ZYGMUNT BARCZYK: Kraków, czyli miasto jest opowieścią
Historia szczodrze przydzielała temu miastu kolejne funkcje i zadania: stołeczności dzielnicy książęcej i stołeczności państwa, skrzyżowania kupieckich szlaków i rolę handlowej Mekki, ośrodka nauki i siedziby szeroko promieniującego uniwersytetu, miejsca świętych relikwii i najsilniejszego polskiego biskupstwa, miasta koronacji królów i ich pogrzebów. Ale też z Krakowem wiąże się zaściankowość i prowincjonalność, staroświecczyzna i zacofanie, brak szerszego horyzontu i śmieszność… Karolina Grodziska podała nam w pigułce charakterystykę Krakowa , byśmy zrozumieli jak złożona jest jego historia, jak i to, co z niej wynika.
Rajcy miasta Kraków, przygotowując nową strategię komunikacyjną na okres 2023-2030 wstawili w swoją prezentację powyższy passus jako swoistą ”broszkę”. Autorzy strategii, mając ambicję oznaczenia tożsamości ”marki Kraków”, skupili się wokół hasła: „Kraków jest opowieścią”.
W manifeście marki Kraków zapewnia się nas (głównie interesariuszy miasta), że: w Krakowie stworzysz swoją opowieść. Dowiadujemy się, że na Kraków składa się szereg opowieści. Otrzymujemy zarazem zapewnienie, że: Wszyscy jesteśmy zarówno twórcami, jak i odbiorcami Krakowa oraz jego marki. Dzięki temu Kraków to różnorodność, o którą wspólnie dbamy i którą pielęgnujemy.
Manifesty mają to do siebie, że wymagają zdań gładkich i słusznych. Co nie znaczy, że nie trafiają w sedno tego, co jest opowieścią o mieście i opowieścią miasta. W omawianym manifeście dostrzega się wagę „tworzenia różnicy”. Kraków, jak każde miasto, rozwija się w wysoce konkurencyjnym środowisku, nie sposób zatem nie zabiegać o interesujących ludzi, kluczowe kompetencje, zasoby i pomysły na twórcze zmiany. Pytanie, które się samo narzuca to, na ile „dodawanie znaczeń” będzie oznaczało większą atrakcyjność miasta dla innowatorów, inwestorów ale i dla Pięknych Ptaków, którzy wprowadzą narrację miasta w przyszłość.
Autorzy strategii słusznie przyznają:
…Kraków zachował tradycję miasta wielokulturowego, którego historia związana jest z obecnością Żydów, Niemców czy Ormian. Nie powinno dziwić, że Kraków w powszechnej opinii mieszkańców, przedsiębiorców, studentów, środowisk naukowych, cudzoziemców, mniejszości narodowych i etnicznych, a nawet turystów, jest ”miastem dialogu”, jest miastem responsywnym.
Tożsamości „miasta dialogu” przydaje się niewątpliwie wciąż żywy „mit galicyjski”, o którym Natasza Styczyńska pisze:
Mit galicyjskiego Krakowa jest wytworem zarówno sentymentu za „tam i kiedyś”, za mitologizowaną przez pokolenia idylliczną rzeczywistością Krako-wa jako jednego z tych spokojnych i kulturalnych miast imperium habsburskiego, jak i nie do końca uświadomionego poczucia odrębności i specyficzności. …Cesarsko-królewska przeszłość miasta staje się emblematem-ikoną. Identyfikacja ta daje też możliwość podkreślania przynależności do elity miast Europy Środka, czyniąc Kraków równie atrakcyjnym jak Wiedeń, Pragę czy Budapeszt.
Sentymentalizm w konsumpcji wiedzy o historii jest zrozumiałą pożywką dla mitu. Szczególnie przydatną okazuje się konsumpcja galicyjskiego mitu Krakowa. W tle Galicja, jako swoista diaspora dla ludzi z różnych kultur i grup etnicznych. Chodzi jednak przede wszystkim o potwierdzenie przynależności do zachodniej cywilizacji, czarowanie subtelnym regionalizmem, budowanie „wspólnoty wyobrażonej” do której przyłożyła się w swoim czasie habsburska biurokracja, zrównując prestiżem różne etniczne i polityczne domeny w obrębie cesarstwa. Styczyńska słusznie podkreśla, że w ”środowisku habsburskim” nie było dobrej pogody dla mitu rewolucyjno–narodowego, mesjanistycznych romantycznych wizji, które zagościły w świadomości zaborowej gdzie indziej.
Również współcześnie podkreśla się odmienność galicyjskiego pochodzenia i wartości w opozycji do treści kultywowanych w Kongresówce. Styczyńska przywołuje Luizę Białasiewicz, by uwypuklić kwestię jakościowych różnic tradycji regionalnych i by pokazać, że odmienność charakteru Galicji, Krakowa, wobec innych części kraju, jest nadal na rzeczy:
Jednym z pierwszych wydarzeń podkreślających odrębność regionu na arenie krajowej było to związane z kwestią oświadczenia prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w sprawie rzekomego posiadania przez niego tytułu magistra. Podkreślając swoje zdegustowanie skandalem, część krakowskich polityków, dziennikarzy i ludzi kultury zainscenizowała utworzenie cordon sanitaire wzdłuż dawnej granicy między Galicją a zaborem rosyjskim [tak zwaną Kongresówką] w celu odgrodzenia się od „dzikusów”. Uczestnik zdarzenia tak relacjonował jego genezę dziennikarzowi „Dziennika Polskiego”: „Myślę, że nadszedł wreszcie czas, żeby przyznać, że ludzie, którzy żyją tutaj [w dawnej Galicji] są inni, mają odmienne tradycje, inny sposób myślenia i nie mogą być tak po prostu wrzuceni do jednego [państwowego] worka z kimś, kto dajmy na to pochodzi z Sieradza.
Rezygnując z komentarza odnośnie, kontrowersyjnej skądinąd, idei cordon sanitaire chcę w tym miejscu przywołać piosenkę Grzegorza Turnaua i Andrzeja Sikorowskiego: „Nie przenoście nam stolicy do Krakowa”, w którego refrenie autorzy songu apelują:
Nie przenoście nam stolicy do Krakowa
chociaż tak lubicie wracać do symboli
bo się zaraz tutaj zjawią butne miny, święte słowa
i głupota która aż naprawdę boli.
U nas chodzi się z księżycem w butonierce
u nas wiosną wiersze rodzą się najlepsze
i odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce
choć dla serca nieszczególne tu powietrze.
Kraków pozostaje nadal „specjalny”. Każdy po swojemu dopowie, co to znaczy. Autorzy strategii nowej marki miasta przywołują chętnie „krakowską atmosferę”, kameralność miasta, klimat bliskości i swojskości, poczucie czasu, który płynie tutaj wolniej, relacyjność, kosmopolityzm. Powolni naukowej modzie, przywołują archetypy w budowaniu tożsamości marki. Z ich prac warsztatowych wynika, że czterema kluczowymi wartościami, jakie mieszczą się w marce Kraków, to MĄDROŚĆ, TWÓRCZOŚĆ, WSPÓŁPRACA I PRZYJAŹŃ. Tego, jakie konkretne wyróżniki odnoszą się da przytoczonych wartości, wkrótce się zapewne dowiemy, jako że strategia marki to podstawa dla planów operacyjnych, polityk, i procesów, które tożsamość tak rozumianej marki Krakowa praktycznie umocnią.
Kraków dzisiejszy świadom jest wielości „różnych języków kultury”. J. Łotman powiadał: Miasto jako generator kultury może spełniać te funkcje tylko dlatego, że stanowi sobą kocioł tekstów i kodów. Miasto ulega nieuchronnej hybrydyzacji. Pytanie, co z tym fantem zrobić? Tożsamość marki, rozumiana jako proces, musi to uwzględnić. Kraków równa się różnorodność, która „dodaje znaczeń i uruchamia umysły”. Zgadza się. Czy czegoś jednak nie zabrakło w dywagacjach o marce Kraków? Przecież Kraków to środowisko kipiące twórczością i nowością! Od zawsze. Chodzi zatem o wyjątkowych ludzi i ich rolę w „tworzeniu różnicy” w mieście.
Chodzi o wyjątkowość miasta. Tego miasta.
Są w historii miast okresy, które przynoszą im splendor. Na przykład Wiedeń z początku wieku XX, powojenny Paryż, współczesny Londyn i Berlin. Mówię o osobowości miasta, której nie da się wyjaśnić jedynie przez prymat przydzielonych miastu zaszczytnych funkcji. Jest jeszcze tajemnica. I bardzo dobrze. Pomieszkuje w ludziach: oryginałach, kreatorach, śmiałych innowatorach, intelektualistach, w duszy artystycznej, w dziwnych spotkaniach dziwnych ludzi. Salony, kawiarnie, kluby, dialogi, orientacja wspólnotowa, towarzyska, konflikty, skandale. Nawet schodzenie na obyczajowe i osobiste manowce, ale w interesujący sposób, może współtworzyć ferment miasta kreatywnego, stanowić drożdże w tworzeniu nowych dzieł w sztuce, literaturze, nauce, w pracy społecznej.
Jeśli chcemy spojrzeć na miasto przez pryzmat jego kreatywności przydaje się metafora teatru. Miasto to teatr, nieprzerwany ciąg spektakli, biorący się ze zdarzeń i zderzeń, które absorbują wielu. Więcej o tym było już w rozdziale pierwszym. Chodzi o realną, i co ważniejsze, wyobrażoną przestrzeń miasta, która jest zarazem jego wielka sceną dramatyczną. Z niezwykłymi indywidualnościami, które te scenę zaczarowują, jak i z zespołem który zadba o to spektakl parł naprzód, skoro the show must go. W tym zawiera się kunszt miasta jako opowieści.
Miasto na dobre i na złe. Pałace, rody wspaniale, filistrzy, mieszczanie, profesorstwo, Ptaki Piękne, przybłędy barwne. Ludzie spieszący do pracy, na wykłady, rozwijający „gospodarkę opartą na wiedzy”, stwarzający miasto inteligentne, …wszyscy oni składają się na unikat miasta.
Nie wyjaśni wszystkiego rozbiór miasta na czynniki pierwsze. I dobrze. Niech będzie tajemnica.
Kraków zawsze będzie silniejszy niż jego marka i opowieści.
Zygmunt Barczyk


