśli 2400 komunistycznych pomników. Od 1977 roku przed muzeum sztuki w Turku w Finlandii stoi popiersie Lenina. Dzieło sztuki było prezentem dla Turku z przyjaznego miasta Leningrad – obecnie zwanego ponownie Sankt Petersburgiem – na terenie byłego Związku Radzieckiego, prezentu, któremu Turku nie mogło wówczas odmówić. Dzięki Bogu ten czas adaptacji dobiegł końca. Kiedy Rosja najechała Ukrainę, burmistrz Turku zdecydował, że Lenin zostanie zepchnięty do magazynu. /…/ Te historie pokazują, w jakim pozbawionym trosk kraju żyjemy. Nie byliśmy narażeni na wojnę, okupację i ludobójstwo. Nie musimy poruszać okrutnych przypomnień o naszej niedawnej przeszłości, aby zapewnić pokój i stabilność w społeczeństwie. Nie musimy też poruszać się po alejce, po której mógł stąpać Lenin. Sztuka powinna pobudzać wyobraźnię i myśli, a patrzenie na kamienie i myślenie o Leninie – to doskonały sposób na spędzenie wolnego dnia.
(ngp)
