poland-2132718_1280

Przez moment myślałem, że ten straszny dziad z zepsutymi trybami w głowie, wyrywa się z ławy poselskiej, by pogratulować Tuskowi, wygranego głosowania na urząd premiera. Przez sekundę pomyślałem, że może nastąpi coś, co w normalnej demokracji jest normą. Ale Chamas Kaczyński wdarł się na mównicę, by wykrzyczeć w kierunku Tuska: Jest pan niemieckim agentem.

Po ośmiu latach autorytarnych rządów, Kaczyński i Morawiecki poczuli smak porażki. Donald Tusk wybrany został nowym premierem rządu. To świetna wiadomość. Warto było czekać dwa miesiące po wyborach na ten moment.

Świetną laurkę Tuskowi – ku mojemu zaskoczeniu – wystawił szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz, który mówił w sposób składny i przekonywujący. Równie dobrą i ciepłą reprezentujący Lewicę, Władysław Czarzasty. Odlotu Błaszczaka/Płaszczaka i Szczęść Boże Grzegorza Brauna nie dało się słuchać – oni są z innej rzeczywistości.

Na posiedzeniu Sejmu, gdy Donald Tusk prezentował swoje expose i skład nowego rządu, doszło do skandalu. Ten koszmarny faszysta nowej generacji, Szczęść Boże Braun, po raz kolejny dał popis swoim nacjonalistycznym, antysemickim zachowaniom. Tym razem trafił jednak na zdecydowane potępienie w polskim Sejmie. Niezrównoważony osobnik mający gębę pełną katolickich przekonań, gaśnicą przeciwpożarową gasił świece chanukowe zapalone symbolicznie przez wspólnotę żydowską w parlamencie. Znowu świat usłyszał o polskim antysemityzmie, a to ponure wydarzenie wykorzystane zostało jako oręż do walki politycznej Prawa i Sprawiedliwości z nowo rządzącą koalicją. Braun wyhodowany na ksenofobii Kaczyńskiego, przy wymownym milczeniu polityków jego formacji przez wiele lat, to symbol tamtych rządów. Dzisiaj, gdy Konfederacja Brauna nie zgodziła się na koalicyjne przymierze z PiS, nagle stała się – w retoryce tej partii – ”sojusznikiem” koalicji 15 Października. Są gdzieś granice absurdu, ale widać jeszcze do tej granicy nie doszliśmy.

Mamy dzisiaj w Sejmie i w Polsce nową sytuację polityczną, nowy rząd, pełno nadziei na przywrócenie porządku demokratycznego. Tak jak Jaruzelski zmarnował 10 lat Polski po Sierpniu 1981 roku, tak Jarosław Kaczyński zmarnował 8 lat Polski swoimi autorytarnymi rządami. Stan wojenny 13 grudnia 1981 roku i zaprzysiężenie rządu Donalda Tuska 13 grudnia 2023 roku to ponura zbieżność: ale jakże przeciwne w tym wszystkim są intencje.

Abstrakcyjnie brzmi żałosny lament PiS, jak to padli ofiarą ”mowy nienawiści” ze strony opozycji, a dzisiejszej władzy. Boli ich bardzo te osiem gwiazdek, co o tyle jest dziwne, że powinno ich boleć tylko pierwsze pięć. Manuela Gretkowska recenzując expose Donalda Tuska i jego słowa o próbie pojednania (nie zapominając o rozliczeniu) i szukania narodowego porozumienia napisała: ”Tusk teraz zajebie ich miłością”. Ale nie ma co liczyć na uczuciowe zbliżenie, parszywe i pełne nienawiści komentarze, jakie pojawiały się na telewizyjnej platformie sejmowej na YouTube podczas kilku godzinnej relacji z posiedzenia sejmowego podczas expose nowego premiera, pokazują, że tego rowu jaki wykopał Kaczyński nie da się zniwelować.

O ile można mieć nadzieję, że nastąpi zmiana w retoryce rządzących, że nie będę naruszane wartości wolności obywatelskiej, że będziemy mieli znowu do czynienia z polityką opartą na tolerancji, poszanowaniu prawa, odpowiedzialną i proeuropejską, to nie oznacza, że problemy znikną. Okaże się bowiem, że to państwo w ruinie, które zostawił nam Kaczyński, nie da się naprawić w 100 dni, a ekonomiczna rzeczywistość będzie zmuszała do korekty przedwyborczych zapowiedzi.

Nie zniknie także Braun i jego brunatna formacja. Nie zniknie smoleńska sekta.

Braun i spółka mają swoich wyznawców w Szwecji, głównie w postaci skumanym z Kongresem Polaków w Szwecji – Stowarzyszeniem Polskich Patriotów Semper Fidelis, którzy na swoich stronach Facebooka gloryfikują tego faszystę. Semper Fidelis od lat korzysta także z ciepłej ochrony Polskiej Misji Katolickiej w Szwecji. Ludzie związani z tym ugrupowaniem mają nadal ciepłe kontakty z przedstawicielstwem dyplomatycznym RP w Szwecji. Czas więc na zmiany.

Ani Kościół, ani Kongres nigdy nie odcięli się od probraunowskiej nacjonalistycznej retoryki, co sugeruje, że nie mają nic przeciwko jego szkodliwym i ekstremistycznym poglądom. Ci, którzy godzą się na język faszyzmu i nietolerancji, nadal są gośćmi w salonach ambasady RP, dostają odznaczenia za dawne zasługi, mimo iż ich obecna działalność i brak odpowiedzialności są godne potępienia.

Po upadku komuny Kongres Polaków domagał się (słusznie) samokrytyki ze strony Centralnego Zrzeszenia Organizacji Polonijnych w Szwecji (obecnie ZOP) za swoją serwilistyczną postawę w latach 70-tych. Nie doczekał się. Dzisiaj powinniśmy się domagać samokrytyki ze strony Kongresu Polaków w Szwecji za jego postawę wspierającą przez ostatnie 8 lat nacjonalistów, antysemitów i politykę dzielenia emigracji. I pewnie się też nie doczekamy.

Czas więc wreszcie zastanowić się, czy nadal mamy godzić się na brak tolerancji i skandaliczne zachowanie (mniejszej) części polskiego środowiska w Szwecji? I  nie ma się co zasłaniać wolnością słowa.

Dobra zmiana w Polsce powinna być też początkiem dobrej zmiany wśród polskiej emigracji w Szwecji.

Budka Suflera śpiewała: A po nocy przychodzi dzień. A po burzy spokój…. Z pewnością budzimy się już w nowej Polsce, a każdy nowy dzień (nawet jeśli zachmurzony) będzie słoneczny. Tylko na ten spokój trzeba będzie jeszcze poczekać…

Tadeusz Nowakowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer