Wiesław Kapergren Kapturowicz 1933-2024

0
wieslawKK_2

„Człowiek wyjątkowy”, „człowiek o wielkim sercu” – tak o Wiesławie Kapergen mówią ludzie, którzy z nim się zetknęli. Przez ponad 40 lat był (wraz ze swoją żoną Danutą) jedną z najbardziej znanych postaci wśród Polonii w Malmö. Właśnie dotarła do mnie wiadomość, że zmarł nagle 4 stycznia 2024 roku w Gdyni, która mimo lat spędzonych na emigracji była jego „prawdziwym” domem.

Dzisiaj na emigracji trudno znaleźć takich ludzi. Którzy każdą wolną chwilę poświęcają na pomoc innym, na organizowanie życia polskiej społeczności, których entuzjazm i determinacja zarażają innych. Gdy trzeba pomóc – zawsze był pierwszy. Przez kilkadziesiąt lat Wiesław Kapergren był w Malmö swoistą Instytucją. (Piszę w tym miejscu – ze względu na tę smutną chwilę – tylko o Nim, ale nigdy nie działał sam – zawsze ze swoją żoną Danutą). Był zawsze tam, gdzie trzeba było zorganizować pomoc dla Polski i Polaków w trudnych czasach stanu wojennego i później. Angażował się w propagowanie polskiej kultury w Szwecji, opiekował się polskimi miejscami pamięci w Malmö, sprawował różne funkcje w polskich organizacjach. Wciąż o coś walczył, był nieugięty, pryncypialny… I do bólu szczery w swoich opiniach. W dodatku miał w sobie taką moc przekonywania, że trudno mu było odmówić. Nie wszystkim to odpowiadało.

Przez jednych byli podziwiany i lubiany, przez innych krytykowany. Zwłaszcza w tak mały polskim środowisku jak w Malmö – gdzie emigracja zawsze była podzielona na patriotyczno-niepodległościową kontra serwilistyczną i obojętną na to co dzieje się w Polsce – działalność i poglądy Wiesława musiały budzić różne uczucia. Miał więc i przyjaciół i wrogów. Zapewne nasze poglądy i oceny sytuacji politycznej w Polsce różniły się, ale Wiesław Kapergren nie był nigdy zaciekły w swoim stanowisku. Był w nim szczery patriotyzm, nibywały entuzjazm i empatia.

Urodził się 19 marca 1933 roku w Szycach koło Krakowa. W latach stalinowskich za działalność w Związku Harcerstwa Polskiego w szkole średniej, skazany został wyrokiem Sądu Wojskowego na 1 rok więzienia. Przebywał w Więzieniu Izolacyjno-Filtracyjnym w Międzyrzeczu Odrzańskim (1949). Później ukończył szkołę średnia, został praktykantem w Zakładach Radiowych w Dzierżoniowie. W latach 1952-1956 w Oficerskiej Szkole Wojsk Zmechanizowanych i Oficerskiej Szkole Lotniczej, a po studiach do roku 1962 był oficerem Lotnictwa Morskiego. Później w latach 1963-1966 był dyrektorem Ośrodka Psychologii Morskiej i Klubu Morskiego w Gdyni. Po ukończeniu Szkoły Morskiej w Gdyni w 1966 roku, aż do 1973 roku, pracuje jako oficer Polskiej Marynarki Handlowej.

Po zamieszkach grudniowych 1970 roku angażuje się w działalność niesienia pomocy ofiarom Grudnia i ich rodzinom, prześladowany przez Urząd Bezpieczeństwa, więziony. W 1973 roku nielegalnie opuszcza Polskę i otrzymuje azyl w Szwecji. Tutaj podejmuje pracę jako oficer na statkach szwedzkiej marynarki handlowej. I od samego początku pobytu na emigracji angażuje się w organizowanie pomocy dla struktur podziemnej opozycji na Wybrzeżu, a później w działalność charytatywną na rzecz potrzebujących w Polsce.

Przez wiele lat członek Ogniska „Kwiaty Polskie” w Malmö, członek i aktywny działacz Związku Szerzenia Kultury „Dom Polski” w Malmö. Współ-założyciel Akcji Syberia-Kazachstan mającej na celu pomoc w sprowadzaniu i zagospodarowaniu się repatriantów z Syberii i Kazachstanu.

Jednocześnie członek Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Morskiego RP, Związku Piłsudczyków Rzeczypospolitej Polskiej. Wielokrotnie odznaczany m.in: Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP (2009); laureat Nagrody Prezydenta Miasta Gdyni „Gdynia bez barier” za zasługi niesienia pomocy ludziom niepełnosprawnym (2010), nagrodą „Drzwi do wolności” przyznawa przez Stowarzyszenie Scena Kultury i Miasto Gdynia za działalność patriotyczną wspierając finansowo i materialnie „Solidarność” na terenie Polski (2021). W roku 2016 wraz z żoną Danutą otrzymali Nagrodę Polaków Roku (Poloniki) przyznawaną przez redakcję Nowej Gazety Polskiej dla przedstawicieli Polonii szczególnie zasłużonych dla polskiej emigracji w Szwecji.

Po wielu latach mieszkania w Szwecji Wiesław i Danuta w 2016 roku zdecydowali się wrócić do Polski. Ich dom w Bunkelfrostrand, który przez ponad 40 lat tętnił polskim życiem, a para gospodarzy krzątała się po domu z nadzwyczajną energią, nagle opustoszał. Danuta pochodząca z Łodzi, Wiesław z Krakowa, ale sercem związani zawsze byli z Gdynią – ten ich lokalny patriotyzm widać było w każdym działaniu, a w Gdyni są zawsze byli mile widzianymi gośćmi. I tam wrócili na stałe. Ale nie oznaczało to zakończenia ich “misji”.

Niemal 10 lat temu na łamach NGP, tak pisałem o ich działalności:

Przez wiele lat prowadzili akcję „Razem możemy więcej”, której celem była pomoc przy wyposażeniu Stacjonarnego Hospicjum Dziecięcego w Gdyni “Bursztynowa Przystań”. Mają także na swoim koncie niezliczoną ilość transportów z pomocą dla potrzebujących w Polsce… Trudno już to dzisiaj zmierzyć w konkretnych sumach, ale nie ulega wątpliwości, że są one olbrzymie. A wszystko to zapewne z poczucie pewnej misji, ale także autentycznej potrzeby niesienia pomocy innym. Nie mniej ważne było w ich działalności kultywowanie pamięci o minionej historii. W tych zabieganych dzisiaj czasach, gdzie wiele szlachetnych zachowań przestało być modne, ich zaangażowanie wyraźnie wykraczało poza przeciętną. Regularnie zajmowali się polskimi grobami na cmentarzu Östra Kyrkogården w Malmö – to dzięki nim postawiono tam specjalne obeliski upamiętniające m.in. ofiary hitlerowskich obozów koncentracyjnych i sowieckich obozów (m.in. Katyń, Starobielsku, Charków), ostatnio uroczyście składano tam ziemię z miejsc upamiętniających narodowe tragedie: z Katynia, cmentarza Orląt Lwowskich, a parę lat temu nawet ze Smoleńska.

– Bez pamięci o tych wszystkich tragediach, będziemy ubożsi – mówili Kapergrenowie. Ale nie wszyscy podzielają ten ich entuzjazm. Z biegiem czasu coraz trudniej było znaleźć w Malmö osoby, które gotowe były w równym jak oni stopniu, poświęcić się działalności społecznej i charytatywnej. Może to sprawa zmiany pokoleń, może też inna jest dzisiaj emigracja, która nie ma już w sobie tej samej potrzeby identyfikacji, ani poczucia nostalgii (bo najczęściej regularnie kursują między Szwecją a Polską), a może, po prostu, inaczej definiuje swoje poczucie patriotyzmu i solidarności…

– To był dla nas olbrzymi problem – żalił się Wiesław Kapergren, gdy spotykaliśmy się czasami w jego domu w Malmö. – Gdy trzeba załadować transport z pomocą dla Polski, nie było ludzi. Korzystaliśmy z pomocy dwóch Hindusów, którym mogliśmy trochę zapłacić, ale tylko niewiele, najwyżej 50 koron za godzinę. Jak dzwoniliśmy do Polaków, to mówili, że poniżej 120 koron nie wstają z fotela… Mieliśmy jeszcze do pomocy dwóch starszych emerytów, jednego Szweda, parę weterynarzy, jeszcze parę starszych osób. A przecież nie brakowało w Malmö młodych ludzi z Polski… Nikt z nich nie chciał włączyć się w pomoc, nie chciał także uczestniczyć w żadnych “patriotycznych” uroczystościach.

Nic dziwnego, że Wiesław Kapergren był swoistym „wyrzut sumienia” dla wielu Polaków i środowisk w Malmö. Bo nikt nie mógł mu zarzucić, że jest obojętny na ludzkie nieszczęścia, że to co robi na wielu płaszczyznach, nie jest potrzebne. Ta jego aktywność kłuła w oczy, a gdy jeszcze na to nakładały się stare podziały emigracji (patriotyczna i niepodległościowa przeciwko starej “konsulatowej”), to o iskrzenie nie było trudno. Byli bowiem i tacy co zarzucali mu, że budował swój „własny pomnik”. Ale Wiesława interesowało bardziej budowanie pomników dla innych.

Powrót do Polski po ponad 40 latach pobytu w Szwecji zakończył pewien etap w jego życiu, ale na zawsze wpisał się w historię emigracji polskiej w Szwecji. Wiesław Kapergren Kapturowicz zmarł w wieku 90 lat w swojej ukochanej Gdyni.

Tadeusz Nowakowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer